Mistrz i pani Beata (z galerią zdjęć)

rybotNOWY TARG. To nie przypadek, że dla uświetnienia XX Kongresu Euroregionu „Tatry” została do Nowego Targu zaproszona z recitalem Beata Rybotycka – artystka „Piwnicy pod Baranami”, piosenkarka wszechstronna i z dużym aktorskim talentem.

To ona znalazła się w gronie wykonawców „Nieszporów Ludźmierskich” Jana Kantego Pawluśkiewicza. Nie wiedziała jednak, że mistrz na jubileuszowym Kongresie też będzie… A być powinien – jako współsprawca i bohater realizowanych przez Euroregion „Spotkań siedmiu kultur pogranicza polsko-słowackiego”. No i rodzinnego miasta znów nie zawiódł.

Beata Rybotycka – z przejęciem spotęgowanym obecnością mistrza – najpierw wykonywała jego kompozycje. Potem przefrunęła śpiewnie w swoje ulubione międzywojenne klimaty.

Akompaniatorami śpiewaczki byli Konrad Mastyło (fortepian) i Michał Chytrzyński (sktzypce).

Dopiero wtedy zaczęło się show… Jej głos w repertuarze Zuli Pogorzelskiej nabierał retro-kresowej intonacji.

Jako Maryla Wereszczakówna – w piosence do wiekopomnego tekstu Mariana Hemara – artystka zmieniła nie tylko nakrycie głowy, ale i emploi.

Co gorsza – ku ogólnej uciesze zaczęła flirt z męską częścią widowni. Jednak zwodnicze były te uśmiechy, przymilne gesty, uwodzicielskie spojrzenia. Tak naprawdę – odsądziwszy wszystkich „beznadziejnych” panów od czci i wiary – upatrzyła sobie artystka jednego. I ruszyła ku niemu przez rzędy krzeseł, żeby choć poznać imię.

I któż by się oparł tak uroczym nagabywaniom…

– Stasek! – wyjawił głośni i szczerze, jak mu dali na chrzcie malowniczy reprezentant Uniwersytetu Trzeciego Wieku, zawołany przewodnik tatrzański, czasami i aktor, Stanisław Piętka. Gromki aplauz publiczności potwierdził trafność tego wyboru.

Nie był to jednak koniec uwodzenia. Kokieteryjnie tylko stawiał opór zaproszony na scenę do wspólnego śpiewania mistrz Jan Kanty. Kultowy „Pejzaż horyzontalny” w wykonaniu kompozytora i artystki „Piwnicy” był interpretacją spontaniczną i niepowtarzalną. Kto nie słyszał i nie widział – niech żałuje. Są jednak polskie piosenki kultowe, są sentymenty i tęsknoty.

Recital Beaty Rybotyckiej

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *