ZAKOPANE. Deszczowy wieczór w Zakopanem
nie zachęcał, by pojawić się 10 lipca 2014 roku w „Jasnym Pałacu”, ale… tuż przed godziną 19.00 wchodzą w jego powoje zacne góralki z Krzeptówek, Żywczańskiego, Chramcówek i z Kościeliska, Poronina, a nawet z Nowego Targu.
Kapela Andrzeja Obrochty-Bartusia w składzie: Andrzej Obrochta,
Józef Gąsienica-Brzega, Tomasz Gąsienica-Mracielnik, Zbigniew Mrowca
już grają Bartusiowe i Sabałowe nuty i zachęcają gości do posiadów
. Są jak zawsze miłośniczki poezji z Zakopanego, jest sporo turystów, którzy przyszli – zachęceni na wczorajszym koncercie. Są góralscy mistrzowie słowa: Krystyna Pach-Staszel 
i Józef Pitoń.
Wieczór autorski Anny Karpiel „Bartuśki”, góralskiej poetki z zakopiańskich Krzeptówek otworzyła Ewa Czamańska, która barwnym słowem zaczarowała wszystkich uczestników spotkania z cyklu „Galeria Jednego Autora”. Spotkanie z regionalną poetką poprowadził przyjaciel rodziny Obrochtów, publicysta – Adam Kitkowski.
Skąd czerpie Pani tematy swoich wierszy ?
– Wicie, jo jest prosto górolka z rodu Obrochtów. Jak cosi mnie w zyciu przyciśnie, to se siendem wiecorem w domu i pisem po malućku. Nojwiencej o Ojcu Świentym, ale tez o zyciu, o miełości, o rodzinie.
Ten tomik poświęcony jest papieżowi Janowi Pawłowi II. Nie pytam dlaczego, bo jak się mieszka na Krzeptówkach to jest oczywiste, ale pytam co w pani życiu było ważniejsze – spotkania z papieżem czy też pisanie o papieżu?
– Dlo mnie najwaźniejso rzec na świecie to było spotkanie z Ojcem Świentym w nasym domu. A potem spotkanie w Rzymie i na Krzeptówkach. To były takie kwile w moim zyciu, ftóre nosem w sercu i siegom po nie jak mi cinsko.
Kapela zagrała Bartusiową nutę, Pani Hania rozrzewniła się z emocji. Posiady pod Giewontem, w „Jasnym Pałacu” rozwinęły się mocnym, góralskim śpiewem młodszych koleżanek poetki. Za chwilę czyta jej wiersz Zosia Nędza-Kubiniec – piękną podhalańską gwarą maluje się przed słuchaczami obraz Jana Pawła II, co z góralami spotykał się często. Poetka, zachęcona przez prowadzącego, czyta swoje ulubione utwory. Sięga również do tych, których w tomiku Góralskie strofy nie ma.
Dobrym dopełnieniem poetyckiego spotkania był bogato zastawiony stół, na którym „królowały” moskole i słodkości przygotowane przez Zofię Obrochtę – mamę poetki – znaną hafciarkę, która jest najstarszą góralką w tym muzykanckim rodzie.
Na koniec wieczoru, jak zwykle miły akcent, kwiaty dla „bohaterki” i pamiątkowe, rodzinne zdjęcie. Ale… ni stąd ni zowąd … „skoczył” do tańca i porwał poetkę prymista kapeli – Andrzej Obrochta. I tak dopełnił się wieczór pełen poezji, muzyki i śpiewu – folkloru góralskiego, który pielęgnują pod Tatrami od pokoleń i Obrochci, i Trebunie-Tutki, i Styrczule-Maśniaki.
Ma swój czas i klimat każde spotkanie z cyklu „Galeria Jednego Autora” w Zakopanem.
Fot. Adam Kitkowski