PODHALE. Termin świąt jest tego roku wczesny. Efekt – przeznaczone na eksport do Włoch jagnięta w większości nie zdążyły osiągnąć odpowiedniej wagi. A i recesja we Włoszech powoduje, że trudno było wynegocjować na tym rynku cenę za kilogram żywca na poziomie ubiegłorocznej.
– Jednak wyeksportowaliśmy do Włoch o 509 sztuk więcej niż w zeszłym roku, czyli w sumie 10 tysięcy 867 jagniąt – mówi Jan Janczy, dyrektor Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz z siedzibą w Nowym Targu. – Łącznie z punktów skupu na Podhalu wyjechało ponad 160 ton żywca. W najnowszym przedziale wagowym – do 14 kilo – hodowcy uzyskiwali za kilogram cenę 9 zł 35 gr, czyli o 30 gr niższą niż rok temu. W następnym przedziale wagowym – od 15 kilo w górę – cena była już o 60 gr niższa.
Wykoty tego roku zaczynały się w styczniu, lutym lub nawet w marcu – w zależności od stada.
Skupy na Podhalu trwały od 18 do 25 marca, czyli praktycznie do ostatniej chwili na dowiezienie jagniąt do ubojni we Włoszech. Wczesny termin świąt skutkuje oczywiście tym, że wiele jagniąt, nie osiągnąwszy odpowiedniej wagi, nie trafiło na skup. Dyrektor Janczy deklaruje, że będzie jeszcze z włoskim kontrahentem rozmawiał o dodatkowych terminach skupów, już po świętach, jednak nie ma pewności, czy hodowcy będą zainteresowani sprzedażą, jeśli cena może być wtedy jeszcze niższa od przedświątecznej. Wielu stwierdzi zapewne, że lepiej zostawić jagnięta na własny użytek.
Powód dla którego jagnięcina nadal będzie trudno osiągalna na rynku krajowym – mimo, że sporo jagniąt zostało po eksporcie – to przepisy nie dopuszczające uboju gospodarczego. A najbliższa dla Podhala ubojnia jagniąt istnieje w Lesku. Odległość jest duża, koszty czynią taki transport nieopłacalnym.
Dyrektor Janczy działa w powołanym przy ministrze rolnictwa zespole, który pracuje nad zmianą niekorzystnego dla hodowców rozporządzenia i dostosowaniu go do norm, jakie obowiązują w innych europejskich krajach, ale – jak powiada – „opór warszawskiej weterynarii jest silny”.