HOKEJ. W VIII kolejce spotkań rozgrywek Polskiej Hokej Ligi hokeiści MMKS Podhale Nowy Targ ulegli w Krakowie, aktualnym mistrzom Polski Comarch Cracovii. Wstydzić się jednak za swoją postawę w tym meczu nowotarżanie na pewno nie muszą.
„Szarotki” zaczęły bez jakiegokolwiek respektu przeciwnika i już w pierwszych sekundach stworzyły sobie świetną sytuację, ale Mateusz Michalski przegrał pojedynek z Rafałem Radziszewskim. Wydawało się, że zapędy nowotarżan ostudzą dwa gole gospodarzy zdobyte w 6 minucie w odstępie 47 sekund, kiedy najpierw Damian Słaboń łatwo poradził sobie z obrońcami Podhala i umieścił krążek tuż pod poprzeczką bramki Bartłomieja Niesłuchowskiego, a następnie Adrian Kowalówka wykorzystał poddanie od Arona Chmielewskiego i z bliska dopełnił formalności. W 10 min gry nowotarżanie złapali jednak kontakt z rywalem, wykorzystując pierwszą w meczu liczebną przewagę i zdobyły bramkę za sprawą Filipa Wielkiewicza. Co prawda Cracovia szybko odpowiedziała drugim w spotkaniu golem Słabonia, ale i riposta górali była błyskawiczna. W 13 min gry Podhalanie znów wykorzystali okres liczebnej przewagi – tym razem podwójnej – a Rafała Radziszewskiego pokonał Patryk Wronka, który sprytnie podbił krążek tuż przed bramkarzem Cracovii po strzale z linii niebieskiej Tomasza Landowskiego.
Początek drugiej tercji to pierwsza kara nowotarżan (Wielkiewicz), którą gospodarze wykorzystali i znów odskoczyli na dystans dwóch bramek. Ponownie we znaki Podhalu dała się pierwsza formacja „Pasów”. Podawał Słaboń, a z bliska – znów przy niefrasobliwej postawie obrońców – Niesłuchowskiego „na raty” pokonał Chmielewski. Kolejne minuty to przewaga krakowian, ale świetnie spisywał się w bramce Podhala Niesłuchowski. Podhalanie groźnie kontrowali i w 30 min gry po jednej z szybkich akcji, trzeciego gola dla nich zdobył świetnym strzałem Damian Zarotyński. Ciężkie chwile „Szarotki” przeżywały w ostatnich 10 minutach tej części gry, kiedy m.in. przez ponad minutę przyszło im bronić się w trójkę przeciwko piątce rywali. Podopieczni Marka Ziętary długo dzielnie odpierali ataki Cracovii, ale 23 sekundy w dosyć przypadkowy sposób stracili piątego gola, po tym jak po strzale Michala Zvatory, krążek przetoczył się po brzuchu Niesłuchowskiego i wtoczył się do bramki.
Tercja trzecia najmniej ciekawa. Cracovia grając na trzy formacje, nie forsowała tempa, bardziej skupiła się na kontrolowaniu wydarzeń na tafli. „Szarotki” w tej części gry niewiele zdziałały w ofensywie, a w półtorej minuty przed końcową syreną straciły szóstego gola po strzale Patryka Noworyty.
Comarch Cracovia – MMKS Podhale 6:3 (3:2, 1:1, 1:0)
1:0 Słaboń 6 (A. Kowalówka, Witkowski) , 2:0 A. Kowalówka (S. Kowalówka, Słaboń) 6, 2:1 Wielkiewicz (Łabuz) 10, 3:1 A. Kowalówka (Słaboń, Chmielewski) 11, 3:2 Wronka (Landowski, Kmiecik) 12, 4:2 Chmielewski (Słaboń, S. Kowalówka) 24, 4:3 Zarotyński (Olchawski) 31, 5:3 Zvatora (Dvorak, Chmielewski) 40, 6:3 Noworyta (Kowalówka, Chmielewski) 59. Sędziował Michał Baca z Oświęcimia. 12 min – 10 min.
Cracovia: Radziszewski – A. Kowalówka, Noworyta, Chmielewski, Słaboń, S. Kowalówka – Zvatora, Kłys, T. Kozłowski, Kosturek, Dvorak – Sznotala, Zieliński, Piotrowski, Rutkowski, Laszkiewicz oraz Witkowski.
Podhale: Niesłuchowski – Łabuz, Mrugała, Wielkiewicz, Bryniczka, M. Michalski – K. Kapica, Landowski, P. Ziętara, Wronka, P. Kmiecik – Gaczoł, Tomasik, Zarotyński, D. Kapica, Olchawski – Wojdyła, Jaśkiewicz, M. Kmiecik, Szumal, Stypuła.
Zdaniem trenerów:
Rafał Sroka (II trener Podhala): Szczerze, powiem, że po ostatnich całkiem niezłych naszych występach liczyliśmy, że i tym razem uda się nam coś wywalczyć jakieś punkty. Nie udało się, a zaważyły głównie o tym po raz kolejny indywidualne błędy. Nie do końca też zespół realizował nasze założenia taktyczne. O to mamy największe pretensję. Walki jak zawsze nie można chłopakom odmówić, ale nie zawsze ona wystarcza. Na plus na pewno trzeba uznać dwa gole zdobyte w okresach liczebnej przewagi, bo sporo czas na treningach poświęcamy na ten element. Podkreślić też trzeba dobrą grę naszych najmłodszych zawodników Patryka Wronki czy Maćka Kmiecika. Zawiodła za to w tym meczu trzecia formacja.
Rudolf Rohaczek (Cracovia): – Teoretycznie to miał być łatwy mecz. Podhale postawiło się nam jednak dobrą grą i stworzyło nam dużo problemów. Do połowy meczu ciężko było wskazać zwycięzcę. Za łatwo traciliśmy gole. Mogę być zadowolony za to z tercji trzeciej. Cieszą trzy punkty, ale jest jednak sporo do poprawy w naszej grze.