Lato przywitane muzyczną eksplozją. Pink Floydzi z „Małymi Śwarnymi”, łąkowe szaleństwo, polonez na rynku

przywlat18NOWY TARG. Gorąco, hucznie i muzycznie – przynajmniej na nowotarskim rynku – powitane lato, powinno szybko wrócić, rozpieszczając nas słońcem. Na razie mieszczanie i goście mogą się rozkoszować wspomnieniami ośmiogodzinnej imprezy w sercu miasta. A było to koncertowanie, co się zowie. Do tego doszła cała towarzysząca mu plenerowa otoczka dla przyjemności dzieciaków i dorosłych.

Żeby w ostatni dzień roku szkolnego i pierwszy dzień lata dobrze bawić się na rynku, wystarczyła ciepła kurtka. Parasole i pelerynki były potrzebne tylko przez chwilę. Dedykowany najmłodszej publice występ sióstr Wajs i zespołu tanecznego Stonoga skocznymi rytmami rozruszał i rozbawił dzieciaki.

Nieco poważniej, choć też entuzjastycznie, brzmiały wykonania młodych wokalistów z zespołu C.D.N., prowadzonego przez akompaniującą im na instrumentach klawiszowych Lilianę Mamczur. Najmłodsi śpiewacy wnieśli na scenę maskotkę w postaci sympatycznego, szczekającego czworonoga.

Deszcz i chmury próbował zaklinać nowoorleańskim jazzem zawsze lubiany, zawsze na topie New Market Jazz Band „Toniego” Macikowskiego. Z czarowaniem pogody trochę nie wyszło, ale podczas tego koncertu publiczność – również dorosła – rozpląsała się wyraźnie. Deszcz nie popsuł humorów ani apetytu na wieczór gwiazd. Zaostrzał go też dowcipną konferansjerką i losowaniem T-shirtów Marek Rusinek, legenda RMF-u.

Potem łaskawe niebo pozwoliło wreszcie odtańczyć na rynku obiecanego wcześniej poloneza. Wiedli go mali tancerze, ale pod czujnym okiem swoich mistrzów – Doroty i Bolesława Barów. Burmistrz kroczył w drugiej parze.

Gdy instalowali się na scenie instrumentaliści „odlotowego” – ale w nurcie eko – zespołu „Łąki Łan”, płytę rynku wypełnił już tłum ludzi. Mit fantastycznie kolorowej i bardzo interaktywnej grupy, przybywającej z przesłaniem miłości do przyrody i Matki Ziemi – podziałał jak magnes. Elektroniczne brzmienia z pogranicza rocka i funku, moc pozytywnej energii, charyzma bosonogiego lidera i autora tekstów, Włodzimierza Dembowskiego, czyli „Praprodziada” – kołysały i poruszały rytmicznie całym rynkiem. Artystów w łąkowych i owadzich odzieniach publika oczywiście nie wypuściła bez bisów.

Takie muzyczne wrażenia wypełniły popołudnie i wieczór pierwszego dnia lata na rynku aż do godziny 22.00. Bo wtedy – w wirujących światłach laserów – rozbłysła na scenie największa gwiazda Przywitania Lata: grupa Another Pink Floyd. Podziękowania za ściągnięcie coverowego zespołu zebrali i gospodarz miasta, i dyrektor MOK-u, życzący ze sceny fajnych wakacji.

Trzygodzinny koncert naśladowców kultowej grupy z Londynu był powtórką z muzyki, która mocno oddziałała przynajmniej na jedno pokolenie. A że tradycją Pink Floydów było wykonywanie popularnego utworu „Another Brick In The Wall” z towarzyszeniem wokalistów w wieku szkolnym – taka nietypowa rola przypadła „Małym Śwarnym” pod wodzą Bernadety Szumal, którzy niedawno eksperymentowali też z Mirosławem Witkowskim. Mali górale z następcami Pink Floydów, a jeszcze i „Praprodziadem” z „Łąki Łan”, który dołączył do chóru – byli zestawem dość egzotycznym, ale fantastycznie inspirującym publiczność.

Taki oto koncertowy prezent u progu lata dostali od miasta nowotarżanie, mieszkańcy okolicy i pierwsi letni goście, na których czekają gorczańskie szlaki i gęsta już sieć rowerowych ścieżek. Miał okazję poznać ich część także lider łąkowego zespołu, przed koncertem pokonując na dostarczonym rowerze trasę z Nowego Targu przez Szaflary i Gronków z powrotem na rynek.

Przywitanie Lata

Fot. Anna Szopińska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *