Magnetyzm Trzech Tenorów, czar Straussowskiej Orkiestry

tenory16NOWY TARG. Najwspanialszą, uwodzącą muzyką wprowadzili nowotarską publiczność w Nowy Rok i w szampański nastrój krakowscy artyści. Noworoczny koncert znów stał się pamiętnym wydarzeniem i przedmiotem tęsknot przez kolejnych 12 miesięcy. Dziesiąty już raz zaproszona do stolicy Podhala i zawsze entuzjastycznie tu witana Orkiestra Straussowska „Obligato” pod batutą Jerzego Sobeńko tym razem towarzyszyła Trzem Tenorom.

Nic dziwnego, że trzygodzinny koncert – zachwycająca muzyczna mozaika najbardziej lubianych, uskrzydlających utworów, arii operetkowych, tańców i filmowych motywów – zakończył się owacją na stojąco. Przed publicznością, która wypełniła salę do ostatniego miejsca, nie bez kozery oczekując muzycznych doznań z najwyższej półki – zasiadł kilkudziesięcioosobowy skład wirtuozów rozmiłowanych w kompozycjach Johannów Straussów: ojca i syna. Wszyscy muzycy – w eleganckich czarno-czerwonych kreacjach.

Budowanie nastroju zacząć się musiało Straussowską karnawałową klasyką, czyli utworem „Wino, Kobieta i Śpiew”. Potem – w miarę, jak pojawiali się na scenie kolejni bohaterowie koncertu – wszystko brzmiało coraz mocniej, liryczniej, upojniej. Sprawiła to zjawiskowa i znana już w mieście z koncertów Orkiestry „Obligato” Jolanta Suder w oszałamiających kreacjach i jej żartobliwa, lekka konferansjerka, ale przede wszystkim sprawili Trzej Tenorzy.

Do miasta zawitały bowiem znakomitości oklaskiwane na polskich, europejskich i światowych operowych i operetkowych scenach: krakowianin Witold Wrona – artysta Gliwickiego Teatru Muzycznego, Jan Zakrzewski – solista Opery Krakowskiej i Leszek Świdziński – solista Warszawskiej Opery Kameralnej. Każdy z nich – od pierwszych wyśpiewanych fraz – mógłby łamać niewieście serca. Gdyby – jak uprzedziła Jolanta Suder – panowie nie byli „tak porzadni, że aż nudni”, ze swoimi żonami, dziećmi, przyzwyczajeniami. W narracyjnym wątku postanowiła więc prowadząca zaserwować publiczności opowieść o „pikantnych epizodach” z artystycznego życia maestra Sobeńki. Między kolejnymi wykonaniami, w żartobliwym dialogu z dyrygentem, odsłaniała więc wydarzenia towarzyszące niezapomnianym podróżom do Wiednia, zwłaszcza wyprawie do Musikverein – złotej sali, skąd co roku telewizja transmituje na cały świat koncerty noworoczne. Organizator i zapraszający, a przy tym sponsor, któremu trudno odmówić, był bowiem uprzejmy pomylić adres hotelu, zapomnieć o rezerwacji, nawet nie zadbać o umieszczenie zaproszonych krakowskich artystów na liście uczestników koncertu. By się przebrać z podróżnych strojów w sceniczne kreacje, nagleni czasem artyści byli więc zmuszeni wynająć „pokój na godzinę” w najbliższym hotelu, odprowadzani najbardziej zdumionym wzrokiem recepcjonisty. Innym razem twórczyni programu Noworocznego Koncertu wraz z mężem szukała nocą po wiedeńskich ulicach maestra wykonującego rozpaczliwe telefony, że „nie wie, gdzie jest”. Szczęśliwym trafem zgubę udało sie odnaleźć, z walizeczką, już otoczonego wianuszkiem rozrywkowych pań.

Słuchając tych anegdot, publiczność bawiła się wyśmienicie, jak ze starymi przyjaciółmi, gdyż Orkiestra „Obligato” – wchodząca właśnie w jubileusz swojego 25-lecia – gości w Nowym Targu, jak się rzekło, już dziesiąty raz. Trzej Tenorzy to też znający się od lat i zaprzyjaźnieni soliści.

Program był skomponowany tak, by zapewnić słuchaczom przyjemność słuchania klasyki operowej i operetkowej, muzyki rozrywkowej, nieśmiertelnych szlagierów – jak „Brunetki, blondynki…”, porywającej muzyki tanecznej i piosenek znanych z filmowych obrazów. W mistrzowskim wykonaniu Orkiestry „Obligato” oraz zmieniających fraki i smokingi Tenorów zabrzmiały m.in. „Funiculi funicula” – utwór stworzony dla uświetnienia otwarcia kolejki linowej na szczyt Wezuwiusza, przejmujące „O sole mio”, sentymentalne „My Way, With Lyrics” Franka Sinatry, „Nessun dorma”, „Delilah”, motywy z filmu „Uwierz w ducha” czy „Dawno temu w Ameryce”. Wiele było porywających walców, czardaszy, tang, muzyki cygańskiej, wykonywanej na skrzypcach przez Zbigniewa Kawalca z takim ogniem, że aż ucierpiał smyczek.

Jak wspaniale zabrzmiała wykonana wspólnie przez Trzech Tenorów „Granada” i jakie nagrodziły ją brawa – trzeba było słyszeć…

W przerwie podzielonego na dwie części koncertu cała publiczność została zaproszona do holu na lampkę szampana. Nim jednak uniosły się w górę kieliszki, życzenia składał wszystkim mieszkańcom ze sceny burmistrz Grzegorz Watycha, wznosząc toast za to, by „w Nowym Targu jak najczęściej gościła taka atmosfera wspaniałej muzyki i podniosłego nastroju, a w Nowym Roku – służyło wszystkim zdrowie i sprzyjał los.

– Naszemu miastu – jak żeglarzowi – życzę pomyślnych wiatrów, ponieważ wiatry mogą przynieść i pozytywne zmiany, i trochę czystszego powietrza… – mówił gospodarz miasta.

Na sali znajdował się także – mile witany – poprzedni burmistrz Marek Fryźlewicz, który zapoczątkował noworoczne wizyty i koncerty Orkiestry „Obligato” w mieście.

Druga część muzycznej uczty była podziękowaniem dla sponsorów i wszystkich dobrych duchów nowotarskiej kultury.

Do wspólnego śpiewu zachęcili publikę skutecznie maestro Sobeńko i Leszek Świdziński, już pierwszymi akordami arii „Wielka sława to żart” z operetki „Baron cygański”, choć zdecydowanie większą ochotę do wokalnej współpracy wykazały panie.

Na efektowny finał złożyła się wiązanka pieśni neapolitańskich i był to prawdziwy popis głosowych, interpretacyjnych, aktorskich możliwości Trzech Tenorów.

Rozstać się z artystami byłoby trudno, gdyby gospodarz miasta nie zapowiedział, iż mogą się czuć ponownie zaproszeni do miasta. Dzięki nim kolejny raz powiało w stolicy Podhala Wiedniem, Europą, wysoką kulturą.

Koncert Noworoczny

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *