Magiczny Wiśnicz. – Myśleliśmy o sztuce jako o powołaniu…

jatkianeks1NOWY TARG. Wyjaśnienia, co kryje się pod krótkim tytułem wystawy „Aneks”, otwartej w Galerii BWA „Jatki”, trzeba szukać w… Miechowie. Inicjatorką, sprawczynią wystawy prezentującej dzieła absolwentów Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu, jest bowiem prowadząca miechowską Galerię „U Jaksy” Krystyna Olchawa, również absolwentka wiśnickiej placówki.

Akurat, gdy zaczyna się nowy rok i doroczna, urodzinowa dla „Jatek” wystawa „24. Prezentacje Nowotarskie” jedzie do Miechowa, w stolicy Podhala zagościła, jak twierdzą sami autorzy: „wiadomo, że bardzo dobra” wystawa dzieł absolwentów wiśnickiego Liceum.

Chodzi o absolwentów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, których droga z Wiśnicza wiodła do czołowych polskich uczelni artystycznych i do znaczących ośrodków sztuki za granicami. Kwalifikacje i tytuły tego grona czynią niegdysiejszych wiśnickich licealistów artystyczno-naukową elitą. Ponadto życiowe losy prawie wszystkich poprowadziły do pedagogicznego zawodu i kształcenia uzdolnionej artystycznie młodzieży.

Tytuł projektu, który zgromadził nasiąkniętych wiśnickim klimatem i magią miejsca absolwentów, jest właściwie szerszy i brzmi: „ANEKS. Idea, materia, przestrzeń”. Jego ambitnym zamysłem jest pokazanie relacji między poszczególnymi elementami nowocześnie pojmowanego procesu twórczego i dzieła sztuki. Na pierwszą wystawę złożyły się prace Roberta Dudka, Ewy Janus, Leszka Lewandowskiego, Józefa Murzyna, Kazimierza Pawlaka, Adama Pociechy i Pawła Warchała. Następnie kolekcja została poszerzona o prace Krystyny Olchawy i Marka Wawrzkiewicza.

Na nowotarski wernisaż dotarła czwórka autorów dzieł. Byli to: Ewa Janus – dziś już profesor i pani prodziekan Wydziału Rzeźby krakowskiej ASP; Józef Murzyn – też profesor i dziekan Wydziału rzeźby tejże uczelni; Robert Dudek – animator życia kulturalnego w Polsce południowej, oryginalny artysta parający się rysunkiem, rzeźbą, kolażem-reliefem, autor cyklu prac z gatunku abstrakcji geometrycznej i Marek Wawrzkiewicz – ceniony konserwator dzieł sztuki, fotografik.

– Po latach – jeśli patrzeć na życiorysy twórcze osób, które są z nami w tym projekcie – pokazują one, że w ich świadomości, w ich jakby takiej wstępnej inicjacji artystycznej, bardzo wiele musiało się zdarzyć właśnie tam, w Wiśniczu; że ta pasja, siła i te pierwiastki, którymi tam nasiąknęli, nie wyczerpały się w ich dalszych życiowych losach – mówił Józef Murzyn przy nowotarskim wernisażu. – Wiśnicz to była taka dziwna miejscowość – patrząc na mapę, trzeba było „fokusować”, żeby ją zobaczyć. Ale siłą tego miejsca była hipnotyczna atmosfera, która promieniowała z tych króciutkich, malutkich uliczek. Na końcu każdej było widać wieżę zamku i ruiny klasztoru, który później pełnił funkcję więzienia. W tamtych latach, kiedy uczyliśmy się w Wiśniczu, ważne były kwestie troszkę inne niż dla młodzieży, która teraz tam się uczy i myśli o sztuce. Myśmy mniej myśleli o profesji, o profitach, o teraz tak bardzo obecnej atmosferze wyścigu, rywalizacji. Myśmy filozofowali, myśleli o sztuce jako o powołaniu – cokolwiek to wtedy znaczyło. Niektórzy tak głęboko nasiąknęli tą rozwijającą pasją, że nie przestali aż do dzisiaj… Gdy się spojrzy na losy naszych kolegów i mój własny los – okazuje się, że pasję warto mieć, dobrze trafić we właściwe miejsce, dobrze spotkać właściwych ludzi. Ja ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że nie bardzo pamiętam nauczycieli, ale bardzo dobrze pamiętam kolegów. To, co tam się wyprawiało, jeśli chodzi o wzajemne interakcje, o przepływy myśli, spory naiwne, dziecięce – to muszę powiedzieć, że one wcale nie były takie dziecięce ani takie naiwne. One się tak głęboko zakorzeniły, że umocniły wolę trwania przy tym, co się wybrało w młodości.

„ANEKS” jest wystawą i kolekcją bardzo wieloraką – pokazuje różne typy wrażliwości, wyobraźni, różne sposoby artystycznej ekspresji, czy – jak mówił dziekan „doskonalenia, precyzowania swojej opcji artystycznej”. Składają się na nią prace graficzne, fotograficzne, malarskie, rzeźbiarskie, ceramiczne, także czarowne artystyczne szkła.

O wiśnickich licealnych latach prof. Murzyn mówił w Nowym Targu jako zaczynie wartości, które trzeba zachować i przekazać jak święty ogień w sztafecie pokoleń:

– Niektórych z nas doprowadziło to do takiego dziwnego sprzężenia zwrotnego, że wróciliśmy do szkoły jako nauczyciele. 99 procent z nas jest teraz nauczycielami na różnych poziomach kształcenia. Myślę, że coś – nawet nie coś, tylko bardzo dużo z tamtej atmosfery, z tamtego myślenia o sztuce – udaje nam się przekazywać.

ANEKS – wernisaż

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *