Młodzieżowy unihokej na Podhalu nie zginie!

UNIHOKEJ. Po wycofaniu się z rozgrywek ligowych UKS Wiatru Ludźmierz wydawało się, że Podhale pozostanie bez grup młodzieżowych w oficjalnych rozgrywkach wśród chłopców. Do ligi zgłasza się jednak… Bzik Szarotka.

Nowy projekt, w ramach którego Bzik Akademia Sportu nawiązała współpracę z najbardziej utytułowaną drużyną w kraju (KS Gorący Potok Szarotka Nowy Targ) zakłada zgłoszenie do oficjalnych rozgrywek Polskiego Związku Unihokeja od 1 do 3 kategorii wiekowych: dzieci (do 3 klasy SP), młodzik (4-6 klasa SP) oraz junior młodszy (roczniki dawnego gimnazjum).

Wydaje się więc, że dzieci i juniorzy, który do tej pory reprezentowali barwy „Wiatru” będą mieli możliwość kontynuowania przygody z unihokejem.

W jakich kategoriach, w jakiej formie i pod czyim trenerskim okiem? O tym rozmawiamy z trenerem koordynatorem sekcji unihokeja w Bzik Akademii Sportu – Piotrem Ligasem, prywatnie czynnym zawodnikiem KS Gorący Potok Szarotki Nowy Targ.

Jakub Udziela: Panie trenerze, przed nami nowy sezon w Bzik Akademii, a razem z nim całkiem ciekawe zmiany… może Pan o nich opowiedzieć?

Piotr Ligas: Oczywiście. Będziemy się starali organizować więcej gry dla dzieci: zgłaszamy się do ligi ogólnopolskiej oraz będziemy chcieli stworzyć na Podhalu coś “swojego”, tj. turnieje dla dzieci – tak, aby nasi podopieczni mieli więcej sportowej rywalizacji z rówieśnikami, a nie tylko same treningi.

Te lokalne turnieje dla dzieci zamierzacie przeprowadzić we współpracy z miejscowymi szkołami?

– Porozumieliśmy się już z drużyną ze Słowacji, a jeszcze wcześniej rozmawiałem trenerami, prowadzącymi zajęcia dla najmłodszych w klubie Wiatr Ludźmierz. Niestety – jak wiemy – ta sprawa jest już nieaktualna (przyp. red. UKS Wiatr Ludźmierz wycofał wszystkie drużyny z rozgrywek 2018/2019). Tak więc poza naszymi sąsiadami zza południowej granicy, jest jeszcze MMKS Podhale oraz tutejsze, miejskie drużyny szkolne. Z kilkoma zespołami jesteśmy już “dogadani”, więc myślę, że te turnieje wejdą w życie. Prawdopodobnie pierwszy z nich będzie w połowie października. Rozważamy imprezę weekendową. W zależności od ilości zgłoszonych drużyn, będzie to turniej 1- lub 2-dniowy.

A poza regionem? Jak będzie wyglądał udział Bzików w rozgrywkach Polskiego Związku Unihokeja?

– Najpierw musimy sprawdzić, jak liczne będą nasze grupy w tym sezonie. Tj. do liczby dzieci w danym roczniku dostosujemy liczbę zespołów, jakie zgłosimy do ligi. Chcemy zgłosić do rozgrywek jak najwięcej Bzików. Nie wiemy jeszcze w jakich dokładnie kategoriach. System rozgrywek dla najmłodszych na ten sezon też nie jest jeszcze znany, ale myślę, że poznamy go do końca września, gdyż jest to końcowy termin zgłoszeń do ligi.

W lidze wystąpicie pod szyldem “Bzik Szarotka”. W jaki sposób udało się nawiązać współpracę z najbardziej utytułowanym w Polsce klubem unihokejowym?

– Razem z Kasią (przyp. red. Kasia Fuła – drugi trener sekcji unihokeja w Bzik Akademii) doszliśmy do wniosku, że trzeba coś zmienić, trzeba wprowadzić jakąś rywalizację wśród dzieci, żeby bardziej utożsamiały się z tym sportem, poznały, co to znaczy rywalizacja w prawdziwych meczach. Najłatwiej było nam to osiągnąć przez nawiązanie współpracy z Szarotką, w której sam gram i gdzie znam szefostwo klubu. Właściciele Bzik Akademii też byli przychylni takiemu rozwiązaniu i myślę, że nasi podopieczni także będą z tego zadowoleni i finalny efekt będzie dobry.

Czy macie już jakieś wzajemne oczekiwania względem siebie? Jak będzie wyglądała współpraca na linii Bzik – Szarotka?

– Jest to umowa o współpracy między Klubem Szarotka a Akademią Bzik. Na arenie ogólnopolskiej będziemy występowali pod nazwą “Bzik Szarotka”.

Rozumiem, że pozostałe szczegóły współpracy będą wypracowywane na bieżąco?

– Wrzesień i październik pokażą nam, czym dysponujemy, jakimi zasobami. Na czwartych, piątych zajęciach powinniśmy już znać realną liczebność grup i na tej podstawie podjąć decyzję ile zespołów i do jakich kategorii je zgłosić. Na tą chwilę nie wiemy, czy będzie to jedna, dwie, czy nawet trzy kategorie. Niemniej jesteśmy przygotowani nawet na trzy.

Trzecia kategoria to już… junior młodszy. Zgadza się?

– Zgadza się. Jest taka szansa, ze względu na to, że do rozgrywek nie zgłasza się drużyna Wiatru Ludźmierz. Dostajemy coraz więcej telefonów, że dzieci w wieku 10, 11, 12 lat chciałyby się podjąć treningów u nas i rywalizować w lidze ogólnopolskiej.

Powiem szczerze, że wyprzedziłeś moje następne pytanie, bo chciałem zapytać właśnie o Wiatr Ludźmierz, który do tej pory posiadał jedyne na Podhalu zespoły młodzieżowe wśród chłopców. Miałem zapytać, czy jesteście przygotowani na ewentualne przyjęcie do siebie byłych graczy Ludźmierza?

– Nie byliśmy na to przygotowani. Bzik Akademia w zeszłym roku nie miała wystarczającej grupy dzieci w wieku, który pozwala na uczestniczenie w rozgrywkach juniorów młodszych. Niemniej sytuacja, która wynikła w ostatnich tygodniach, czyli niezgłoszenie się klubu Wiatr Ludźmierz do rozgrywek trochę to wszystko skomplikowała. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, moglibyśmy zrobić coś więcej w tym kierunku. Tak naprawdę Bzik to Akademia, która była nastawiona na pracę z młodszymi kategoriami. Dostaliśmy jednak telefony od rodziców dzieci, które chciałyby kontynuować grę u nas, o ile oczywiście jest to możliwe. Oczywiście my jako Bzik przyjmiemy wszystkich chętnych, natomiast na tą chwilę nie jesteśmy w stanie określić, ilu zawodników będziemy mieli w kategorii junior młodszy. Jeśli zbierze się ich na tyle, że będzie to realne, by zgłosić takową kategorię do rozgrywek Polskiego Związku Unihokeja, to zrobimy to.

W tej chwili, jak dobrze zrozumiałem, dysponujecie dwójką trenerów: jest Pan i Pani Kasia Fuła. Czy w związku z tym, że ewentualnie grupa dzieci się powiększy, dopuszczacie zaproszenie do współpracy kogoś jeszcze?

– Na pewno tak. Myślałem już o tym, mam kilka typów na trenerów, których zaprosiłbym do współpracy. Na tą chwilę nie chcę jednak podejmować żadnych konkretnych kroków, gdyż wciąż nie wiemy, jaka będzie rzeczywista liczba trenujących.

A czy to prawda, że zespół Bzik Szarotka będzie posiadał jedyne na Podhalu drużyny chłopców w oficjalnych rozgrywkach PZUnihokeja?

– Najprawdopodobniej tak. Jeszcze nie znamy dokładnej listy zgłoszonych drużyn, ale być może Bzik Akademia będzie jedyną opcją, gdzie chłopcy będą mogli trenować unihokej w naszym regionie (przyp. red. oczywiście Bzik przyjmuje na zajęcia również dziewczynki, niemniej na Podhalu działa jeszcze drugi Klub dziewczęcy – MMKS Podhale).

Jak więc Pan jako trener zapatruje się na zbliżający się sezon w sekcji unihokeja w Bziku?

– Będą to na pewno nowe wyzwania, jak i całkiem nowe wydarzenie, zarówno w moim życiu, jak i w życiu dzieci, które u nas trenują. Mam nadzieję, że będą to tylko i wyłącznie pozytywne doświadczenia, a co za tym idzie – pozytywne emocje i wspomnienia. Będzie to pierwszy rok – miejmy nadzieję, że udanej – rywalizacji Bzików na arenie ogólnopolskiej. Do tej pory rozgrywaliśmy tylko pojedyncze spotkania z rówieśnikami, czy też mecze z rodzicami. Oczywiście były to bardzo sympatyczne rywalizacje, niemniej rozgrywki ligowe są czymś zupełnie innym. Mamy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i będziemy się dalej rozwijać.

Chciałbym, żebyśmy spojrzeli teraz jeszcze szerzej, czyli ogólnie na sytuację unihokeja na Podhalu. Mamy tu świetne drużyny seniorskie, co rok walczące o medale, ale brakuje w nich drużyn młodzieżowych. Szarotka uruchomi takową po długiej przerwie, we współpracy z Bzikiem. Jak Pan myśli: z czego to wynika?

– Wydaje mi się, że zainteresowanie unihokejem wśród dzieci jest spore. Zresztą już tego doświadczyliśmy, bowiem w zeszłym roku pracowaliśmy z grupą ok. 50 dzieci, a to nie jest wcale tak mało. Idąc jednak dalej, realia gry w unihokeja w Polsce są słabe, gdyż duże miasta nie propagują tej dyscypliny – jest w nich mało drużyn. Zazwyczaj gra się w jakichś mniejszych miejscowościach, takich jak właśnie Nowy Targ. Choć i tu “bijemy się” z piłką nożną, hokejem, czy też tenisem stołowym. Niemniej jakoś to idzie, bowiem nie wszystkie dzieci ciągnie do piłki, czy hokeja. Jest całkiem spora grupa, która chce uprawiać właśnie unihokej. Jest to na pewno dyscyplina rozwijająca się bardzo dynamicznie. Szkoda tylko, że poza granicami naszego kraju, bo jednak w Polsce ta liczba zarejestrowanych zawodników tak szybko nie rośnie. Myślę, że wpływ na to ma fakt, że w Polsce nie jest to sport medialny. Mało się o tym mówi, mało się o tym pisze, nie ma tego w telewizji. Wiadomo, że Internet jest teraz dużym środkiem masowego przekazu, ale wiadomości o unihokeju przeglądają w większości osoby stricte zainteresowane tym tematem i to najczęściej w kategoriach seniorskich, tworząc swego rodzaju zamknięte grono odbiorców. Tu jest największy problem, jeśli chodzi o rozwój unihokeja w Polsce. Poza tym, wracając do pytania, ciężko wskazać, gdzie są jakieś błędy, gdyż mimo tych wszystkich trudności, unihokej to dyscyplina bardzo widowiskowa, jedna z szybszych wśród zespołowych sportów halowych.

A patrząc na same kwestie organizacyjne prowadzenia grup młodzieżowych – w czym masz doświadczenie – co jest największą przeszkodą, a co może być szansą?

– Szansą na pewno jest to, że dzieci są bardzo chętne do treningów, a rodzice wykazują chęć pomocy. Nie jest tak, że zostajemy pozostawieni sami sobie, rodzice też zawsze pomagają i chętnie zawożą dzieci na zajęcia, a dzieci z kolei z uśmiechem na twarzy przychodzą na trening. Problemem są koszty prowadzenia takiej działalności. Nie ma na to zbyt dużych dotacji, brakuje sponsorów. Żaden konkretny sponsor nie chce pomagać przy dyscyplinie mało medialnej. Wiadomo, że są firmy, które inwestują w sport, ale na naszym nowotarskim rynku jest to przede wszystkim hokej i piłka, która zresztą w ostatnim czasie rozwija się bardzo szybko. To są takie marki, z którymi ciężko wygrać. To jest naszą bolączką. Jeździmy po całej Polsce, bowiem mecze rozgrywamy zarówno pod Poznaniem, jak i nad morzem, a są to kosztowne wyjazdy, które obejmują kwotę nawet do 5000 zł. Nie jest zaś tak łatwo pogodzić koszty, jakie ma klub, z prowadzeniem kilku kategorii wiekowych jednocześnie – tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

A co Pana prywatnie motywuje do trenowania, do przewodzenia młodym adeptom unihokeja?

– To, że widzę tego efekt. To, że nasza wiedza, którą przekazujemy razem z Kasią cały czas ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, czyli w rozwoju naszych podopiecznych…

Druga część wywiadu, w której pytamy trenera Piotrka o jego prywatne doświadczenia związane z unihokejem i o to, jak dużą rolę ta dyscyplina odgrywa w jego życiu już na dniach! Zachęcamy do śledzenia wiadomości, zamieszczanych zarówno na tym portalu, jak i na Facebook’u Bzik Akademii Sportu.

mat. Prasowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *