Głowy nie mogą być niczym zaprzątnięte

HOKEJ. Hokeiści MMKS Podhale rozpoczynają półfinałową batalię z drużyną JKH Jastrzębie. We wtorek i środę „Szarotki” goszczą na lodowisku rywala. W weekend rywalizacja przeniesie się z kolei do Nowego Targu. Do finału awansuje ten zespół, który jako pierwszy wygra cztery spotkania.

W ostatnich dniach nowotarżanie przede wszystkim starali się odciąć od wszystkich spekulacji i ogólnopolskiej dyskusji co do słuszności przyznania im walkoweru w meczu numer trzy ćwierćfinału z Cracovią, który ostatecznie zadecydowało o ich awansie do półfinału.

– Nie da się całkowicie odizolować. Pewne informacje do nas docierały, pewne dyskusje w szatni były, ale staraliśmy się rozmawiać o tym jak najmniej. Nic tutaj bowiem nie wniesiemy nowego, nic od nas nie zależy. Dla nas temat jest zamknięty. Nie ma sensu rozpamiętywać tego co się wydarzyło. Teraz liczą się mecze z Jastrzębiem. Na tym się koncentrujemy. Nasze głowy nie mogą być niczym innym zaprzątnięte, bo w przeciwnym razie półfinał szybko się dla nas skończy – podkreśla kapitan Podhala, Jarosław Różański

Podobnie jak w meczach ćwierćfinałowych, także i w półfinale niewiele przemawia za Podhalem. Bilans bezpośrednich spotkań z JKH w sezonie zasadniczym jest dla „Szarotek” bardzo niekorzystny. Nowotarżanie wygrali tylko jedno spotkanie, na inauguracje sezonu (2:1), by potem przegrać kolejnych pięć (0:2, 2:5, 1:3, 3:4 po dogrywce, 0:2).

– To bardzo poukładana drużyna. W porównaniu z Cracovią ma w składzie zdecydowanie więcej zawodników, którzy w pojedynkę mogą przesądzić losy spotkania – przyznaje najskuteczniejszych gracz Podhala, Damian Kapica, który jeszcze w ubiegłym sezonie grał w barwach właśnie zespołu z Jastrzębia.

– To co wydarzyło się w sezonie zasadniczym nie ma żadnego znaczenia. Z Cracovią też Podhale miało niekorzystny bilans meczów, a mimo to w ćwierćfinale ją wyeliminowało – uważa z kolei Gabriel Samolej, ekspert hokejowy – Na pewno jednak teraz przed Podhalem poprzeczka jest zdecydowanie wyżej zawieszona. Jastrzębie ma większy potencjał niż Cracovia, co zresztą pokazał sezon. Przede wszystkim jastrzębianie mają wyrównany skład z bardzo solidnymi obcokrajowcami. Jest tam też spora grupa doświadczonych zawodników na czele z Leszkiem Laszkiewiczem. Wcale jednak nie przekreślałbym szans Podhala. Przede wszystkim hokeiści z Nowego Targu osiągnęli już w tym sezonie bardzo wiele i do rywalizacji z Jastrzębiem powinni przystąpić na totalnym luzie. A wiadomo, że wtedy kiedy nie ma presji zazwyczaj gra się najlepiej – dodaje trzykrotny olimpijczyk.

Samolej uważa, że taktyka gry Podhala niewiele zmieni się w porównaniu z meczami przeciwko Cracovii. 
– Taktyka zastosowana w ćwierćfinale się sprawdziła, więc czemu jej nie kontynuować. Podobnie jak w tych pierwszych dwóch meczach w Krakowie, także i teraz Podhale musi się skupić na bronieniu dostępu do własnej bramki i szukaniu szans w kontratakach. Wierzę, że znów mocnym punktem będzie w bramce Ondrej Raszka. Na pewno sporym minusem jest brak Darka Gruszki (kontuzja barku wyklucza jego udział w meczach – przyp. mz). Tak bramkostrzelnego zawodnika, który świetnie prezentował się w meczach z Cracovią, trudno będzie trenerowi Ziętarze zastąpić – podkreśla.

Początek dzisiejszego starcia o godzinie 18.30. Transmisję z meczu przeprowadzić stacja TVP Sport. Będzie można ją oglądnąć na dużym ekranie m.in. w restauracji „Zadyma”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *