Kontrowersje wokół badania koni w Morskim Oku

TATRY. Konie pracujące na trasie prowadzącej do Morskiego Oka są zadbane a górale ich nie męczą. To wyniki pierwszej w tym sezonie kontroli wierzchowców. Nieco inne zdanie na ten temat mają jednak podtatrzańscy miłośnicy zwierząt.

Badania koni pracujących na trasie prowadzącej z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy odbywa się turami każdego lata. Mają one na celu określenie, czy konie nie są narażone na zbyt ciężką pracę.

– W skład komisji nadzorującej badania weszli przedstawiciele dorożkarzy, Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz TPN – informują pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego – Zaproszony do współpracy dr lek. wet. Marek Tischner z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przebadał w sumie 105 koni. Wszystkie zwierzęta przeszły badania pomyślnie, i jak podkreślał lekarz – są zadbane i w świetnej kondycji.

Jak dodają, w związku z zarzutami kierowanymi pod adresem Tatrzańskiego Parku Narodowego, jakoby konie były przemęczane, parkowcy poprosili dra inż. Macieja Jackowskiego, specjalistę z zakresu hodowli i użytkowania koni, o sporządzenie ekspertyzy dotyczącej dopuszczalnych obciążeń zwierząt pracujących na tej trasie.

– Z otrzymanego dokumentu, jak i badań dra Tischnera wynika, że konie są przygotowane do znoszenia znacznie większego wysiłku bez uszczerbku na zdrowiu – czytamy w informacji TPN. – Nie przewiduje się jednak zwiększenia dopuszczalnego limitu osób mogących podróżować zaprzęgiem. Nie ma też podstaw do zaostrzania limitów i wprowadzania postulowanych przez niektóre organizacje ograniczeń liczby wykonywanych dziennie kursów.

Nieco inne wnioski z badań wyciągnęli przedstawiciele Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Zakopanego.

– W trakcie badań wysiłkowych konie szły ok godzinę i 10 minut – zaznacza Beata Czerska, prezes TTOnZ. – Kilka dni później podróż trwała już ok. 57 minut. Natomiast nowością w tym roku było to, że fiakrzy zaraz po przybyciu na parking na Włosienicy przykrywali konie derkami. Zimno specjalnie nie było, więc zachodzimy w głowę po co? Chyba tylko po to, żeby potu końskiego nie było widać. Jak się ten nowatorski pomysł upowszechni w upalne dni, to konie będą mieć utrudnione oddawanie ciepła.

Obrońcy zwierząt zarzucają też parkowi, że wspomnianej w komunikacie ekspertyzy nie otrzymali.

– Złożyliśmy na ręce TPN protokół rozbieżności dotyczący badań – informuje Czerska. – Dodatkowo, podsumowaliśmy ruch koni pracujących na trasie do Morskiego Oka. Otóż okazuje się, że na 104. przeglądnięte konie zaledwie 28 pracuje ponad dwa sezony, 40 koni pracuje dopiero od roku a aż 36 koni jest nowych.

Jak dodaje prezes TTOnZ zostały one zakupione późną jesienią lub wiosną 2012 roku.

– Sprawdzimy, gdzie się podziały konie, które zostały zastąpione w tym sezonie przez nowe nabytki – zaznacza – Podejrzewamy, że znaczna większość wypracowanych zwierząt pojechała do rzeźni. Stąd relatywnie dobra ocena stanu zdrowia koni przedstawionych do oceny.

raz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *