Miód do opłatka, miód na zdrowie

amborz16PODHALE. Miód z całą swoją bogatą symboliką i wszystkimi dobrymi skojarzeniami dziś zagości na wigilijnych stołach. Na wielu białych obrusach zapłoną różnokształtne świece z prawdziwego pszczelego wosku, nasycając powietrze słodkim zapachem. Miód w różnej postaci będzie leczył przeziębienia i chore gardła, wspomagał serce i odporność. Tym cieplejsze myśli należą się dostarczycielom tego złotego dobrodziejstwa.

Co roku w innej miejscowości dzień patrona bartników, św. Ambrożego, obchodzi Podhalańskie Zrzeszenie Pszczelarzy. Tym razem uroczysta Msza św. odbyła się w kościele Św. Marii Magdaleny w Odrowążu Podhalańskim. Miejscem tradycyjnego „roju pszczelarskiego” była natomiast restauracja w Baligówce.

W przyszłym roku Podhalańskie Zrzeszenie Pszczelarzy, któremu prezesuje Orawianin, Jan Świdroń, będzie świętować 30-lecie swojego istnienia. Teraz skupia ono 112 członków, a ci mają pod swoją opieką 2.500 pszczelich rodzin. Kilkoro z nich to prawdziwi miodowi potentaci, z kilkudziesięcioma rodzinami. I wszyscy wiedzą, że nie każdy rok obfituje w pożytki.

Miniony sezon na Podhalu, z powodu układu pogodowego, w niektórych miejscowościach pożytki przyniósł znikome i przejdzie do historii jako ubogi w miód. Znacznie lepiej było np., w rejonie Limanowej czy Kamiannej, gdzie pszczelarze pozyskali dużo miodu spadziowego.

Coroczny „rój pszczelarski” jest nie tylko spotkaniem przyjaciół, wspólną biesiadą i radością z każdego, kogo bartnicza pasja przywiodła do tego grona. Także okazją, by mówić o pożytkach i stratach, dzielić się doświadczeniem, konstrukcyjnymi i medycznymi nowinkami technicznymi i radą, jak zapobiegać chorobom wyniszczającym nieraz całe pasieki; by mówić o zagrożeniach ze strony skażeń i chemizacji środowiska. Tak wyraża się troska pszczelarzy o ciągłość bytu owadziego gatunku, który niesie przyrodzie rozliczne korzyści. Ale jest też, niestety, bardzo zależny od kaprysów aury.

Miniony sezon trudno pszczelarzom zaliczyć do obfitych w pożytki. Niesprzyjająca pogoda, a zwłaszcza majowe zimna sprawiły, że w wielu rejonach Podhala właściciele pasiek zebrali tylko symboliczne ilości miodu. Chłodne i deszczowe dni w porach kwitnienia roślin utrudniały zbieranie pyłku i nektaru. Czasem pszczoły głodowały. Spadź występowała tylko miejscowo. Lepiej mieli natomiast pszczelarze z okolic Limanowej czy Kamiannej.

Uświęconym tradycją punktem spotkań rodzin i sympatyków pszczelarstwa jest toast wznoszony pitnym miodem, po wygłoszeniu formułki: „Darz Miód! Miodu w ulu, miodu w życiu. Niech się leje, niech się leje życia cud, czyli miód”. Posiłek błogosławią kapelani pszczelarzy, a jest ich zwykle kilku. Tego roku byli to ks. Franciszek Rembiesa, proboszcz parafii Św. Brata Alberta na nowotarskiej Niwie i O. Stanisław Fudala z Zakonu Karmelitów Bosych w Krakowie. W równej mierze gościem, jak gospodarzem tych „rojów” jest prezes Wojewódzkiego Zrzeszenia Pszczelarzy w Krakowie, Józef Bukowski z Maruszyny.

Doroczne spotkania to także okazja do uhonorowania zasłużonych pszczelarzy. Tego roku Polski Związek Pszczelarski, na wniosek Zarządu Podhalańskiego Zrzeszenia, statuetkę im. Ks. dra Jana Dzierżona przyznał niestrudzonemu fotograficznemu dokumentaliście wszystkich pszczelarskich spotkań – Bohdanowi Sewerynowi. Medale im. Ks. Dzierżona otrzymali Władysław Kucharski, Józef Staszel i Stanisław Sukiennik. Złotymi Odznakami Związku cieszą się: Stanisław Dziur, Jan Jarząbek i Jan Pająk. Srebrne Odznaki otrzymali Józef Bobek i Jan Moczarny, a Brązowe – Stanisław Kamiński i Łukasz Oleksiewicz.

Pszczoły tymczasem, po jesiennych oblotach, ułożyły się w kłębach do zimowli i lepiej nie zakłócać ich spokoju. Oby też pogodowe anomalie nie wywabiły ich z uli, bo każdy wysiłek i wycieczka nie w porę mogą przerwać kłęby i dramatycznie osłabić rodziny.

Podhalański św. Ambroży

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *