NOWY TARG. W murach kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, w niedzielny wieczór, zabrzmiały dźwięki „Kwartetu na koniec Czasu” Olivier Messiaena. Nowatorskie w swoim czasie, genialne i niezwykłe, inspirowane Apokalipsą dzieło francuskiego kompozytora i dziś wywiera głębokie wrażenie na słuchaczach.
Koncert organizowały wspólnie parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, burmistrz Nowego Targu i Miejski Ośrodek Kultury.
Artyści wystąpili w składzie: Maciej Lulek – skrzypce, Paweł Krauzowicz – klarnet, Marcin Mączyński – wiolonczela, Sławomir Cierpik – fortepian oraz Małgorzata Janicka-Słysz – słowo o muzyce. Wykonanie było wirtuozowskie.
W „Kwartecie na koniec czasu” słowa Biblii ożywają dzięki muzyce. Dzieło Messiaena fascynuje bogactwem środków artystycznych: ujmującymi frazami wiolonczeli i skrzypiec, czarującymi akordami w partii fortepianu, żartobliwymi, ptasimi śpiewami klarnetu, tajemniczym nastrojem części pierwszej, wreszcie gniewnymi brzmieniami i rytmami części szóstej. Treści religijne i filozoficzne łączą się z muzyką w jedną całość, ubogacając wzajemnie.
Złożony z 10 części „Kwartet” rozpoczyna Liturgia kryształu – z odgłosami przebudzenia ptaków i harmonią niebios. Druga część brzmi mocą anioła ogłaszającego koniec Czasu, by potem przejść smutek i znużenie części trzeciej. Scherzo majestatycznym dźwiękiem wiolonczeli poprzedza głoszenie pochwały Jezusa – jako wiecznego, potężnego i zarazem łagodnego Słowa w części IV. Taniec gniewu na siedem trąb w części V to najbardziej monumentalna partia „Kwartetu”.
Anioł ukazuje się jeszcze raz – w tęczowych wibracjach światła i dźwięku, jako symbol mądrości i pokoju. Za tym muzycznym obrazem idzie kolejna pochwała Jezusa – jako wcielonego Słowa, Syna Bożego, który zmartwychwstaniem otwarł człowiekowi drogę do wiecznego życia i raju.
Sam kompozytor, gdy w roku 1940, jako francuski żołnierz, został pojmany przez niemiecki oddział i przewieziony do obozu jenieckiego w Görlitz, był już znaną i cenioną postacią świata muzycznego Paryża, a jego sława, poprzez komponowane i wydawane utwory, rozchodziła się stopniowo po całej Francji i Europie. Z rodzinnego domu wyniósł fascynację filozofią i literaturą. Pasjonowały go także starożytny Wschód, muzyka Indii, greckie metrum, filozofia średniowiecza. Był wirtuozem gry na organach.
Ta erudycja, rozległość zainteresowań, uczyniły z niego cenionego kompozytora o nowatorskim spojrzeniu na muzykę. Źródłami jego inspiracji były: tematyka religijna, muzyka egzotyczna i śpiew ptaków połączony z modalnością wczesnych śpiewów liturgicznych.
Jako żarliwy katolik, szukał odblasków Bożej obecności na ziemi. Motywy życia po śmierci, zbawienia i uwielbienia przenikają całą jego twórczość kompozytorską, skupioną na triadzie Bóg – człowiek – natura. Naturę widział przy tym jako odbicie bożej potęgi, dobra i miłości.
Wygłodzonego i osłabionego, mdlejącego przy pracy i na apelach Messiaena, w obozowej gehennie przy życiu podtrzymywała jedynie muzyka. Podczas aresztowania Niemcy pozwolili mu zachować kilka partytur. Potem dostał od oficera niemieckiego papier nutowy, ołówek i gumkę, z poleceniem skomponowania muzyki na „wieczorki kulturalne” dla więźniów. I właśnie w obozie skomponował Kwartet na koniec Czasu. Był to owoc głębokiego doświadczenia religijnego i lektury Biblii, którą szczęśliwym trafem, zachował w obozie obok zbioru partytur. Wygłaszał nawet współwięźniom krótkie odczyty na jej temat, skupiając się głównie na tekście Apokalipsy, która wyzwalała w nim liczne impresje wzmocnione głodem, cierpieniem i separacją od rzeczywistego świata. Nieprzypadkowo kulminacją „Kwartetu są części, w których pojawia się Anioł wieszczący koniec Czasu.
Fot. Anna Szopińska
Tutaj – galeria zdjęć: