NOWY TARG. Nowotarskie, tradycyjne – kuszą, zwłaszcza pod wieczór w upalną niedzielę. Skusiły i przyjezdnych, którzy nieopatrznie zaparkowali wzdłuż zachodniej pierzei rynku, by sobie kupić mrożoną słodycz w wafelku. Przyjechały dwa policyjne radiowozy. W ruch poszły mandatowe bloczki.
Było ok. godz. 19. Kierowcy podnieśli wrzawę: – Co to miasto?! – Lody się promuje, a człowiek nie może ich sobie spokojnie kupić i zjeść!.. – Komu my tu przeszkadzamy?! – Gdzie mamy zaparkować, jak cały rynek zagrodzony?! – Przecież tędy jeszcze dwa TIR-y koło siebie przejadą! – Na tym rynku ani usiąść, ani stanąć – tak się traktuje turystów?!..
Ruch kołowy w rynku o tej porze nie był już duży. Ale fakt – aż nadto widoczny zakaz zatrzymywania się w niedzielę pod wieczór obowiązywać nie przestał.
Głośny bunt po jakimś czasie przerodził się w cichsze pertraktacje przy bocznych szybach radiowozów.
Lodziarze okazywali tylko ciche niezadowolenie, że policja przepłasza im klientów. A miejscowi, którzy już zdążyli nabyć lody, stanęli całą grupą na chodniku, obserwując rozwój sytuacji. Po godz. 20 stał jeszcze jeden radiowóz, lecz grupka już się rozproszyła.
Czy spektakularna akcja w rynku w niedzielę przed zmrokiem była nieunikniona?
– To były rutynowe działania – mówi pełniący wtedy służbę zastępca komendanta powiatowego policji mł. insp. Kazimierz Kania. – Fakt, że w niedzielę pod wieczór tworzą się największe zatory przy lodziarniach, ale patrolujemy i karzemy mandatami kierowców łamiących przepisy także w dni powszednie. W ubiegłym tygodniu karetka nie mogła przez rynek przejechać, w minioną niedzielę – podobna sytuacja… Co tydzień powtarza się ta sama historia. Kierowcy często stają na łukach po obu stronach jezdni, a rynek to przecież rondo z zakazem zatrzymywania się. Tędy jeżdżą karetki, jest to też trasa autobusów MZK, a szerszy pojazd wtedy może nie mieć jak zakręcić. My nie robimy nikomu na złość, po prostu reagujemy na łamanie przepisów.
Insp. Kania podkreśla,
że przyjezdni też będą się musieli przyzwyczaić do zakazu zatrzymywania w rynku, czyli na rondzie. Mają do dyspozycji parkingi przy ul. Harcerskiej, przy Kościuszki i – jakby się kto uparł – również przy lodowisku, choć teraz z utrudnionym dojazdem. A ponieważ z powodu rewitalizacji zamknięta jest również ul. Szkolna – ruch kołowy w rynku jeszcze się zintensyfikował i tym bardziej nie wolno dopuszczać do zatorów czynionych przez niefrasobliwych kierowców.
– Kto się na to zżyma, niech mi pokaże miasto w Polsce i w Europie, gdzie można parkować na rondzie… – konkluduje wicekomendant.
Na dowód, że rynek nie jest wyjątkiem, przypomina, ile samochodów odholowała policja sprzed szpitala, bo bezprawnie zajmowały miejsca dla inwalidów. A w takich przypadkach do 500-złotowego mandatu trzeba jeszcze doliczyć koszty holowania.
Choć wszyscy z utęsknieniem czekają na finał rewitalizacyjnych prac w rynku, to ponowne otwarcie historycznego kwadratu sytuacji znacząco nie poprawi, bo miejsc postojowych (i to raczej do zatrzymania się na krótko) będzie tam znacznie mniej niż było przed przebudową centrum. Czeka nas zapewne reorganizacja, która sprawi, że rynek w większej części zostanie wyłączony z ruchu kołowego.
Zwolennicy i przeciwnicy takiego rozwiązania na pewno będą się jeszcze spierać.