„Kwiatki do ogródka Pana Boga!”. Od dziś pod takim wspólnym tytułem rusza cykl porad duchowych ksiedza Jerzego.
1.Dość powszechnym zjawiskiem obserwowanym u większości ludzi wierzących jest nieznajomość daty własnego chrztu. Przy okazji różnych ankiet sporządzanych np. dla potrzeb kartoteki parafialnej można zauważyć, że tylko nieliczni mają świadomość, kiedy przyjęli ten sakrament, nie wspominając już o tym, kto im go udzielił. Jak temu zaradzić?
Myślę, że w bardzo prosty sposób umieszczając datę na „pamiątce” chrztu. Niektóre parafie wręczają takie pamiątki przy okazji sakramentu, ale nie musimy się na nikogo oglądać, tylko zadbać o to samemu. Dzisiaj w sprzedaży są setki takich artykułów, które się do tego nadają/obrazki, grawerowane medaliki, albumy etc. / Może warto
o to zadbać dla własnej pamięci i potomnych, będąc szlachetnym wyjątkiem w gąszczu ignorancji religijnej.
2.Wybierając imię dla dziecka często kierujemy się modą, własnym upodobaniem lub czynimy to pod impulsem chwili. Przy tej okazji warto pamiętać, że w tradycji biblijnej wybór imienia wiązał się z nadaniem pewnych cech osobowości. W chrześcijańskiej tradycji wybór imienia to konkretny patron. Oddajemy im cześć w konkretne dni roku. To data imienin, której dzisiaj większość młodych ludzi nie kojarzy, nie zna. Pytam rodziców a kiedy dziecko będzie miało imieniny a oni na to, że się jeszcze zastanowią. Przecież wybraliście już imię, mówię. Stanisław to już rzadkość, ale gdyby ktoś się zdecydował to trzeba wiedzieć: Biskup, męczennik czy Kostka, maj czy listopad/dawne wspomnienie/,a może wrzesień według nowego kalendarza liturgicznego. Tutaj wystarczy zajrzeć choćby do sieci by nie skazywać dziecko na niewiadomą a siebie uczynić mądrzejszym.
3.Chrzestni to osobny problem, jeśli jednak wybieramy kogoś z daleka zapytajmy siebie samych, czy naprawdę będą mogli takie zadnie podjąć w praktyce, czy tylko na papierze, jak to niestety często bywa. To oni są pierwszymi po rodzicach, jeśli chodzi o wiarę. Nie mogą przyjechać? Może być ktoś w ich zastępstwie, najważniejsze jednak by temu zadaniu mogli sprostać i byli tego godni.
4.Kiedyś jednak odpowiedzialność rodziców i chrzestnych się kończy i wtedy sami musimy dokonać wyboru, zdecydować się na wiarę. Wcale to nie jest takie proste jakby się komuś mogło wydawać. Stąd wielu pozostaje w religijności tradycyjnej nie znając daty swojego chrztu, dnia imienin, a chrzestnych widzieli ostatnio przy pierwszej Komunii. Pięknym świadectwem dzisiejszych czasów są nowe wspólnoty w Kościele pozwalające poszukującym na nowo odnaleźć drogę do Pana Boga. Warto poszukać!