NOWY TARG. W rodzinnym mieście misjonarza z Zakonu Bernardynów – O. Jerzego Jacka Twaroga, odbyła się projekcja filmu „Papież Franciszek – Człowiek modlitwy i Przyjaciel ubogich”. – Jest to film dla Polski i Argentyny, który pozwoli zrozumieć, kim naprawdę jest Jorge Mario Bergoglio – człowiek, który ujął świat prostotą – mówił producent tego obrazu, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Argentynie.
Na nowotarską premierę przybył biskup Damian Muskus, przyjaciel O. Jacka z seminaryjnych lat. Nie brakło i innych misjonarzy z nowotarskim rodowodem, odpoczywających akurat w mieście.
Bohaterami wieczoru byli natomiast – prócz Papieża Franciszka oczywiście – inicjator stworzenia unikatowego dokumentu oraz bracia Paweł i Robert Udzielowie z Nowego Targu, którzy w marcu ubiegłego roku, w rocznicę konklawe, nakręcali w Buenos Aires filmowy materiał. Czwartym – nieobecnym, ale często wspominanym – współtwórcą tego dzieła był David Vega, jeden z przewodników po „miejscach papieskich” w stolicy Argentyny.
Filmowa produkcja ma poprzedzać przybycie Papieża Franciszka do Krakowa, na Światowe Dni Młodzieży, planowane w lipcu 2016 r.
Jak objaśniał O. Jacek, wyprodukowaniu płytek DVD z filmem przyświecały trzy cele:
– pokrycie kosztów operacji siostry Cecylii, Albertynki, która, przebywając na misjach w Boliwii, została ukąszona przez komara z wirusem dengi i grozi jej utrata wzroku
– dokończenie budowy klasztoru franciszkanów w argentyńskim Puerto Libertate przy wodospadach Iguazu na granicy z Brazylią
– dołożenie cegiełki do projektu „Bilet dla brata”, czyli pomocy dla młodzieży ze Wschodu, która chce przyjechać na Światowe Dni do Krakowa w lipcu 2016 r., lecz jest na to zbyt uboga.
O. Jacek, który wcześniej współpracował z Jorge Mario Bergoglio, jako arcybiskupem Buenos Aires, kardynałem i prymasem Argentyny, odwiedził Go i w Watykanie, uzyskując błogosławieństwo dla filmowej produkcji.
Film powstawał też jako „odruch wdzięczności” za dokonaną przez Papieża Franciszka kanonizację dwóch Jego Poprzedników.
– Gdybym zwrócił się z taką propozycją do Telewizji Trwam, czy jakiegokolwiek producenta, na pewno każdy przystałby chętnie, wiedząc, że będzie miał do dyspozycji rektora Polskiej Misji w Argentynie i zapewnioną gościnę w Martin Coronado (siedziba i ośrodek Polskiej Misji w Buenos Aires – przyp. red.) – mówił O. Jacek przed projekcją filmu trwającego 110 minut. – Ale chcieliśmy zrobić wszystko jak najskromniejszymi środkami. Do tej pory sprzedaliśmy ponad tysiąc filmów, a jest zaplanowanych jeszcze kilka spotkań.
Za podjęciem się realizacji takiego dokumentalnego dzieła przemawiało wiele: 18 lat pracy O. Jacka w rodzinnym mieście obecnego papieża, związki powołanego na Stolicę Piotrową prymasa Argentyny ze św. Janem Pawłem II, wreszcie kontakt nawiązany z siostrą Papieża Franciszka Marią Eleną Bergoglio. Została ona w kwietniu 2013 r. zaproszona na obiad przez polskich bernardynów z Martin Coronado. Podczas tej sympatycznej wizyty wiele opowiedziała zakonnikom o rodzinnym domu i jego religijności, o dziecięcych latach starszego brata, o jego piłkarskich zamiłowaniach, o mocnym charakterze i głębi wiary. Jako prezenty z Martin Coronado zawiozła do domu polskie korale z bursztynu, biały obrus z Polski oraz bukiet czerwonych róż.
Filmowy dokument podróż śladami papieża Franciszka rozpoczyna od kamienicy w Buenos Aires, gdzie wraz z babcią Rosą zamieszkali rodzice Jorge Mario, przyjechawszy do Argentyny z włoskiego Piemontu. Kamera wędruje przez kościoły, katedry, bazyliki związane z dojrzewaniem wiary i powołania do duchownego stanu przyszłego papieża, w młodości dotkniętego poważną chorobą płuc. Odwiedza fryzjera, z którego usług korzystał kardynał Bergoglio, sprzedawcę gazet i kioskarza. Te tropy świadczą, jak bliski, serdeczny i trwały kontakt potrafił nawiązywać argentyński hierarcha, erudyta i poliglota z prostymi ludźmi. Droga realizatorów filmu kończy się w dzielnicy slumsów, gdzie garstka katolickich duchownych prowadzi usilną organiczną i resocjalizacyjną (ze względu na plagę narkomanii) pracę, a kardynał Bergoglio był tam tak częstym gościem, że uznanym już za „swego”.
Brakło nieco kontekstu społecznego i politycznego Argentyny tamtych lat i dziesięcioleci, ale nie zapominajmy, że film jest produkcją amatorską. O jego bezpretensjonalnym uroku stanowi też argentyńska muzyka towarzysząca narracji. Nakręconego materiału było multum. Oryginalna wersja filmu jest 3,5-godzinna. W tym 1,5 godziny zajmował materiał ze slumsów.
– Po obejrzeniu zwłaszcza ostatniej części filmu można zrozumieć, dlaczego Papież Franciszek z taką miłością pochyla się nad ludzką chorobą, starością, bezradnością, biedą – mówił już po prezentacji filmu biskup Damian Muskus.
Filmowa opowieść o Papieżu Franciszku
Fot. Anna Szopińska