LUDŹMIERZ. Przed południem, przy ołtarzu polowym ludźmierskiego Sanktuarium, jury wybierało najpiękniejsze palmy. I był z tym wyborem spory kłopot…
Bo wszystkie były pracochłonne i śliczne. Najwyższą – która miała ponad 6 metrów – musiał mocno trzymać dorosły mężczyzna. A dzieci – jeśli już kilkuletnie – garnęły się przed ołtarz z palmami same; jeśli zaś młodsze – na rękach mam. Ksiądz, siostry urszulanki, reszta jury – zachodzili w głowę, które tu wybrać kwietne tyczki spośród kilkudziesięciu cudeniek…
Ile pracy i zdobniczego pomysłu włożyli w palmy ich mniejsi i więksi twórcy – było widać po kolorach, po staraniu i kunszcie wykonania. Służyły twórcom palm wiosenne bazie, kłosy zbóż ze żniw, bukszpan, barwne wstążki, żonkile, kwiaty z bibuły w rozmaitych barwach, gałązki forsycji. Nie dało się powiedzieć, że mniejsza jest brzydsza od większej, bo każda miała swoją urodę.
Kościelny dziedziniec zabarwił się nagle tym mnóstwem. Samo patrzenie i słuchanie szczebiotu zaaferowanych dzieciaków, tłoczących się, żeby przedefilować przed ołtarzem polowym w kwietniowym słońcu – robiło wiosnę w duszy.
Fot. Anna Szopińska
Tutaj – galeria zdjęć: