ZAKOPANE. Około 3,5 godziny trwała transmitowana na żywo debata przedwyborcza kandydatów do sejmu i senatu zorganizowana przez organizatorów akcji „Nie rzucim ziemi” oraz Federację Obrony Podhala. Dotyczyć w założeniu miała ona ziemi, jednak ostatecznie kandydaci poruszali także i pokrewne tematy.
Na debatę do karczmy „U Słodkiego” przybyli licznie przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości: Jan Piczura, szef wspólnoty 8 wsi z siedzibą w Witowie, startujący do sejmu, a także posłowie i równocześnie kandydaci posłanka Barbara Bartuś i poseł Piotr Naimski, w rządzie PiS był wiceministerem gospodarki. Dotarła też, jednak spóźniona posłanka Anna Paluch. Nie dotarł natomiast poseł Arkadiusz Mularczyk.
Nie dotarli za to przedstawiciele Platformy Obywatelskiej: poseł Andrzej Gut – Mostowy, który wysłał oświadczenie, że w tym samym czasie będzie na Walnym Zebraniu MMKS Podhale Nowy Targ, do czego jest zobowiązany jako, że w sprawy klubu jest zaangażowany od wielu lat, pomagając mu organizacyjnie i finansowo. Niestety nie pojawił się kandydat na posła Andrzej Gąsienica Makowski, ani senator prof. Stanisław Hodorowicz, startujący w tych wyborach także do senatu.
KW. KORWIN reprezentował kandydat na posła 22-letni Andrzej Skupień, KWW Zbigniewa Stonogi – Jacek Kalata, kandydat na posła i radny miasta Zakopanego, a KWW Kukiz’15 – kandydat na posła Zbigniew Sikora RP.
W debacie uczestniczyli również: Wojciech Włodarczyk, przewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych w Małopolsce oraz przedstawicielki Federacji Obrony Podhala: Bożena Gąsienica Byrcyn i Józefa Chromik. Chwaliły one posłów PiS za obronę polskiej ziemi, ale też niektórych z posłów z PO i PSL.
Wśród zaproszonych gości, którzy nie przybyli byli także: Wojciech Tatar, kandydat niezależny na posła z KWW Zbigniewa Stonogi, Stanisław Barnaś, kandydat na posła z PSL, Piotr Bąk, starosta tatrzański, Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego. Natomiast kandydat na senatora Bogusław Waksmundzki został na widowni.
Podczas debaty poruszano problem wykupu polskiej ziemi przez cudzoziemców oraz prywatyzacji PKL, o prawie szlaku, przesyłu. Padało wiele zarzutów zarówno ze strony Federacji, jak i samego prowadzącego Wojciecha Jachymiaka, inicjatora kampanii „Nie rzucim ziemi”.