Lata dwudzieste, lata trzydzieste… Obchody rozpoczęte stylowo

miodunka16NOWY TARG. Pierwszemu dniowi kulminacji obchodów 670-lecia miasta użyczyła gościny Państwowa Szkoła Muzyczna. Na jej dziedzińcu witał przybywających ford rocznik 1931, własność Karola Rudolphiego z Nowego Targu. Na scenie sali koncertowej natomiast burmistrz Grzegorz Watycha oficjalnie ogłosił rozpoczęcie jubileuszu. Tam też odbyły się inne wydarzenia tego wieczoru.

Pierwszym z nich była promocja monografii autorstwa Elżbiety Jachymiak-Miodunki „Życie kulturalne w małym mieście. Nowy Targ w latach 1918-1939”. Ta ciekawa, wartościowa i miła w odbiorze pozycja jest rozszerzeniem pracy magisterskiej, wieńczącej jej studia historyczne w Uniwersytecie Jagiellońskim. Elżbieta Miodunka kończyła ponadto prawo i jest teraz sędzią Sądu Rejonowego w Krakowie.

– Wielu nowotarżan już mnie poznało w roli domokrążcy.. – żartowała autorka, gdyż przygotowanie do druku monografii wymagało czasochłonnej kwerendy, odbycia wielu wywiadów, żmudnego poszukiwania archiwaliów i informacji. Część materiałów znalazła w „Gazecie Podhalańskiej”, które prawie wszystkie numery – już zdigitalizowane – posiada Biblioteka Jagiellońska. Część pochodziła z Narodowego Archiwum Cyfrowego. Ale znaczną część pozyskała z prywatnych zbiorów, m.in. od rodzin nowotarskiego fotografa Edwarda Morawetza, Zofii Dudzińskiej, rzeźbiarza Stanisława Marcinowa, Hanny Rayskiej-Grzesiak, organisty i chórmistrza Józefa Grzybka, plakacisty Józefa Mroszczaka, malarza Mieczysława Szopińskiego. Kopalnią informacji była też śp. pani Alicja Pustówkowa. Potężnym zasobem ilustracyjnym posłużyły zbiory Macieja Żelaznego.

Elżbieta Jachymiak-Miodunka jest absolwentką I Liceum i w tym właśnie „gimplu”, jak go wciąż pieszczotliwie nazywa, jej polonistą był Jan Gil, zapalony kinoman. Że miłość do filmu potrafi być zaraźliwa – bywalcami kina stali się więc i jego uczniowie. Poznanie historii budynku kina, który przed wojną był synagogą – przesądziło o wyborze tematu pracy magisterskiej studentki historii, dziś członkini PTH. Drugi powód to brak w pomnikowej monografii wydanej z 1991 r. rozdziału poświęconego kulturze miasta w międzywojniu.

Wybierając z książki – na zachętę – kilka faktów, które ją najbardziej zdumiały, autorka wspomniała o kulturotwórczej działalności „Sokoła”; o tajemniczych losach kurtyny malowanej przez Włodzimierza Tetmajera; o nowince, jaką w ówczesnym mieście był jazz; o gościach Wieczorów Literatury Chłopskiej – Leonie Kruczkowskim i Henryku Worcellu; o spektaklach teatrów objazdowych; o tym, czy Nowy Targ korzystał z położenia między Zakopanem a Krakowem; o Towarzystwie Teatru i Chóru Ludowego oraz Towarzystwie Dramatyczno-Muzycznym im. Fr. Chopina. A przede wszystkim – o wielkim entuzjazmie odrodzonej państwowości, ludzkiej potrzebie stowarzyszania się i społecznego działania.

Jedną z zalet pozycji wydanej w monograficznym cyklu nowotarskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego jest przypomnienie sylwetek nowotarskich artystów międzywojnia i klimatów tamtych lat.

Gości wieczoru witał specjalnie dobranym repertuarem New Market Jazz Band w białych marynarkach i stylowych „panamach”. On też, na przemian z Big-Bandem Szkoły Muzycznej pod dyrekcją Marty Łapczyńskiej oraz „podhalańskim Paganinim”, Janem Oraczko, towarzyszył kolejnej atrakcji jubileuszowego spotkania – pokazowi mody damskiej z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Przygotowała go Grupa Rekonstrukcji Historycznych „Bluszcz” z Warszawy, wyspecjalizowana w prezentacji ubiorów ludności cywilnej z okresu I wojny, lat 20- tych i 30-tych, II wojny oraz lat 50-tych i 60-tych. Nazwę swoją wzięła ona oczywiście od tytułu popularnego kobiecego czasopisma. To zdumiewające, jak strój pań przystosowywał się wtedy zarówno do historycznych okoliczności, realiów życia, obyczajowych przemian, jak i dynamicznie zmieniającej się sytuacji kobiet. Razem z modelkami i Janem Porębą w roli komentatora, publiczność przeszła od „chłopczycy” z maskowaną figurą przez uwodzicielski styl wampa, kreacje coraz bardziej podkreślające kobiece kształty, ubiory sportowe związane z coraz większą aktywnością fizyczną pań, po oszałamiające kreacje bankietowe, z połyskujących, lejących tkanin, zdobione cekinami i strusimi piórami.

Dla tych, którzy na inaugurację urodzin miasta też ubrali się w międzywojennym stylu, były nagrody w postaci autorskich egzemplarzy książki o kulturze lat międzywojnia w małym mieście. Może małym, ale – jak się okazuje – z bujnym i bardzo rozmaitym życiem społeczno-kulturalnym, z własnym charakterem, o którym stanowiły symbioza tradycji, światowych nowinek i regionalizmu.

Inauguracja kulminacji

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *