NOWY TARG. Cudowność, tajemnica, piękno, które ugina kolana – to wszystko zawiera się w ikonie. Możliwość obcowania z nią stworzyły nowotarżanom trzy znawczynie historii, techniki tworzenia, całej teologii i bogatej symboliki tych świętych wizerunków.
Z wykładem i pokazem „Geneza
ikony” zagościła
bowiem w ratuszu Anna
Gełdon – historyk
sztuki, bizantystka, ikonograf, absolwentka szkoły ikonograficznej w Bielsku Podlaskim. Od kilku lat prowadzi ona kursy ikonograficzne przy Parafii Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie.
Anturażem dla tej opowieści o historii i specyfice obrazów zawierających najwspanialsze przesłanie chrześcijaństwa, otaczanych kultem i czcią, ale też masowo palonych i niszczonych podczas ikonoklazmu w VIII i IX wieku – stały się dzieła dwóch artystek, absolwentek wydziału malarstwa Uniwersytetu Śląskiego. Chodzi o Dorotę Popławską – malarkę zajmującą się też grafiką komputerową i fotografią oraz mieszkającą w Nowym Targu Urszulę Michorczyk. Obie artystki przez lata kształciły swój talent na warsztatach malowania ikon w pracowni św. Łukasza przy Stowarzyszeniu Twórców Sztuki Sakralnej „Ecclesio” w Krakowie, poznawały tam kanoniczną tradycję. Ich prace, zachwycające precyzyjnym rysunkiem, kompozycją, znawstwem symboliki barw, bogactwem złoceń – są w wystawowej sali ratusza zaiste jak przeczucie nieba, jak „okno ku wieczności”.
Mimo całego zachwytu nad cudownością ikony, jej walorami estetycznymi, pamiętać trzeba, że pisanie ikon – jest w prawosławiu zjawiskiem przede wszystkim duchowym, że w ikonie „najpierw trzeba zobaczyć prawdę, potem piękno”; że obraz ten „najpierw dotyka serce, dopiero potem rozsądek”.
O tym mówiła Anna Gełdon, sięgając do najstarszych przedstawień Chrystusa i świętych oraz scen biblijnych zachowanych na ścianach katakumb; do datowanych na VI i VII wiek pierwszych ikon z Synaju.
Historycy sztuki za pierwowzór ikony uznają zaskakujące realizmem portrety trumienne z Fajum. Wykonywano je techniką enkaustyczną, mieszając pigmenty powstałe z roztartych na proszek kamieni z ciepłym woskiem. Tutaj właśnie, na podobiznach zmarłych osób, pojawiają się charakterystyczne wielkie oczy, cienie przy nosie i pod łukiem brwi.
Teologiczne poszukiwania prowadzą jednak do tego, co później nazwano Mandylionem – odbicia twarzy Chrystusa „nie ludzką ręką uczynionego”. Źródłosłów imienia Weronika to właśnie „vero ikon”, czyli „prawdziwy wizerunek”.