NOWY TARG. Skupiona cisza, wzruszenie i najcieplejsze uczucia tworzyły atmosferę czwartkowego koncertu Zosi Kilanowicz (sopran) i Marka Ciesielskiego (fortepian) pod hasłem „Wdzięczni za pontyfikat i kanonizację Jana Pawła II”, w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Fr. Chopina.
Nasza wokalna znakomitość znów błysnęła cudownie mocną i liryczną zarazem interpretacją pieśni Mieczysława Karłowicza i Karola Szymanowskiego. Akompaniujący jej w doskonałym porozumieniu Marek Ciesielski każdą sekwencję kończył utworami Chopina.
Z wyjątkiem ostatniej, na którą złożyły się „Uty japońskie” Piotra Perkowskiego, bo po Chopinie była jeszcze – dla ucieszenia słuchaczy – „Sroczka pstra” Grażyny Bacewicz, jedynej tutaj kobiety w gronie kompozytorów.
Krystyna Ciesielska, prowadząc koncert i ubogacając go słowem o kompozytorach, mogła przytoczyć także zabawną anegdotę o niegdysiejszym występie Zosi Kilanowicz przed publicznością, wśród której krył się i sam kompozytor, rozpoznawalny po mikrej posturze. Po koncercie Jan Perkowski podszedł do naszej wokalistki – smukłej, w długiej sukni, a jeszcze na szpilkach – i rzekł: „ – Pani Zosiu, pani tak pięknie śpiewa, ale Japoneczki są… takie malutkie…”.
Mimo nostalgii pieśni, miłych, radosnych akcentów w tym koncercie było więcej. Burmistrz Marek Fryźlewicz mógł ze sceny powitać grupę niemieckich chórzystów, którzy z partnerskiego Radevormwald przyjechali na Dzień Europy i dwudniowe koncertowanie. Ponieważ był to akurat dzień św. Stanisława – nie zapomniano o życzeniach dla prof. Stanisława Hodorowicza, senatora i jednego z patronów tego muzycznego wydarzenia.
W finale Zosię Kilanowicz zasypano kwiatami.
Fot. Anna Szopińska
Tutaj – galeria zdjęć: