Miasto stawia na inwestycje, także te od lat zaniedbywane

Rozmowa z burmistrzem miasta Zakopane Lburmistrz leszek dorulaeszkiem Dorulą o tegorocznych inwestycjach, priorytetach i stolicy Tatr.

Panie burmistrzu, jakie inwestycje zostały zaplanowane na ten powoli mijający rok? Czy udało się już je w większości zrealizować?

W tym roku kończymy remont ulicy Ciągówka, a to była ważna, ale i skomplikowana inwestycja. Trzeba było przełożyć całą infrastrukturę, aby wszystko dobrze funkcjonowało, aby nie wracać do niej i nie remontować za jakiś czas tego, co jest pod jezdnią.
Teraz czekają na nas jeszcze bardzo ważne inwestycje, których nie mogliśmy prowadzić latem, aby nie utrudniać życia mieszkańcom i turystom, bo Zakopane to przecież miasto turystyczne i w czasie wzmożonego ruchu turystycznego musi być w miarę możliwości ułatwione poruszanie się. To dla nas bardzo ważne. Dlatego na jesień zaplanowaliśmy remont bardzo ważnego turystycznie odcinka drogi do Kuźnic od ronda św. Jana Pawła II do ulicy Karłowicza. Będzie tam przebudowana nie tylko ulica, ale wraz z nią infrastruktura burzowa, wodociągowa, kanalizacyjna, jak i nakładka na jezdnię i przebudowa całego chodnika, który zostanie poszerzony i wzbogacony o ścieżkę rowerową.

Również na tym samym odcinku drogi tuż nad Księżówką, na miejskiej nieruchomości, postawimy siłownię z placem rekreacyjnym, jedną z większych w Zakopanem. Ten szlak jest bowiem często wykorzystywany przez ludzi uprawiających sport i poruszających się pieszo dla zdrowia. Na terenie siłowni będą oni mogli poćwiczyć i odpocząć. To jedna ze zmian, gdy pokazujemy,
że Zakopane to nie tylko góry, ale że można spędzić czas w mieście, że można poruszać się na rowerach, pieszo i przy okazji uprawiać ćwiczenia zdrowotne.

Chcę też podkreślić, że w tym roku już przygotowaliśmy taki mini plac z siłownią na skwerze Franciszka Pawlicy na Ustupie. Jest on bardzo ważny i z punktu widzenia poprawy estetyki wjazdu do Zakopanego. Przez lata każdy, kto do nas wjeżdżał, miał wrażenia bałaganu, niegospodarności. My chcemy, aby ten skwerek przyzwoicie i bezpiecznie wyglądał, tym bardziej, że jest on przy przejściu łączącym Ustup z drogą Bachledy. To tędy można się poruszać bez wejścia na Zakopiankę. Teraz można tu odpocząć, a dzieci mogą skorzystać z huśtawek.

Czyli większość inwestycji zakopiańskich nastawiona proturystycznie?

Tak, wiele jest proturystycznych, ale są też i inne. W tym roku na przykład będziemy remontować w końcu ulicę Stary Młyn. Nie było tu remontu od wielu lat. Co prawda jako radny składałem wcześniej wnioski, jednak, niestety, nie przełożyły się one na realizację inwestycji. Z kolei przygotowywane projekty były zupełnie nierealne. Mieszkańcy na takie rozwiązania się nie godzili. My po objęciu kadencji postanowiliśmy przerobić ten projekt na realny, taki, którego mieszkańcy oczekują. Przygotowywaliśmy go przez dwa lata. Teraz w końcu rusza przebudowa ulicy Stary Młyn wraz ze wzmocnieniem brzegu rzeki i odwodnieniem drogi.

Kolejną inwestycją jest przebudowa ulicy Podhalańskiej wraz z kanalizacją burzową. Będzie ona realizowana jesienią tego roku. Będziemy realizować i zjazd do Szkoły Podstawowej nr 2, bo tam jest bardzo niebezpiecznie. Próby zrobienia tego zjazdu trwały przez wiele, wiele lat. Teraz się udało. W tym miejscu chcę podziękować Wydziałowi Rozwoju Lokalnego, który obrał taką metodę, że skutecznie doprowadził do tej inwestycji, choć wcześniej starano się o to przez 10 lat i nie wychodziło… Myśmy obrali inną drogę. Postanowiliśmy, że teren, który nam utrudniał zjazd, został wywłaszczony na zasadzie takiej, że pieniądze spadkobierców zostały zdeponowane w banku i po ich odnalezieniu zostaną im wypłacone. Teraz rodzice będą mogli dowozić swe dzieci bezpiecznie do szkoły.

Duży nacisk w tym roku kładziemy także na wykonanie nowych chodników i poprawę starych. Wykonaliśmy nowe nakładki asfaltowe na ulicach: Wyskówki, Mrowce, Klusie, Huty, Zoniówka i Chyców Potok.

Panie burmistrzu, czyli w tym roku kładziecie nacisk na obrzeża, a co z centrum?

Można powiedzieć, że główny nacisk kładziemy na obrzeża, ale absolutnie to nie tak, że zaniedbujemy centrum. W tym roku w centrum już wykonaliśmy remonty: na Łukaszówkach, pomiędzy blokami, nową nakładkę na drogę dojazdową o biblioteki i na ulicy Kościelnej, bo dojazd do bloków był w bardzo złym stanie. Także w tym roku będziemy remontować ulice: Szkolną, Jana Pawła II, Drogę do Daniela, Gubałówkę, Stare Krzeptówki, Szymony, Stary Kamieniec, Kaszelewskiego oraz wykonamy inne, mniejsze inwestycje.

A skąd miasto ma fundusze, skoro mówi się o mocnym jego zadłużeniu?

Rzeczywiście, miasto jest zadłużone, ale mamy też jeszcze pewne możliwości kredytu, które, nie ukrywam, chcemy w minimalnym stopniu wykorzystywać, tak aby nie stworzyć zagrożenia dla budżetu miasta. Mamy przecież też majątek miejski. Sprzedajemy więc nieruchomości i mieszkania, które miastu nie przynoszą zbyt wielkich korzyści. Do tej pory sprzedawano takie nieruchomości, które były dość ważne i duże. My zdecydowaliśmy się sprzedawać drobne nieruchomości, takie, które już ktoś ma zagrodzone i są jedynie dzierżawione a miasto nie ma z tego zbyt dużej korzyści. A wręcz przeciwnie, jest z tym związana duża biurokracja, trzeba podejmować kolejne uchwały itd.

Czynimy też oszczędności w urzędzie w ramach administracji. Zaoszczędziliśmy tak w tym roku 0,5 mln złotych. Suma ta składa się
z drobniejszych, takich jak choćby ta, że teraz drukujemy pisma i dokumenty na obu stronach kartek, a nie na jednej. Tylko to daje nam kwotę sięgającą ok. 30 tys. zł w ciągu roku.

Panie burmistrzu, czy jest pan zadowolony z tegorocznych inwestycji? Czy dużo się udało?

Mam taki charakter, że nie do końca jestem zadowolony, bo zawsze myślę, że można było zrobić więcej, zawsze patrzę do przodu. Muszę tu jednak podziękować tym, którzy ze mną pracują i pomagają. Realizujemy przecież te zadania, które były moimi obietnicami wyborczymi i to nam się udaję. Jak chociażby problem komunikacji miejskiej, który przez lata nie był rozwiązany. Obiecałem też, że wesprę obrzeża i to realizuję, więc mam powód do satysfakcji. Czasem coś się nie udaje, ale to nie zawsze jest zależne ode mnie ani od urzędników. Są też inne czynniki. Ważne, że ciągle się staramy. Cieszę się, że w ciągu pół roku udało nam się uregulować sprawę siedziby Związku Podhalan, która nie była możliwa do rozwiązania od czasów wolnej Polski. To też taki nasz sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Beata Szkaradzińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *