ZAKOPANE, NOWY TARG. Na sesji, która odbyła się końcem czerwca, nowotarscy radni przez aklamację przyjęli projekt nadania nowemu rondu na skrzyżowaniu ulic Kowaniec i Kokoszków imię Rotmistrza Witolda Pileckiego. Inicjatorzy tej uchwały dopytywali potem niecierpliwie, czy, a jeśli tak, to kiedy odbędą się uroczystości na rondzie i kiedy wreszcie bohaterskiego patrona upamiętni tablica. W międzyczasie miasto rzeczywiście dokonało oznakowania ronda – ale tak po cichu, że mało kto to zauważył… A jak już zauważył, to od razu sypią się uwagi: że tablica okalająca słup jest za mała, nieefektowna, niewidoczna, bez symbolicznych i artystycznych elementów.
Przypomnijmy,
że zabiegi
o nadanie
rondu takiego właśnie imienia – choć były różne kontrkandydatury – m.in. Jerzego Bieleckiego czy Marii i Lecha Kaczyńskich – intensyfikowały się w związku z wizytami na Podhalu Michała Tyrpy, prezesa Fundacji Paradis Judaeorum. Równolegle zbiegał on o nadanie imienia Rotmistrza Pileckiego skwerowi, na którym stoi Pomnik Grunwaldzki w Zakopanem. Zdobył w tych sprawach poparcie m.in. Związku Podhalan i Klubu Gazety Polskiej.
O ile jednak w Zakopanem, 7 listopada – w związku z nadaniem imienia skwerowi – szykują się nie lada uroczystości patriotyczne (szczegółowy program na załączonym plakacie), tak w Nowym Targu będą tylko imprezy związane ze Świętem Niepodległości.
Oznakowania ronda magistrat, owszem, dokonał przed 11 listopada, ale tak niepostrzeżenie, że umknęło to uwadze samych inicjatorów. A byli nimi radni Tadeusz Morawa, Gabriel Samolej i Grzegorz Luberda. No więc podczas poniedziałkowej sesji Gabriel Samolej ponowił pytanie, kiedy można oczekiwać tablicy na rondzie… Wtedy od wiceburmistrza Jana Kolasy usłyszał, że rondo jest oznakowane, tablica zrobiona.
– Pójdę sprawdzić… – nie dowierzał jednak radny władzy wykonawczej.
Tablica jest rzeczywiście – ale nie w płaskim kształcie. Blacha z napisem okala słup latarni pośrodku zielonego centrum ronda. Ronda im. Jana Pawła II, Ks. prof. Józefa Tischnera i Ofiar Katynia są oznakowane inaczej. Inicjatorom może się wydawać, że nowe rondo oznakowano w sposób mało widoczny i mało oryginalny. Ale być może odpowiada to jakimś rondowym standardom.
Pewnie więc bój o godne upamiętnienie postaci Rotmistrza jeszcze się nie skończył. Tym bardziej, że w Zakopanem podchodzą do patrona z większą estymą…
Wszak rotmistrz Witold Pilecki to potomek powstańców styczniowych, kresowy harcerz, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, bitwy warszawskiej w 1920 r., ułan walczący w kampanii wrześniowej, potem organizator tajnej Armii Polskiej, który celowo trafił w kocioł łapanki, by dostać się do Auschwitz i dać świadectwo prawdzie o zbiorowych mordach oraz zainicjować ruch oporu za drutami.
Po ucieczce z obozu, jako żołnierz Kedywu AK, rotmistrz Pilecki brał udział w powstaniu warszawskim i końca wojny doczekał w niemieckim stalagu. Po wyzwoleniu, już jako żołnierz 2 Korpusu Wojska Polskiego we Włoszech, zdecydował się na powrót do kraju, mimo wiedzy o sytuacji i aresztowaniach. Ostrzegany potem przez swoje dowództwo, nie ratował się ucieczką. Aresztowany więc i okrutnie torturowany w śledztwie, 25 maja 1948 r. zginął od strzału w tył głowy w warszawskim więzieniu NKWD. Wyrok na nim wykonał „kat Mokotowa” Piotr Śmietański.
Udokumentowane są związki rotmistrza Pileckiego z kilkoma uczestnikami ruchu oporu na Podhalu i walk w obronie ojczyzny, także z więźniami Oświęcimia. W 26. Pułku Ułanów razem z rotmistrzem służył i przyjaźnił się późniejszy major Włodzimierz Budarkiewicz, zastępca dowódcy 1 PSP AK na Podhalu. W kawalerii służył też rotmistrz z por. Franciszkiem Szaflarskim. W oświęcimskim obozie współpracowali z m.in. nim major Edward Gett-Getyński – inicjator utworzenia Dywizji Podhalańskiej w konspiracji przeciwko Niemcom, Bronisław Czech, bracia Kupcowie – późniejsi członkowie organizacji Wolności i Niepodległość w Nowym Targu.
Fot. Anna Szopińska