NOWY TARG. I Liceum ma szczęście do aktorów. Z tych murów wyszedł Piotr Cyrwus, a tuż przed końcem roku szkolnego odwiedził je Michał Żebrowski. Aula na czas spotkania z nim zmieniła się w mini-teatr.
Sympatyczny dialog
międzypokoleniowy nawiązał się od pierwszego momentu. Młodzież stawiała pytania o dokonania teatralne i role filmowe, a znany aktor odpowiadał chętnie, błyskotliwie i z poczuciem humoru – relacjonują licealiści tę niecodzienną wizytę. Owacje wywoływały jego wypowiedzi, które wręcz stawały się mini-teatrem. Michał Żebrowski potrafił w jednej chwili po aktorsku ustawić głos, gest i mimikę! Młodzież miała okazję zobaczyć co to znaczy „być postacią” i „grać postać”. Sympatyczny pan Michał w mgnieniu oka potrafił zmienić się w przerażającego króla Makbeta, którego gromki głos wstrząsnął korytarzami Szkoły. A słuchacze zdrętwieli… Majstersztykiem było tworzenie iluzji teatru przy pomocy zaledwie „urzędowej” szklanki i butelki z wodą oraz trzech schodów auli szkolnej.
Odtwórca niezapomnianych ról Jana Skrzetuskiego i Tadeusza Soplicy, od szkolnych lat kształcony w żywym słowie, kończył co prawda warszawskie liceum, ale do nowotarskiego mu blisko, jeśli odwiedza swój dom letniskowy w Brzegach (gmina Bukowina Tatrzańska) i polanę Rynias, gdzie brał ślub. A i godne uznania teatralne tradycje „Goszczyńskiego” nadają głębszy sens tej wizycie. Michał Żebrowski zaprezentował się mniej jako idol i celebryta,a bardziej – jako człowiek teatru (nota bene również własnego – Teatru 6. piętro).