Malarki z Suchego „rzeczy fundamentalne”

Artystka z Suchego Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. – Dawno malarstwo nie zachwycało mnie tak bardzo!.. – wyznała głośno jedna z bywalczyń Galerii BWA „Jatki” po otwarciu wystawy „Portrety”. Sprawczyni tych znakomitych olejnych obrazów, Barbara Piszczór, jest malarką po krakowskiej Akademii. Wyszła z pracowni takich sław jak prof. Stanisław Rodziński i prof. Jacek Waltoś. Po czym wróciła do rodzinnego Suchego, żeby tworzyć, zarażać uczniów rozmiłowaniem w sztukach plastycznych i nasączać płótna swoimi uczuciami, utrwalać na nim świat bliski, najbliższy, serdeczny.

Ja i Józek Fot. Anna SzopińskaDlatego Fot. Anna Szopińskawernisaż w Fot. Anna SzopińskaGalerii „Jatki” Fot. Anna Szopińskabył wyjątkowo Fot. Anna Szopińskatłumny, Fot. Anna SzopińskanowotarskoFot. Anna Szopińska-zakopiański.

Tym, coZ córeczką Fot. Anna Szopińska wyróżnia Fot. Anna Szopińskapłótna Barbary Fot. Anna SzopińskaPiszczór, Fot. Anna Szopińskasą przede Fot. Anna SzopińskawszystkimFot. Anna Szopińska rozmach, Fot. Anna Szopińskakolorystyczna Fot. Anna Szopińskaśmiałość, mocne Fot. Anna SzopińskapociągnięciaFot. Anna Szopińska pędzla widoczne Ania Dziubas Fot. Anna Szopińskaw śladachNa wernisażu Fot. Anna Szopińska gęstej farbyNa wernisażu Fot. Anna Szopińska Walory jej obrazów to również świetna, ale bardzo naturalna kompozycja i uderzająca trafność rysunku. Artystka nie boi się ostrości widzenia ani szczerej, instynktownej ekspresji. U niej pejzaż czy portret zdumiewają przejrzystością. W pejzażach osiąga to przez wyrazistość barw, a wizerunki są tak prawdziwe, że widz dostaje od razu portret psychologiczny przedstawianej postaci. Dzięki temu jakby mógł zajrzeć jej w duszę.

Portrety z pozoru niedokończone to równie znakomite dzieła – podkreślające, co jest w nich najważniejsze i pierwszoplanowe. Bo artystka z Suchego – chociaż wychodzi spod jej reki i pędzla ogrom prac – maluje wciąż to samo, czyli „rzeczy fundamentalne”: tajemnicę istnienia, przemijania, miłości, samotności, tęsknoty, uosobioną w jej najbliższych, krewnych, przyjaciołach, sąsiadach, widokach z okna, z podwórka; w znajomych domach. Obraz zawsze opatruje szczerym, niewyszukanym tytułem, np. Ja i Józek.

Równie fundamentalne zadaje pytania: skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy.

W tym malowaniu znajduje swoją wolność – bo może tworzyć własny świat według własnych upodobań – dotyka niepoznawalnego, nadaje kształt przeczuciom i wyobrażeniom. Obrazami wyraża siebie, określa swoją kondycję.

– Powiedzcie znajomym, że mamy tu wspaniałą wystawę! – zachęcała Ania Dziubas, szefowa Galerii.

Portrety Barbary Piszczór rzeczywiście urzekają i poruszają. To nie jest bowiem sztuka wydumana, ale do głębi prawdziwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *