Na mroźnym Podhalu – powiało Wiedniem i słońcem Toskanii

koncnow17NOWY TARG. To, co od jedenastu lat, zawsze z początkiem roku, serwują nowotarskiej publiczności Orkiestra Straussowska Obligato i artystyczny impresariat Jolanty Suder – jest wydarzeniem nie tylko muzycznym, bo także efektowną estradową galą. O tym wiedzą wszyscy miłośnicy takich wrażeń na światowym poziomie. Dlatego bilety na Koncert Noworoczny rozeszły się w mig.

Krakowska Orkiestra „Obligato” pod batutą maestro Jerzego Sobeńki niesie w świat najlepsze koncertowe tradycje Wiednia sprzed ponad wieku. I towarzyszy muzycznie operowym czy operetkowym gwiazdom pierwszej jasności. Zeszłego roku przy dźwiękach jej wykonań porywająco zaśpiewali polscy trzej tenorzy, czyli Leszek Świdziński, Witold Wrona i Jan Zakrzewski. Podczas wcześniejszych bytności i koncertów w Nowym Targu, mistrzowie fundowali miejscowym melomanom m.in. wiekopomne dzieła Straussów, muzyczną podróż dookoła świata, miłosne przeboje w fascynującym duecie, a tego roku – mieli przyjemność akompaniować czwórce znakomitych artystów włoskiej sceny operowej.

W słonecznej Toskanii Jolanta Suder i maestro Sobeńko trafili bowiem na urzekające wykonanie „Cyrulika sewilskiego” i uczynili wiele, by operowe gwiazdy światowej miary ściągnąć nad Wisłę, a z początkiem Nowego Roku – do stolicy Podhala. Co więcej – poznali tam sympatyczną Polkę, Marzenę, czyli Marcellę, która pracuje w urzędzie 20-tysiecznego miasta Canelli i teraz przyleciała z Włoch jako opiekunka czwórki śpiewaków. Razem z nią przybyły na ściśnięte mrozem Podhale wybitne osobowości operowych scen: Maria Tomassi – sopran, Federica Carnevale – mezzosopran, Alberto Marucci – tenor i Stefano Meo – baryton.

Orkiestra „Obligato” poprzedziła ich wejście „Marszem Węgierskim” z „Potępienia Fausta” Hectora Berlioza. Maria Tomassi zachwyciła publiczność „Cavatiną” z opery „Norma” Vincenza Belliniego, którą rozsławiły wykonania Marii Callas i która uchodzi za jedną z najpiękniejszych, zarazem najtrudniejszych arii. Uszy rozsmakowanych już w wybitnym repertuarze nowotarskich melomanów pieściły kolejno: „Aria z kwiatkiem” i osławiona „Habanera” (Bo miłość to cygańskie dziecię) z opery „Carmen” Georges’a Bizeta.

Nie brakło walca z „Fausta” Charlesa Gounoda, potem koncert płynął dźwiękami arii i duetów z „Cyrulika sewilskiego” Joachima Rossiniego, „Cyganerii” Giacomo Pucciniego i „Trubadura” Giuseppe Verdiego. W rytmie walca wkroczył na scenę uroczy taneczny narybek pod wodzą dyrektora MOK-u, Bolesława Bary, żeby zachwytom publiki przydać trochę uśmiechu.

„Libiamo ne’ lieti calici” czyli pieśń „Więc pijmy za miłość” z „Traviaty” Verdiego rozkołysała salę, gdy burmistrz Grzegorz Watycha wraz gwiazdami opery, maestro Sobeńko i dyrektorem MOK-u spełnił na scenie noworoczny toast, życząc roku pełnego szczęścia, spełnień, życzliwości i bliskości między ludźmi. Na wszystkich uczestników koncertu szampan czekał w holu MOK-u i antrakt wypełniły wzajemne życzenia.

Chętnie jednak publiczność wracała na salę, wiedząc, że w smugach tańczących świateł czekają ją kolejne muzyczne doznania – już lżejszego gatunku. Panie zmieniły kreacje, atmosferę ociepliły zdradzane przez panią Jolantę „historie z życia maestra Sobeńki” podczas zagranicznych wojaży. Repertuar wciąż był z najwyższej półki: po „Marszu triumfalnym” z „Aidy” Verdiego śpiewacy brawurowo wykonali „Granadę” Augustina Lary i arię Torreadora z „Carmen”. Gromkie brawa nagrodziły odśpiewaną w duecie „Barcarolę” Jakuba Offenbacha. Potokiem skocznych dźwięków wjechała „Lekka kawaleria” Franza von Suppégo, a wszystkich rozczulił nieśmiertelny przebój „Amapola” Ennio Morricone z filmu „Dawno temu w Ameryce”. Wołania o bis stopowały tylko obietnice równie pięknych wrażeń.

„O sole mio” było już fantastycznym popisem na cztery głosy, a zabawne interakcje tenora i barytona rozbawiały unoszoną na fali zachwytu publiczność. Do porządku musiała ją przywrócić orkiestra maestra Sobeńki, „marszem Radetzky’ego” Johanna Straussa. Jak trudno się było rozstać z plejadą włoskich gwiazd opery, z krakowsko-wiedeńską orkiestrą, perfekcyjnym maestro i panią Jolą w oszałamiających kreacjach – świadczyła siła braw. Cały rok wyczekiwany koncert – w drugiej części gęsty od dedykacji – był też formą podziękowania dla miejscowych mecenasów kultury i ludzi krzątających się wokół niej, ze wspomnieniem przez prowadzącą burmistrza Marka Fryźlewicza, który te koncerty zapoczątkował. Artystyczne wydarzenia tej miary nadają Nowemu Targowi wielkomiejskiego blasku, a miejscowe środowisko melomanów może być wdzięczne za niebywałą muzyczną ucztę.

Koncert Noworoczny 2017

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *