POWIAT NOWOTARSKI. Do tygodnia okaże się, jakie decyzje w kwestii swojej działalności i istnienia podejmie dziewięć kół terenowych Platformy Obywatelskiej w powiecie nowotarskim. Gros członków Zarządu Powiatu, na czele z przewodniczącym Janem Smarduchem, już złożyło swoje funkcje. Powód to konflikt spowodowany powołaniem drugiego koła PO w Nowym Targu. O wypowiedź w tej sprawie poprosiliśmy przewodniczącego Jana Smarducha i szefa Koła Miejskiego PO w Nowym Targu – Macieja Jachymiaka.
– Jako Zarząd Powiatowy pomysł utworzenia drugiego Koła Platformy w Nowym Targu opiniowaliśmy negatywnie, uznawszy, że nie ma to sensu w tak małym mieście – mówi szef powiatowej struktury. – Ponieważ te środowiska sympatią się nie darzą, wiedziałem, że takiej decyzji towarzyszyć będzie wiele negatywnych konsekwencji. Jak np. podejmować uchwały, jak zgłaszać jednego kandydata? Drugi aspekt całej sprawy jest taki, że doszło do odgórnego utworzenia struktur PO na dole. Taki przypadek w powiecie nowotarskim ma miejsce po raz pierwszy, jest ewenementem. Zaistniała sytuacja stawia pod znakiem zapytania skuteczność działania Zarządu Powiatowego PO w dalszej perspektywie. Poseł Raś zapowiedział spotkania konsultacyjne, wiedząc, że jest konflikt. Przedtem jednak w gronie Zarządu Powiatu zastanowimy się, co dalej robić. Ja osobiście skłaniam się ku temu, żeby złożyć rezygnację. Bo jeśli są dwa koła i podejmuje się w nich różne uchwały, przyjmuje sprzeczne stanowiska, to konflikt przenosi się na Zarząd Powiatu. A w roli rozjemcy absolutnie się nie widzę. Zarząd Regionu postawił na rozwój Platformy z udziałem innych osób. Owszem, ma statutowe prawo powoływać koła w terenie, ale my nie musimy się z tym zgadzać ani w tym uczestniczyć.
Komentarz przewodniczącego miejskiego Koła PO w Nowym Targu, Macieja Jachymiaka, jest ostry i jednoznaczny:
– Zacznijmy od tego, że to co powstało, nie jest drugim kołem miejskim – bo jako takie wymagałoby akceptacji Zarządu Powiatu – tylko kołem środowiskowym. Jest to więc twór o innym statusie, który mógł być powołany przez Zarząd Regionu. Osobiście nie wiem, o jakie „środowisko” może tu chodzić, oprócz środowiska burmistrza. Do tej pory nie było współpracy między tym środowiskiem a miejską Platformą i nie wiem, dlaczego miałaby się pojawić. Natomiast Zarząd Regionu stwierdził, że trzeba zmienić Platformę w Nowym Targu i można się z ta decyzją nie zgadzać, ale nie ma się co szarpać… Pomysł założenie koła środowiskowego wyszedł od posła Rasia i Marka Fryźlewicza w styczniu ubiegłego roku i nie zyskał poparcia Zarządu Powiatowego, a więc nie była to oddolna inicjatywa. To jest koło założone przez posła Rasia razem z Markiem Fryźlewiczem i Stanisławem Hodorowiczem. Ich plan miał więcej elementów. Towarzyszyły mu buńczuczne zapewnienia, że wtedy zapisze się więcej członków, że oni zapiszą do Platformy połowę wójtów i burmistrzów w powiecie itd. Już wtedy podejrzewałem, że pod płaszczykiem tej inicjatywy kryje się to, o co naprawdę chodziło: rozwalenie powiatowej struktury Platformy. W tej sprawie spotykaliśmy się kilkakrotnie, dwa-trzy razy przyjeżdżał do Nowego Targu poseł Raś, nie osiągając niczego oprócz eskalacji konfliktu. Sam ma bałagan w Platformie krakowskiej i chciał tę sytuację przenieś na powiat nowotarski. Nastroje są tu tymczasem dość radykalne. Miejskie Koło PO prowadzę od kilkunastu lat, poświęcając czas i pieniądze, potem się okazuje, że ktoś miał inne plany. Jeśli nie ma chęci współpracy ze strony panów Rasia czy Zajączkowskiego – muszę się z tym pogodzić. Ale pewne rzeczy trzeba było uzgodnić przed powołaniem koła, nie teraz. Bo będzie wieczna kłótnia, niemożność ustalenia czegokolwiek. Proponowałem temu „środowisku” już dawno: „zapiszcie się do Koła, wprowadźcie członków ilu chcecie, a wtedy ja ustępuję z przewodniczenia, wybierzecie kogoś innego”. I słowa bym dotrzymał. Do tej pory nie wiem, dlaczego tak się nie stało…