FRANCJA – POLSKA. Letni czas umilili nowotarżanom swoim koncertem goście z Francji. Dziesięcioosobowy zespół zgotował melomanom w MOK-u prawdziwą muzyczną ucztę. Bogatej instrumentacji towarzyszył śpiew.
Zespół
Diversssimento z Bretanii, skupiony wokół pani profesor analizy i pisma muzycznego Ruth Matarasso, z Konserwatorium Muzycznego w Brest, okazał się grupą nie tylko przemiłą, czarującą, ale też bardzo wszechstronną i kreatywną. To utalentowani wykonawcy, którzy zapragnęli komponować i prezentować publiczności także własne utwory.
Repertuar Diverssimento jest mozaiką muzycznych stylów. Tworzy go bowiem muzyka kameralna wielu odmian – sakralna, czuła, wesoła, grzmiąca, ale zawsze radosna. Zespół sięga po utwory XIX-wiecznej, nawet barokowej klasyki. Wykonuje kompozycje do słów poematów, np. angielskiego metafizyka Johna Donna, także utwory niemieckie, brazylijskie i inne. Nie przeszkadza mu to eksperymentować z muzyką elektroniczną, łącząc ją ciekawie z dźwiękiem wiolonczeli.
Prócz wiolonczeli, w składzie Diversssimento brzmią oboje, flet, skrzypce, klarnety. Muzyka grupy z Bretanii jest wyjątkowo finezyjna, wdzięczna, pełna polotu.
Przed występem na scenie nowotarskiego MOK-u francuska grupa koncertowała w kościołach Białki i Łapsz Niżnych. W najbliższym czasie zaprezentuje się jeszcze publiczności w Rabce-Zdroju i w Krakowie. W stolicy Podhala dziękowali jej za uroczy występ pani dyrektor MOK-u Barbara Pachniowska i wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek, wręczając suweniry.
Ale miało to przybycie do miasta francuskich muzyków ciekawe historyczno-patriotyczne, także i sentymentalne tło. Otóż grupa przyjechała na letni wypoczynek do Białki Tatrzańskiej i nie bez powodu właśnie tam. Z Białki pochodził dziadek jednego z członków zespołu – flecisty Guillaume’a Handla. Dziadek ten, jako żołnierz II wojny światowej, trafił do sowieckich łagrów. Stamtąd dostał się do Armii gen. Andersa i po wojnie osiadł we Francji. Jego syn, Henryk Handel, do Polski i do rodzinnej miejscowości ojca zaczął przyjeżdżać w latach sześćdziesiątych. Teraz z muzyczną grupą przyjechał wnuk żołnierza gen. Andersa.
I w finale koncertu Bretończycy zgotowali nowotarskiej publiczności nie lada patriotyczno-muzyczną niespodziankę. Był to „Czerwony pas” do słów Józefa Korzeniowskiego, z muzyką Karola Kurpińskiego. Z polskim tekstem doskonale poradziła sobie solistka, jednocześnie anglojęzyczna konferansjerka zespołu, Monique Brochet.
Fot. Anna Szopińska