PIŁKA NOŻNA. Adrian Ligienza, gracz trzecioligowego Podhala Nowy Targ jest przekonany, że dla jego zespołu już wkrótce nadejdą lepsze czasy.
Remis z Avią Świdnik, a szczególnie dobrą w waszym wykonaniu drugą połowę, można rozpatrywać w kategorii małego przełomu?
– Przede wszystkim wciąż odczuwamy duży niedosyt po tym meczu, bo zwycięstwo było w naszym zasięgu. Szkoda tej straconej bramki na samym początku. Na pewno jednak z meczu na mecz gramy coraz lepiej i myślę że kwestią czasu jest to kiedy przełoży się to na wyniki.
W czym upatrywać powody do optymizmu?
– W tym że jesteśmy coraz lepiej zorganizowani na boisku. Każdy z nas wie co się od niego wymaga i każdy stara się ze swoich zadań wywiązywać w stu procentach. Jeżeli gra jakiej wymaga od nas trener wejdzie nam w krew to jestem spokojny o dobre wyniki.
Teraz jednak przed wami rywal z najwyższej półki. Zagracie na boisku trzeciego w tabeli KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski…
– Miejsce w tabeli nie ma znaczenia. Każdy mecz jest trudny i każdy zaczyna się od 0:0. Z każdym w tej lidze możemy powalczyć. Jeżeli tylko zagramy na swoim optymalnym poziomie myślę, że stać nas na niespodziankę.
Remis w tym meczu was zadowoli?
– Jedziemy po 3 punkty, ale wszystko zweryfikuje boisko.
Do zakończenia rundy jesiennej zostały jeszcze 4 kolejki. Jesteście jeszcze w stanie jakoś ją „uratować” czy bez względu na wyniki tych ostatnich spotkań, tę część sezonu trzeba uznać za straconą?
– To bardzo trudna dla nas runda. Mam tutaj na myśli nas jako drużynę. Prze sezonem dużo było roszad w składzie. Przyszli nowi zawodnicy, zmienił się trener. Na wszystko potrzeba czasu. W takich okolicznościach początki zawsze są trudne. Będziemy robić co w naszej mocy by w tych 4 ostatnich meczach zdobyć jak najwięcej punktów. Pamiętajmy jednak, że runda to półmetek sezonu, a na ostateczne rozliczenia przyjdzie czas po jego zakończeniu. Najlepszym przykładem jest Motor Lublin z zeszłego sezonu, który po kiepskiej jesieni, miał fantastyczną wiosnę. Liczę, że pójdziemy w jego ślady.
Jak wytłumaczyć to co się z wami stało po pierwszych dwóch meczach sezonu, w których zagarnęliście 6 punktów, ogrywając m.in. na inaugurację wspomniany przez Ciebie zespół Motoru?
– W tych pierwszych dwóch meczach wydaje mi się, że nadrobiliśmy przygotowaniem fizycznym. Każdy chciał pokazać się przed trenerem Tomaszem Kulawikiem. Niestety w późniejszych meczach po prostu sposób w jakim graliśmy się nie sprawdzał.
Trener Janusz Niedźwiedź tchnął w was nowego ducha?
– Przede wszystkim zmieniliśmy taktykę, która uważam że jest bardziej odpowiednia do potencjału jakim dysponujemy. Jest większa radość z grania. Przede wszystkim dłużej utrzymujemy się przy piłce, cierpliwie budujemy akcje. Tak jak mówiłem, jestem przekonany że już niedługo efekty tego będą widoczne.
Jesteś jednym z tych, którzy najwięcej zyskali na zmianie trenera. Znów jesteś ważną postacią tego zespołu, czego nie można było o Tobie powiedzieć za czasów trenera Kulawika…
– Gram na pozycji „8” i to jest moja nominalna pozycja. U trenera Kulawika takiej pozycji nie było. Nie było zmiany taktyki nawet jak przyszły słabsze mecze. Na treningach dawałem z siebie 100%a i tak nie dostałem szansy. Trenuję dla siebie i podchodzę do tego sumiennie. Taka jest piłka, że każdy trener ma swoich ludzi.
Dobrze czujesz się w Nowym Targu? Analizując twoją karierę wrażenie robi liczba klubów w których dotychczas grałeś. W przeciągu ostatnich 7 lat było ich aż 10…
– W większości byłem zmuszony do zmian klubu z powodów opóźnień w wypłatach. W Nowym Targu czuję się dobrze, aczkolwiek wiem że to tylko przystanek. Chcę wrócić grać na wyższy poziom.
I na koniec. Adrian Ligienza czyli dobry piłkarz z trudnym charakterem. Zgodzisz się z tym?
– Grzeczni chłopcy w piłkę grać nie powinni.
Rozmawiał Maciej Zubek