LUDŹMIERZ. – Ludźmierz przeżywał w ciągu wieków wiele ważnych wydarzeń od przyjścia cystersów, koronację Figury Matki Bożej Ludźmierskiej, różaniec z świętym Janem Pawłem II, wydarzenia te weszły w historię. Swoje miejsce w niej ma też ks. Tadeusz Juchas – mówił rozpoczynając nabożeństwo pogrzebowe ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
Dzisiejszy pogrzeb zakończył tygodniowe przygotowania w modlitwie i na czuwaniu do tej ważnej w życiu Podhala i jego mieszkańców uroczystości. Odszedł wszak nie tylko ks. prałat, dziekan dekanatu nowotarskiego i kustosz sanktuarium Matki Bożej Królowej Podhala – Podhalańskiej Gaździny, ale i pasterz górali, którego cenili, słuchali i Mu ufali.
– Można powiedzieć, że śp. kustosz był charyzmatycznym kustoszem, rozsławił na całym świecie kult Matki Bożej Ludźmierskiej, był charyzmatycznym proboszczem, zawsze pogodnym, uśmiechniętym, zatroskanym o moralny poziom w dekanacie nowotarskim – mówił ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. – My dziś dziękujemy za tego wielkiego syna Podhala, za Jego dzieło, które będzie owocowało. (…) Dziękuję Mu, jako biskup, ufając, że Matka Boża i Święty Jan Paweł II otworzą Mu drzwi Nieba i przedstawią Synowi, któremu wiernie służył jako kapłan.
Nabożeństwo pogrzebowe poprzedziły modlitwy trwające od samego poranka. To dlatego w sanktuarium wierni licznie byli już przed mszą świętą żałobną. Trwali w modlitwie w skupieniu w Bazylice przy trumnie śp. ks. prałata Tadeusza Juchasa. Została ona wyprowadzona tuż przed uroczystą mszą pogrzebową w procesji do Maryjnego Ogrodu Różańcowego.
Mszę świętą koncelebrował ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, w asyście biskupów, infułatów i blisko 300 księży, którzy dojechali w wielu części Polski, świata, a także i ze Stanów Zjednoczonych. W uroczystości udział wzięło blisko 200 pocztów sztandarowych, reprezentujących różne organizacje kościelne, społeczne, oświatowe. Na grobie złożono ponad 70 wieńców, nie licząc wiązanek i pojedynczych róż. W nabożeństwie uczestniczyli żołnierze z 21 Brygada Strzelców Podhalańskich, strażacy, policjanci, przedstawiciele Związku Podhalan, Rycerzy Kolumba, rodzina i wierni nie tylko z Podhala.
Homilię wygłosił ks. prałat Mieczysław Łukaszczyk, nauczyciel i kiedyś proboszcz, bliski przyjaciel śp. Tadeusza Juchasa. Wspomniał w nim postać i dzieła tego wielkiego kapłana. – Płaczemy.. Samo się płacze – mówił. Przypomniał jednak zakon trapistów, którym w życiu towarzyszy cisza. Radują się oni wówczas, gdy jeden z nich umiera. Wołają wówczas radośnie Alleluja. – Żyjemy nadal w czasie Wielkanocnym, cieszmy się. Traktujmy śmierć, jak bramę, którą każdy musi przejść. Jest nam przykro, bo Go już tu nie spotkamy, ale dziękujmy Bogu za księdza Tadeusza, za Jego życie – mówił ks. prałat Łukaszczyk, przypominając, że urodził się w Starem Bystrem w wielodzietnej rodzinie, w wieku zaledwie 3 lat stracił matkę, wychowywał Go, jak pozostałe rodzeństwo ojciec z zawodu kowal z pomocą najstarszej córki, siostry ks. Tadeusza.
Przyjaciel i nauczyciel śp. ks. Tadeusza wspomniał czasy seminaryjne przyszłego księdza, przypomniał, że święcenia kapłańskie przyjął z rąk samego ks. kard. Karola Wojtyły w 1972 roku. Mówił, że najważniejszym wydarzeniem dla sp. ks. Tadeusza był przyjazd do Ludźmierza 7 czerwca 1997 roku Jana Pawła II, który zachęcił nas do modlitwy różańcowej. – Nie tylko w Ludźmierzu pozostał po Ojcu Świętym złoty różaniec, ale i pielgrzymka „Sursum corda” z Krzeptówek do Ludźmierza.
Ks. prałat Łukaszczyk mówił o przekazaniu w 50. rocznicę koronacji Figury MBL Matce Bożej korali, jakie powinna mieć każda gaździna, a Gaździną Podhala, jak ja nazwał sam Jana Paweł II jest Matka Boża Ludźmierska. To także Jej przekazał pierścień Jana Pawła II, podarowany przez ks. kard. Stanisława Dziwisza.
Wspomniał, że śp. ks. Tadeusz głosząc Słowo Boże korzystał z wielu możliwości przekazu: prasy, telewizji, wydawał książki, dzięki niemu powstało wiele filmów o Sanktuarium. Co tydzień w radiu Chicago w programie „Na góralską nutę” mówił o jarmarku, codziennych sprawach, ale i zawsze co nowego w Ludźmierzu.
– Rozsławił Matkę Boską Ludźmierską na całym świecie. Jej Figura jest na Dominikanie, w Betlejem, Kanadzie, a w Stanach Zjednoczonych jest „drugi Ludźmierz”. To dzięki niemu powstał Komitet 600-lecia MBL, a potem za Jego sprawą stanął Maryjny Ogród Różańcowy.
Ks. Mieczysław przypomniał, że powrót do tradycji Strzelców Podhalańskich i kultu dla Maryi to dzieło śp. ks. Tadeusza, tak jak odpusty, rekolekcje, pielgrzymki, maturzystów, czy chorych, Dożynki Podhalańskie, Święto Bacowskie. Mówił, jak ważna dla niego była sprawa obyczajów, moralności. – Ks. Tadeusz był kapłanem, pasterzem wymagającym. Chciał, abyJego owce szły za nim do Nieba.
Wspomniał, jak śp. ks. Tadeusz cieszył się z Opery Góralskiej, poświęconej Janowi Pawłowi II i z tego, że gościła w Watykanie i w teatrze Narodowym w Warszawie. – A Nieszpory ludźmierskie… to już klasyka – mówił. Wspomniał Jego wielką pracowitość, zapał. Przypomniał, że prócz bycia proboszczem i kustoszem, był wszak kapelanem Związku Podhalan i OSP, miał odznaczenia wojskowe, był odznaczony przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mimo to miał czas dla przyjaciół, miał czas jeździć na nartach, był z ludźmi i dla ludzi. – Był dowcipny, żartobliwy. Ostatnią rzeczą, jaką zrobił był chodnik przy kościele, droga. Ta Jego droga zaprowadziła Go do wieczności. Tam spotka swoją mamę i ukochaną Gaździnę Podhala. A Ona zaprowadzi Go do Syna.
Słowem swej pięknej poezji podzieliła się Wanda Szado – Kudasikowa, podkreśliła, że to nie śmierć rozdziela, a brak miłości. Dodała, że śp. ks. Tadeusz będzie na nas baczył z nieba, wyciągał rękę, byśmy nie zbłądzili. Będzie podawał rękę zagubionym, by żadna owca nie zgubiła się we mgle. – Dziękujemy za Jego miłość, oddanie. Za to, że był blisko, prowadził nas do Boga, Maryi – mówiła pani Wanda, przypominając, że śmierć nie jest nocą, a świtem, nie końcem, a początkiem.
I dziś wspominał swego młodszego brata ks. Franciszek Juchas. Mówił o rodzeństwie, o tym, że było ich w domu ośmioro, o najstarszej siostrze Stefanii, która była dla nich „matką”, o najmłodszej Władzi. I dziś wspomniał koronację Figury MBL. Podkreślił, że to wtedy były jego zdaniem początki „zakochania się” w Maryi nastoletniego Tadeusza. Mówił o polowaniu ks. Tadeusza na Słońce w Maryjnym Ogrodzie Różańcowym, tak, by ono nad pomnikiem Ludźmierskiego Pielgrzyma, jak Go nazywał utworzyła się aureola. – Myślę, że teraz spotkali się w niebie, a św. Jan Paweł II się śmieje, że Go wcześniej kanonizował w Ludźmierzu.
A potem już w procesji śp. ks. prałata Tadeusza Juchas odprowadzono na miejsce spoczynku. Tam został pochowany, zgodnie ze swą z wolą, w grobowcu kapłańskim. Piękna słoneczna pogoda wytrzymała tylko do tego momentu. Na cmentarzu płakali ludzie, zapłakało też niebo. Gdy trumna spoczęła w grobie lunął z wielką siłą deszcz. Tak było też podczas modlitwy różańcowej z Janem Pawłem II, gdy odjeżdżał zagrzmiało, potem lunął deszcz, a po nim pojawiła się tęcza.
Galeria zdjęć – fot. Beata Szkaradzińska
Galeria zdjęć – fot. Jan Ciepliński
Relacja z wczorajszej I części pogrzebu – Importa
Wspomnienie o śp. ks. Tadeuszu.