OCHOTNICA DOLNA. Rusza już kolejny etap kanalizacji gminy, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, w tym roku będzie ona skanalizowana już w 90 procentach. Niestety gmina na problemy z tym, co spływa do oczyszczalni ścieków…
– Budowaliśmy sieć kanalizacyjną może długo, ale nam się udało! Jesteśmy w tym roku prawie na mecie – nie ukrywa zadowolenia wójt Kazimierz Konopka.
Tymczasem – co warto przypomnieć – kanalizacja gminy ruszyła dopiero w 2000 roku. W tym czasie udało się jednak skanalizować aż 80 procent gospodarstw. W sumie powstało już około 130 km sieci kanalizacyjnej. A teren nie należy do najłatwiejszych. Jest pełen wzniesień. To dlatego ostatnie odcinki kanalizacji będą znacznie dłuższe i zlokalizowane w trudnym, mało dostępnym, terenie. – Tam są już duże odległości pomiędzy domami. Chcemy jednak i tam doprowadzić kanalizację – zapewnia wójt Kazimierz Konopka.
Gmina ma też rozbudowaną już w ubiegłym roku oczyszczalnię ścieków dla całej gminy zlokalizowaną w Tylmanowej. – Zmieniliśmy rozwiązania, technologię. Ścieki są teraz zasysane, a woda po wyjściu z oczyszczalni jest krystalicznie czysta – mówi wójt Kazimierz Konopka.
Niestety, gmina ta, tak od lat już dbająca o ekologię, ma problem… Nie wszyscy mieszkańcy widocznie wiedzą, że kanalizacja to nie wysypisko śmieci. – Do oczyszczalni trafiają najrozmaitsze rzeczy: śmieci, szmaty, podpaski to norma, ale zdarzają się nawet druty kolczaste, czy zdechłe kury. Bardzo dużo wpada też nici, a te zatykają pompy. To duży problem – nie ukrywa niewygodnej prawdy wójt Kazimierz Konopka.