NOWY TARG. Nieczęsto w Galerii BWA „Jatki” gości fotografia na najwyższym artystycznym poziomie, ale nie związana z górami i kolejnymi edycjami Konkursu im. Jana Sunderlanda. Tym razem jednak taka zjawiskowa wystawa przyjechała ze Słowacji. Na wernisaż – aż z Nitry – dotarła autorka niezwykłych prac – Ria Kmetova.
Fotografia, multimedia, videoart jako obszary jej kreatywności i poszukiwań świadczą o wszechstronności tej artystki, która ma za sobą Szkołę Artystyczna w Bratysławie, studia z dziedziny filmu i telewizji w Pradze, studia na Wydziale Filmowym i Nowych Mediów w Pradze, studia doktoranckie znowuż w Bratysławie. Jej fotograficzne prace poza Słowacją wystawiane były w Polsce i w Stanach Zjednoczonych – w Los Aneles i w Nowym Jorku.
Wśród kilku uprawianych przez Rię Kmetovą rodzajów twórczości, fotografia jest dziedziną najgłębiej przenikniętą autorefleksją i emocjami; naznaczoną niepowtarzalnością zdarzeń. Jej twórczość multimedialna skupia się natomiast na realizowanym online i offline „otwartym projekcie PLUS”.
Nowotarska wystawa, pod tytułem „Terra Incognita, prezentuje zbiory zdjęć – analogowych i cyfrowych – z różnych lat. Wydaje się zdominowana przez autoportret i dziennik w postaci cyklu „Notatki z podróży”, czyli dość egocentryczna. W istocie jednak jest ekspozycją bardzo osobistą, wręcz konfesyjną. Autorka pokazuje nie tylko swoją twarz, postać i całą gamę emocji, ale też efektownie – jak w cyklu „Próżnia” – eksperymentuje z ruchem i napięciami.
Ważny jest tutaj czas i teraźniejszość, które odzwierciedlają się we wszystkich wystawianych zbiorach fotografii: w autoportretach z twarzą, w cyfrowych zapisach postaci i miejsc, notatkach z podroży – czytamy we wstępie do dwujęzycznego katalogu wydanego z okazji nowotarskiej wystawy Rii Kmetovej. Autoportrety są prywatnymi interpunktami, pełnymi napięcia i przeciwności. Balansują między oczekiwaną „idealnie piękną” prezentacją przeznaczoną wyłącznie dla obiektywu aparatu, a „realnie pięknym” stanem człowieka, który widzimy z jego niedostatkami i świadomością naszych własnych ograniczeń.
Wewnętrzny świat swoich emocji, ową „ziemię nieznaną”, Ria Kmetova przedstawia w wyjątkowo subtelny, artystyczny i symboliczny sposób. Cykl „Białe poranki” to np. próba uchwycenia delikatnej granicy między snem a jawą, momentów przebudzeń i opóźnianych wyjść z krainy marzeń.
Przy wernisażu opowiadała o tym po słowacku, lecz wszyscy rozumieli – i ją, i uniwersalny język sztuki.
Fot. Anna Szopińska