Mógł zahamować, kursantka mogła opuścić auto…

auto9POWIAT NOWOTARSKI. Dziś biegli starali się znaleźć odpowiedź na kilka pytań związanych z tragicznym wypadkiem na przejeździe kolejowym, w którym zginęła 18 letnia kursantka zdająca egzamin na prawo jazdy, rodem z Orawy.

– Dzisiejszy eksperyment procesowy na miejscu utwierdził nas w przekonaniu, że nasz zarzut był słuszny – mówi prokurator rejonowy Józef Palenik. Podkreśla, że oczywiście prokuratura poczeka na opinię biegłych na piśmie, jednak już dziś wiadomo, że samochód mógł zahamować przed torami, a egzaminator mógł kursantkę uratować, był czas, aby wysiadła z samochodu… – Mógł pojazd wcześniej zahamować, mógł dać sygnał do ucieczki, nie dał – wyjaśnia prokurator.

– Przy kilku próbach, przy różnych prędkościach, za każdym razem, gdy hamulec był wciśnięty na znaku „stop”, samochód zatrzymywał się przed torami – mówi prokurator. Dodaje, że jednak, gdy już samochód się zatrzymał na torach, można było uratować kursantkę. – Był czas, gdy samochód stanął na torach, aby upuścić samochód, ona miała szansę, aby się uratować, nawet przy zapiętych pasach. Egzaminator nic nie powiedział, aby uciekała, a w ostatniej chwili sam zbiegł.

Dzisiaj badano także – z udziałem prokuratora Jana Ziemki – widoczność pociągu. Okazało się, że pociąg było widać i słychać, a samochód mógł być zatrzymany przed przejazdem przez tory, a i w sytuacji, gdy auto wjechała na tory i stanęło był czas, aby kursantka także opuściła pojazd. Tymczasem, jak też ustalono, kursantka kilka razy usiłowała uruchomić auto. Nie zdążyła.

To właśnie po to był wykonany eksperyment, aby odpowiedzieć na kilka pytań. Biegły badał, czy była możliwość zatrzymania samochodu przed torami, czy egzaminator mógł go zatrzymać tak, aby nie wjechał na tory. Był on wykonany bardzo dokładnie bowiem był aż 5 razy był powtarzany. Samochód egzaminacyjny Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego za każdym razem wjeżdżał z inną prędkością np. 17 czy 30 km na godzinę.

Cały czas podczas eksperymentu był obecny egzaminator oraz jego adwokat, a także adwokat reprezentujący rodzinę poszkodowanej. – Oskarżony nie wykazywał aktywności, nie składał żadnych wniosków, oświadczeń – mówi prokurator.
– Będą jeszcze przeprowadzone dodatkowe badania samochodu, już się zwróciliśmy do firmy suzuki, która zobaczy co jest zarejestrowane w komputerze samochodu – mówił prokurator Józef Palenik.

Do sądu prokuratura kieruje akt oskarżenia przeciwko egzaminatorowi. Wcześniej usłyszał on zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura zarzuca mu, że nie zahamował, mając dodatkowy pedał hamowania, gdy nie zrobiła tego na znaku „stop” kursantka. Do ustalenia jest jeszcze, czy auto samo zgasło kursantce, czy hamulca użył egzaminator. – W mojej ocenie nie mógł się samoczynnie zatrzymać – mówił prokurator prowadzący eksperyment.

Do tragicznego wypadku doszło 23 sierpnia na niestrzeżonym przejeździe kolejowym do którego prowadzi droga wiodąca od nowotarskiego ronda na zakopiance przy granicy z Szaflarami. To wówczas pociąg wjechał w samochód stojący na torach, w którym została sama, po ucieczce egzaminatora, 18 – letnia dziewczyna zdająca egzamin na prawo jazdy. Po wypadku wskutek odniesionych obrażeń dziewczyna zmarła w szpitalu.

Fot. Piotr Starmach Tutaj zdjęcia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *