Rzadko się zdarza, by w ciepłą, czerwcową niedzielę Salon Poezji zgromadził publiczność tak liczną, że w dwóch ratuszowych salach brakło krzeseł. Ale dokonały tego cudu poezja Wisławy Szymborskiej i osoba Magdaleny Schejbal. Obu podczas XL Salonu Poezji towarzyszyły jazzowe klimaty tworzone przez muzyków New Market Jazz Band.
Wiersze krakowskiej
noblistki, honorowej członkini
Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury, odznaczonej w ubiegłym roku Orderem Orła Białego – wymagały właśnie tej narracyjnej lekkości, jaką mogła zapewnić eteryczna aktorka. Ze stosu kilkunastu tomików wybierając do czytania kolejne utwory, Magdalena Schejbal wyczuwała delikatną melodię i rytm wierszy o miłości: tej pierwszej i tej upartej; śmierci, co się nieuchronnie przytrafia bliskim; przeznaczeniu, które sprawia, że spotyka się dwoje ludzi.
Arcymistrzostwo poetki przejawia się w tym, jak z rzeczy pozornie małej i błahej potrafi wyprowadzić uniwersalną puentę; jak błyskotliwie umie skojarzyć dwa odległe pojęcia. Ale przede wszystkim w tym, jak obrazuje uczucia, jakiej subtelnej słownej instrumentacji używa. I nie ma tym patosu, tylko prawda serca, przeżywania, widzenia, myślenia, czasem też przemilczeń.
Tego się cudownie słucha, metafory można łapać jak motyle.
A młoda absolwentka wrocławskiej Szkoły Teatralnej, aktorka warszawskiego Teatru Ateneum, odtwórczyni głównej roli w serialu „Szpilki na Giewoncie”, z wieloma już rolami filmowymi na koncie – między innymi w „Blondynce” i „Kryminalnych” – umiała dyskretną, prawie że niezauważalną interpretacją nie zagłuszyć tego, co poetka wciąż ma do powiedzenia swoimi wierszami, choć jej samej nie ma już wśród nas.
Nie zapomniała aktorka o kultowym „Nic dwa razy się nie zdarza” – i o „Portrecie kobiecym”. A pewnie każda z bywalczyń Salonu czuła się wtedy po trosze Szymborską. Bo myśli w każdej głowie – podobne, uczucia w sercu – te same, tylko nie każdy potrafi je tak pięknie przełożyć na słowa.
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
Te strofy tak weszły w krwioobieg ulubionych cytatów, że używają ich nawet ci, którzy nie pamiętają, pod czyim się urodziły piórem.
I poezja Szymborskiej, i magia ekranu sprawiły, że kolejka ustawiała się po autografy Magdaleny Schejbal.
A 24 czerwca najwierniejsi bywalcy Salonu będą mogli jechać na podobne czytanie do Krakowa. Taką wycieczkę w nagrodę organizuje im MOK.