NOWY TARG. W niedzielę płyta rynku rzeczywiście ożyła. Zaczęło się od kiermaszu świątecznego organizowanego przez MOK. A skończyło teatrem ognia.
W organizowanym przez Miejski Ośrodek
Kultury
kiermaszu
wzięła
udział większość
stowarzyszeń,
które promowały
się niedawno
podczas
festiwalu „Ekonomia na ludowo”. Zagościły więc na rynku żywe i sztuczne choinki różnych rozmiarów, ręcznie malowane bombki, anioły, ozdoby, stroiki, hafty, anioły, witraże, świece, ceramika, wiele innych rzeczy, które wzrok cieszą. Było też coś dla ciała, czyli np. pstrąg z grilla, świąteczne wypieki – pierniki na choinkę, makowce, przekładańce.
Na piętrze ratusza z kolei w tym samym czasie rozwijali się twórczo uczestnicy świątecznych warsztatów plastycznych, wykonując pod okiem instruktorów ozdoby choinkowe z filcu, wełny i „tybetu”, świece z pszczelego wosku, witrażową szopkę niemal naturalnych rozmiarów z postaciami i zwierzętami. Uczyli się też ozdabiać bombki techniką decorative painting.
Tak było do niedzielnego popołudnia. A wieczorem tych, którzy wytrwali do końca góralskiej Wigilii w mieście, czekała jeszcze jedna niespodzianka – teatr ognia w wykonaniu trzech wiotkich tancerek i jednego młodziana. Mokra granitowa płyta odbijała płomienie łuczyw wirujących w rękach tancerzy w rytm muzyki.
Było w tym coś pokazie coś hipnotyzującego, wiele osób opóźniło więc powrót do domu, żeby go zobaczyć. Niektórzy pytali, czy teraz na nowotarskim rynku będzie tak, jak Krakowie. Inni głośno wyrażali życzenie, by takie i podobne rzeczy działy się na płycie przynajmniej co tydzień…