NOWY TARG. Część nowotarskiego lotniska stała się dziś wielkim parkurem i terenem pikniku. Po raz pierwszy w tym miejscu, w takiej formule, pod patronatem Samorządu Województwa Małopolskiego, odbył się Piknik Jeździecki. Jego organizatorzy to Stowarzyszenie Małopolskich Hodowców Koni Wyścigowych i Urząd Miasta Nowego Targu.
Współorganizatorami
tej widowiskowej imprezy, zachęcającej do uprawiania jeździectwa i szkolenia się w tej sztuce, były Klub Sportowy „Bór” z Toporzyska i Podhalańskie Stowarzyszenie Jeździeckie PRO NATI z Ludźmierza. Współfinansowanie burmistrza uczyniło z Pikniku Jeździeckiego kolejne wydarzenie z logiem 670-lecia Nowego Targu.
Konne atrakcje zaczęły się przed południem, przy pełnym słońcu i dość silnym wietrze. Już wtedy na zachodni kraniec murawy lotniska ściągnął spory tłum ludzi ciekawych pokazów i hippicznych wyczynów. Kto przywędrował na nogach lub przyjechał rowerem – nie musiał szukać miejsca do parkowania ani mijać się na wąskiej drodze z cięższym transportem. Konie trzeba było bowiem dowiedź na miejsce.
Oprócz tego, co działo się na ziemi, po niebie latały samoloty, wykwitały kolorowe czasze spadochronów, unosiły się szybowce. Widzowie byli zachwyceni, dżokeje jednak mniej, bo konie – nawykłe do ludzkiego tłumu – bliskość latających maszyn jednak trochę irytowała. Najspokojniej znosiły ją obeznane z poligonem konie kawaleryjskie.
Na program pikniku złożyły się zawody w skokach przez przeszkody – podnoszone do wysokości 80-ciu, a potem 100 centymetrów – wyścigi kłusaków, i wyścigi płaskie w których oprócz profesjonalnych dżokejów, wzięli udział amatorzy z Podhala. Były też pokazy ułanów i pokazy jazdy w damskim siodle. W klasyfikacji gimnazjalistów konna młódź mogła wywalczyć puchar Radnego Sejmiku Województwa Stanisława Barnasia. Gdy poprzeczka podniosła się do wysokości 100 cm – amazonki i dżokeje walczyli o puchar Burmistrza Grzegorza Watychy.
Sezon wyścigowy na Podhalu otwarła gonitwa – wyścig koni małopolskich o puchar Sejmiku Województwa Małopolskiego. Były też inne gonitwy: kłusaków, koni huculskich; gonitwy włościańska i podhalańska oraz Grand Prix Nowego Targu.
Najmłodsi mogli zasmakować jeździeckiej przygody, dosiadając kucyków, a całkiem mali – szaleli na dmuchańcach. Towarzystwo w różnym wieku albo gromadziło się wzdłuż barierek wyznaczających parkur, mocno kibicując zawodnikom i przeżywając skoki, albo zasiadało ławki w namiocie gastronomicznym. Frekwencja podczas Pikniku Jeździeckiego pokazała w każdym razie, jak mile i emocjonująco można spędzić niedzielny czas na świeżym powietrzu, do czego przydaje się murawa lotniska i jak wielkie jest zamiłowanie do koni na Podhalu. Oczywiście dopóki nie nadeszła ulewa…
Fot. Anna Szopińska