UNIHOKEJ. Reprezentantki MMKS Podhale Nowy Targ uczestniczyły w norweskim Fredrikstad w finałowym turnieju klubowego Pucharu Europy. Ostatecznie sklasyfikowane zostały na miejscu piątym.
– Na pewno jest w nas spory niedosyt, bo stać nas było na to aby osiągnąć zdecydowanie lepszy wynik. Szkoda, że z powodu kontuzji grać nie mogła Kasia Fuła. Jej brak był bardzo widoczny. To kluczowa nasza zawodniczka. Z nią byłoby zdecydowanie łatwiej. Z drugiej jednak strony przekonaliśmy się, że jeszcze nam sporo brakuje do drużyn europejskich. To zupełnie inna gra niż ta z którą spotykamy się na co dzień w polskiej lidze. Jednak tylko przez udział w takich turniejach jesteśmy w stanie się rozwinąć. Dziewczyny zobaczyły jak wiele pracy jeszcze przed nimi – ocenił trener Podhala, Jacek Michalski.
W fazie grupowej Podhale poniosło dwie porażki kolejno 2:7 z norweskim Tunet IBK (gole: Florczak i Siuta), a następnie 4:5 z rosyjskim Olimp Fryazino (gole: Fryźlewicz dwie, M. Bryniarska i Florczak). Za to w meczu, którego stawką było miejsce piąte, nowotarżanki pokonały słowacki FBK Twardoszyn 6:5 (gole Timek dwie, Krzystyniak, Fryźlewicz, Florczak, Grynia).
– W meczu z Norweżkami odstawaliśmy przede wszystkim motoryką. Przekonaliśmy się, że to nasz bardzo słaby punkt. Po pierwszej tercji prowadziliśmy 1:0, ale później mecz już wymknął się spod naszej kontroli. Z Rosjankami z kolei o naszej przegranej zadecydowała głównie słaba nasza skuteczność. Oddaliśmy 30 celnych strzałów na bramkę, z czego 10 było takich, że powinny paść z nich gole. Każda niewykorzystana sytuacja, srodze się na nas mściła. Słabszy dzień przytrafił się naszej bramkarce. Szkoda, bo naprawdę w tym meczu mieliśmy momentami bardzo dużą przewagę. Podobnie wyglądało spotkanie ze Słowaczkami. W nim też zmarnowaliśmy wiele sytuacji i gdyby tylko Słowaczki miały odrobinę lepszą bramkarkę, to ciężko byłoby nam wygrać i to spotkanie. Udał się jednak, dzięki czemu wracaliśmy do domu w nieco lepszych humorach – stwierdził trener MMKS Podhale.
Udział nowotarżanek w turnieju finałowym nie byłby możliwy gdyby nie pomoc sponsorów. Koszt wyjazdu i kilkudniowego pobytu w Norwegii, zdecydowanie przerastał budżet klubu.
– Pomógł nam Urząd Miasta oraz Starostwo Nowotarskie, a przede wszystkim firma Wojas, która stała się naszym generalnym sponsorem na ten sezon. Trafionym pomysłem okazał się też uruchomiony w Internecie „Projekt Norwegia”, z którego też udało się nam pozyskać część środków finansowych. Pieniędzy starczyło nam na styk. Oszczędzaliśmy jak tylko można było. Część dziewczyn spała w przyczepach campingowych, same też gotowały. Myślę, jednak że mimo wszystko taki wyjazd i udział w tak prestiżowej imprezie zostanie im w pamięci na długo – podkreślił Michalski.