Rozmowa z Janem Kolasą – wiceburmistrzem Nowego Targu odpowiedzialnym za inwestycje
– Czemu miejska władza naraziła się radnym „zapomnieniem” o dociągnięciu ścieżki rowerowej do rynku i potrzebna była zbiorowa petycja?
– Nie jest to „zapomnienie”, bo plany są przygotowane – sami radni je przyjmowali, jest także uchwalony plan dla centrum, a on pokazuje przebieg ścieżki. A ile i w jakim czasie uda się zrobić – zależy od środków.
– Czyli w tym roku łącznik z rynkiem nie ma szans na wykonanie…
– W tym roku, na razie, wykonaliśmy, kładąc asfalt, 300 metrów ścieżki od Podtatrzańskiej do rynku. Licząc razem z kładką, wychodzi ponad 500 metrów. A w sumie powstanie do jesieni 2,5 kilometra ścieżek, bo dojdzie jeszcze odcinek od Podtatrzańskiej do Waksmundzkiej, łącząc się z 500-metrowym odcinkiem do Waksmundzkiej do ronda na skrzyżowaniu Kowańca i Kokoszkowa, który jest gotowy. Są też plany połączenia Waksmundzkiej – przez Bulwarową i Przywodzie – z parkiem. Ścieżka wchodziłaby do parku przez kładkę i biegła dalej, przez Ibisor, do mostu na „zakopiance”. Odejście do rynku zawsze można zrobić, podstawową sprawą jest jednak ciągłość ścieżki, a na razie jej nie ma. Patrząc od strony rynku, zgodnie z planem ścieżka miałaby ulicami św. Katarzyny i Kościelną, potem wzdłuż muru kościelnego, schodzić do wałów. Planiści co prawda wyrysowali ścieżkę przez środek „orlika”, ale myślę, ale, realnie patrząc, trzeba by ją było poprowadzić wzdłuż muru kościoła.
– Nie lepiej, jak sugerują
radni, z parku przez Plac Słowackiego do rynku?
– Przez Plac Słowackiego biegnie już z parku do rynku ciąg pieszy. Poprowadzenie tamtędy ścieżki rowerowej wymagałoby zmian w planie i dużych zmian w organizacji ruchu. Jeżeli radni mają taki pomysł, będzie zgoda, techniczna możliwość i zmiana w planie – to czemu nie… Ale na pewno kosztowałoby to więcej i trwało dłużej. Poza tym sens połączenia z rynkiem jest tylko wtedy, kiedy ścieżka dojdzie do parku. Natomiast prowadząc ścieżkę wzdłuż muru kościoła, likwidowalibyśmy tylko kilka miejsc postojowych – zresztą nielegalnych – w ul. św. Katarzyny. Mamy w tym ciągu ok. 2-metrowej szerokości przesmyk między murem kościoła a budynkiem szatni przy „orliku” – teraz przegrodzony siatką, ale w każdej chwili do udrożnienia.
– Ścieżki rowerowe zawsze „miały pecha”, bo z kwot przeznaczonych na budowę ściągano potem „nie przerobione” pieniądze na inne cele…
– Tym razem radni nie zgodzili się, żeby zdjąć 200 tysięcy z budowy ścieżek na prace archeologiczne w rynku.
– Jaki będzie koszt odcinków budowanych w tym roku?
– Nieco ponad 900 tysięcy. Kosztorys inwestorski był wyższy, natomiast w przetargu udało się uzyskać niższą kwotę.
– A kolejność prac?
– Najpierw chcemy zrobić połączenie parku z rondem na Kowańcu i uzyskać ciągłość. Wtedy mieszkańcy bloków mogliby już – okrężną drogą – dojechać do parku. Licząc w obie strony – wychodzi 5 kilometrów, a to już jakaś rowerowa zaprawa.
– Przeszkodą w budowie ścieżek były też sprawy własnościowe. Udało się z nich wyjść?
– Jest jeszcze problem z jedną działką na Ibisorze, gdzie nie możemy dotrzeć do właściciela. Przebywa za granicą, a rodzina nie ma z nim kontaktu.