Koncepcja dla miasteczka komunikacyjnego – jeszcze do zmiany

Przy głosie - radny Janusz Tarnowski Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Temat rewitalizacji miasteczka komunikacyjnego tak podniósł frekwencję podczas spotkania nowotarskich władz z mieszkańcami, że w największej sali Spółdzielczego Domu Kultury brakło siedzących miejsc, a część przybyłych stała na korytarzu. – Czterdzieści pięć drzew na pewno nie zostanie wyciętych – zapewnił pod koniec wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski. – Liczba prawdopodobna to około dwudziestu. A osiemnaście drzew jest w złym stanie: niektóre bez wierzchołów i bez kory, a niektóre wrastają jedno w drugie. To skutek tego, że zabiegi pielęgnacyjne nie były wykonywane systematycznie.

Sala pełna Fot. Anna SzopińskaNa sali Głos mam Fot. Anna Szopińskabyli Koncepcja (z rzutnika)oczywiście ci, Wiceburmistrz Eugeniusz Zajączkowski i Olgierd Pustówka Fot. Anna Szopińskaktórzy Zainteresowanie wielkie Fot. Anna Szopińskaniegdyś sadzili drzewa i tych perspektywa wycinki kilkudziesięciu sztuk oburzyła najbardziej. O akcji protestacyjnej i zbieraniu podpisów pisaliśmy wcześniej.

Ale planowana wycinka – choć budząca największe emocje – nie była jedynym wątkiem publicznej dysputy o miasteczku.

Olgierd Pustówka – jako przedstawiciel miasta – prezentował koncepcję architektoniczną rewitalizacji. Wynika z niej, że zielony obszar między blokami straci charakter ścieżek edukacyjnych dla małych rowerzystów i oparty będzie na założeniu parkowym, z koliście zarysowanym punktem centralnym, czterema wejściami, dwoma placami zabaw (dla dzieci młodszych i starszych), ciągami pieszymi, ławkami, zdrojem parkowym (w postaci źródełka) i zapewne kącikiem dla seniorów wyposażonym w ławki i stoły, także górki dla małych saneczkarzy i narciarzy (dwukrotnie podwyższonej).

System monitoringu zapewni 8 kamer, teren oświetli 45 lamp. Z pomysłu ogradzania miasteczka zrezygnowano, ponieważ obszar ten pełni także funkcję komunikacyjną.

Inwentaryzacja wykazała, że na terenie miasteczka rośnie 240 drzew. Zezwolenie posiadane przez miasto dopuszcza wycinkę 46 sztuk. Jeśli chodzi o nowe nasadzenia, planowane są 4.893 sztuki, w tym 57 drzew, 3.252 krzewy i 600 bylin.

Mocno wyeksploatowane urządzenia zabawowe dla dzieci ma zastąpić metalowy sprzęt najwyższej klasy z atestami. Plac zabaw dla dzieci starszych będzie wyposażony w urządzenia do treningu siłowego. Amatorzy gry w karty i w szachy będą mieli 6 stołów z ławkami.

Prócz wiceburmistrza i pełniącego rolę architekta miejskiego Olgierda Pustówki, na spotkanie z mieszkańcami blokowego rejonu przybyli radna Danuta Wojdyła, która walczyła o przeznaczenie w budżecie pieniędzy na tę rewitalizację oraz przewodniczący Rady Miasta, Paweł Liszka, który od Straży Miejskiej uzyskał zapewnienie, że częstotliwość patroli na tym obszarze zostanie zwiększona. Byli też inni radni z tego i z innych rejonów: Janusz Tarnowski, Andrzej Swałtek, Tadeusz Truty, Włodzimierz Zapiórkowski. Przysłuchiwał się głosom ludzi prezes Nowotarskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Jarosław Jakobiszyn.

Wątpliwości zgłaszane przez korzystające z miasteczka mamy były konkretne: metalowe urządzenia na placu zabaw w upalne dni będą parzyć, kolorowe poliuretanowe maty będą śmierdziały tak, jak te na boisku Szkoły Podstawowej Nr 2, piaskownicę należałoby ocienić drzewami – choćby jednym dużym rosnącym pośrodku – lub daszkiem. Radny Tarnowski zgłaszał – na podstawie własnych doświadczeń – jeszcze jedną uwagę: że okalanie placu zabaw dla dzieci metrowym ogrodzeniem i żywopłotem jest wysoce niewskazane, ponieważ rodzice będą chcieli mieć na oku swoje pociechy i są przeciwni takim rozwiązaniom. I że planowana ilość krzewów w ogóle jest za duża.

Z tych postulatów nierealny, jak tłumaczył Olgierd Pustówka, jest tylko ten dotyczący drzewa pośrodku piaskownicy, ponieważ nie zgodzi się Sanepid. Możliwe byłoby natomiast takie przesuniecie placu zabaw dla najmłodszych, by wszedł on w cień drzew.

Jeden z mieszkańców domagał się wszakże znacznego oddalenia placu zabaw od najbliższego bloku, najlepiej pod płot „metalówki”, ponieważ… latem nie będzie można będzie słuchać telewizora przy otwartym oknie.

Inny stwierdził, że monitoring niesie zagrożenie inwigilacją:
– Najpierw będą monitorować, potem ogrodzą…

Jeszcze inny sugerował stworzenie lodowiska w obszarze miasteczka.
W pewnym momencie musiało paść pytanie o źródełko wody:

– A czemu nie fontanna?

– Bo źródełko to koszt 5 tysięcy zł, a fontanna – 500 – padła odpowiedź.

Założeniem przy zlecaniu projektantowi wykonana koncepcji było, aby ciągi piesze poprowadzone zostały przy jak najmniejszej ingerencji w zieleń wysoką. Na spotkaniu pojawiły się jeszcze dalej idące postulaty – żeby koncepcję całkowicie dostosować do istniejących dróżek.

– Prawdopodobnie będziemy musieli zrezygnować z części centralnej, gdyż tam ingerencja w zieleń wysoką byłaby zbyt duża – przyznał wiceburmistrz Zajączkowski po wcześniejszych komisyjnych oględzinach terenu. – Być może będziemy musieli przeprojektowywać. Oczywiście nasze sugestie wymagają zgody projektanta. A wycinka w pewnym zakresie jest konieczna także ze względu na monitoring.

Napomknienie o zależności od zgody od projektanta najwyraźniej poruszyło radnego Janusza Tarnowskiego, który oświadczył:

– To my oczekujemy od projektanta, żeby wszystko było funkcjonalne i zachowywało to, co wiele lat rosło. W najwyższym stopniu niepokoi mnie wypowiedź, która do mediów padła ze strony miasta: „Na wszelkie wypadek złożyliśmy wniosek o wycinkę 45 drzew”. Najpierw trzeba było zrobić inwentaryzację i z punktu widzenia logistyki tworzyć koncepcję, a nie dopuszczać, żeby projektant na tym obszarze ćwiczył swoje pomysły. Przy czymś, co za 1,5 miliona złotych ma być robione, trzeba było korzystać z sugestii wielu projektantów. Są też konkursy.

– W trybie zamówień publicznych jesteśmy zmuszeni wybierać projektanta – oponował wiceburmistrz Zajączkowski. – I nie jest tak, że możemy go przegonić po dwóch dniach, jeśli koncepcja nie zgadza się z założeniami.

Praw projektanta do autorskiej koncepcji usiłował też bronić Olgierd Pustówka, informując, że np. ilość krzewów wskutek sugestii miasta już została bardzo ograniczona w stosunku do pierwotnego zamysłu projektanta. Vox populi jednak żądał, by projektant w każdej kwestii spełnił wolę korzystających z zielonego terenu.

Przedstawicielka grupy protestujących przeciwko wycince drzew i zbierających podpisy pod skierowanym do burmistrza protestem, domagała się publicznego potwierdzenia, że to właśnie wskutek tej akcji miasto zaczęło mówić o zmniejszeniu ilości drzew przeznaczonych do ścięcia.

Nieuchronne było też pytanie o zamiary wobec „zabytku socjalizmu”, jakim jest obiekt WC na skwerze przed siedzibą Spółdzielni Mieszkaniowej.

Wiceburmistrz zapewnił, że do końca roku szpetna ruina zostanie rozebrana, a to, że do tej pory stoi, jest efektem niespełnienia kiedyś przez prywatnego posesora warunków przetargu na dzierżawę i zagospodarowanie tego terenu.

Toaleta w sąsiedztwie miasteczka komunikacyjnego wszakże byłaby potrzebna i taki postulat mieszkańców inwestor też musi wziąć pod uwagę.

Mieszkańcy bloków zainteresowani losami miasteczka komunikacyjnego chcą śledzić losy koncepcji i pilnować, by ich sugestie zostały uwzględnione. Bo wobec miasta i projektanta wolą stosować zasadę ogarniczonego zaufania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *