Krajobraz po żywiole (z galerią zdjęć)

krajobNOWY TARG. Osłabienie opadów nie daje jeszcze wyraźnego obniżenia stanu rzek i potoków – bo nasiąknięta ziemia już nie przyjmuje wody, deszczówka spływa. Ale szkody wyrządzone przez ulewę i wichurę widać. Po niedzieli przyjdzie czas na rachunek zniszczeń.

Nowotarski cmentarz został zamknięty dla odwiedzających i przechodniów z powodu powalonych drzew i połamanych, grożących odpadnięciem konarów. Usuwanie wiatrołomów i przycinanie starodrzewu zajmie trochę czasu.

W wodzie stoją ogrody kościoła św. Katarzyny, wzdłuż ogrodzenia od strony Czarnego Dunajca utworzyła się fosa z mętna wodą.

Wodne rozlewisko uniemożliwia przejście koło Hali Lodowej, schodami na kładkę. Po stadionie letnim przy lodowisku można teraz pływać pontonem. Co ciekawe – zmodernizowany park nie ucierpiał od zalań w takim stopniu jak jego najbliższe sąsiedztwo.

Wzdłuż wałów Czarnego Dunajca dość przerażające wrażenie robią drzewa wyrwane z korzeniami. „Położonych” jest wiele krzewów. Walają się odłamane gałęzie.

Ibisor po ulewie przypomina bagnisko i dowiedziały się już o tym kaczki krzyżówki.

Zbudowana w zeszłym roku ścieżka rowerowa teraz wjeżdża do Czarnego Dunajca. Wczoraj pod lustrem potoku niosącego wody z zachodniej części Nowotarszczyzny znalazły się filary mostu w ciągu „zakopianki” na znacznej ich wysokości. W konstrukcję przęsła mostu w ciągu ul. Kościuszki wplatał się gruby konar niesiony zmętniałym nurtem.

Teren za mostem w ciągu „zakopianki”, w kierunku zachodnim, upodobnił się do delty Missisipi – gdyby nie drzewa wystające z nurtu i rozlewiska. Pod wodą znalazły się pastwiska i łąki. Do tego jeziora szerokiego na kilkaset metrów spłynął szeroką kaskadą asfalt zdarty podczas prac remontowych na moście. Na ciut wyższym terenie, który uniknął zalania, dalej w stronę mostu kolejowego, moknie stado owiec.

Widoczne z wyższych punktów miasta potężne rozlewisko wytworzyło się na wysokości końca ul. Nadmłynówka – to podtopiło posesje w noc najintensywniejszych opadów.

Od ulewy i przesiąkań ucierpiały także domy przy ul. – nomen omen Zalewowej – z kolei wzdłuż Białego Dunajca. Rozlany potok przyczynił się do podtopień na Klikuszówce.

Poryw wiatru zrzucił połać blachy zerwaną z podawanego wymianie pokrycia kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Gdy miasto ochłonie po ulewie i wiatrołomach – na pewno wróci też problem regulacji potoku Skotnica.

Miasto po ulewie i wichurze

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *