POWIAT NOWOTARSKI. Kto ich nie kocha? Są jedyny w obszarze Nowotarszczyzny zespołem złożonym z dzieci i młodzieży nie całkiem sprawnej. Teraz „Milusiokom” stuknęło pięć lat. Jubileusz osobliwej, ale już pokaźnej regionalnej grupy stał się dziś wielkim świętem w ich macierzystym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym Nr 1. Na wspólne z nimi koncertowanie przyjechał zespół Trebuniów-Tutków.
Zaczynały
„Milusioki”
swój żywot
przed pięcioma
laty dzięki
inicjatywie
i zapałowi
Renaty
Knap,
w pożyczanych
od
innych
zespołów
kierpcach,
spódnicach,
gorsetach,
kapeluszach,
bukowych
portkach.
Od samego
początku
towarzyszyła
im łopuszniańska
muzyka Leszka Szewczyka. Pani Stanisława Szewczykowa tworzyła dla nich specjalne, uproszczone ale wdzięczne scenariusze. A ile czasu trzeba było, żeby opanować teksty – wiedzą tylko oni sami i ich opiekunki…
Najpierw występowali gościnnie na scenach zaprzyjaźnionych szkół – w Nowej Białej, Gronkowie, Krempachach. Potem zaczęli się wypuszczać coraz dalej – najpierw do Tarnowa, na festiwal do zbratanej z powiatem nowotarskim Kościerzyny, wreszcie na turnus do Łeby. Wszędzie ich występy wzruszały, rozczulały, radowały serca, bo oni z wielkim przejęciem, z radością szczerą chcą dać widzom to, co w nich najlepsze. Z podziwu godną determinacją uczą się swoich ról, przyśpiewek, tanecznych kroków. Inna sprawa, że góralskie nuty też im w duszach grają.
Teraz „najbardziej kochany” zespół ma już własne stroje, grupka rozrosła się do trzydziestu kilku tancerzy i śpiewaków – w wieku od 3 do 23 lat. W repertuarze „Milusioków” znalazły się jasełka i okolicznościowe programy, scenki, piosenki, tańce. Zespół prowadzą Renata Knap i Anna Szewczyk, wciąż wspomagane przez Leszka Szewczyka ze skrzypcami, ale też przez muzykę Józefa i Andrzeja Jarząbków z Bańskiej Niżnej.
Co roku na ich Dzień przyjeżdżał do Ośrodka Krzysztof Trebunia-Tutka z hetmańską ciupagą (czasem i z wielką trombitą), żeby każdego zespołowicza z osobna, uroczyście „pasować na Milusioka”. Przy okazji odbywa się konceret, jakiego pozazdrościłaby Ośrodkowi niejedna scena.
Podczas jubileuszu obszerna szkolna świetlica pękała w szwach. Przyszły mamy, ciocie i babcie zespołowiczów z ich rodzeństwem; byli nauczyciele, był niemały tłumek gości, wśród nich: Bogusław Waksmundzki jako reprezentant powiatowej władzy, wójt gminy Nowy Targ Jan Smarduch, wójt gminy Czorsztyn Tadeusz Wach, dr Anna Mlekodaj z Podhalańskiej Wyższej, ks. Jan Gacek – kapelan Związku Podhalan, poetki – panie Stanisława Szewczyk i Wanda Szado-Kudasikowa, nadleśniczy Roman Latoń, poprzedni dyrektor Ośrodka Włodzimierz Żak. Wszyscy – jak niedawno Trzej Królowie – z darami. W postaci słodyczy, książeczek, kwiatów, oscypków, kosza lizaków itd. Wszyscy też wzajemnie czuli się przez „Milusioków” obdarowani ich spontaniczną radością.
Skończył się ten jubileusz przy wspólnym stole, przy poczęstunku i pogwarki trwały jeszcze długo, a dzieciaki w tym czasie zdążyły odtajać z tremy, jaką czują przy każdym występie.