Foto-poezja gór i światła (z galerią zdjęć)

kesmNOWY TARG. Wzrok wchodzących do MOK-u przyciągają teraz urokliwe i znakomite technicznie wielkoformatowe fotografie. Wyeksponowane w obu holach na parterze zatrzymują niemal każdego, zarażając magią gór. Jedne są niesamowite – jak ze świata Harry’ego Pottera, inne – niemal graficzne w swojej monochromatycznej ascezie. Autor zdjęć to Marcin Kęsek – uczestnik warsztatów Klubu Fotograficznego przy MOK-u i już osobowość tego środowiska, zdobywca prestiżowych nagród.

Na wernisażu zaroiło się od przyjaciół młodego fotografika, błyszczały szkła obiektywów. Nie bez kozery można stwierdzić, że lokalne środowisko miłośników fotografii spaja miłość do gór. Tak wytworzyły się w tej grupie sympatyczne i mocne więzi. Z jednej strony jest rzeczą naturalną, że czerpią oni inspiracje ze swojego miejsca na ziemi i jego pobliża, bo najlepiej czują ten czar; z drugiej – często jest to dla nich także impuls do rozwijania wędrowniczej pasji, do zdobywania kolejnych szczytów, rozszerzania horyzontu, poznawania gór coraz dalszych.

Marcin Kęsek to nowotarżanin – absolwent Technikum Agrobiznesu w tutejszym „wecie”, pasjonat podróży, sportu, muzyki. Podróżniczy bakcyl „zmutował” w nim oczywiście z fotografią. Jego zdjęcia trafiły m.in. na łamy magazynu National Geographic Traveler, Digital Foto Video, Foto Kuriera. Nagradzane były w międzynarodowych konkursach fotograficznych organizowanych przez CEWE COLOR AG & Co, OHG, Panoramio.

Dwa lata temu owoc jego górskich uhonorowało II miejsce zdobyte w XXXII edycji Międzynarodowego Konkursu Fotografii Górskiej im. Jana Sunderlanda. Rok temu II miejsce przypadło Marcinowi Kęskowi w kolejnej edycji konkursu „Tatrzańska Jesień”.

Przy otwarciu pierwszej tak dużej autorskiej wystawy Marcin Kęsek nie krył, że uwielbia góry, kocha ich krajobraz, znajduje w nim ucieczkę od codziennego zgiełku i swoją świątynię ciszy, zachwytu, zjawiskowego piękna.

Nie omieszkał też przy otwarciu podziękować żonie za wyrozumiałość dla jego wypraw grubo przed świtem (bo właśnie pogodowa konfiguracja daje nadzieję wspaniałego światła i niebywałej przejrzystości powietrza); Krzysztofowi Mierzejewskiemu – koledze fotografikowi – za stworzenie rewelacyjnych, wielkoformatowych odbitek; innemu przyjacielowi, który nosi ważący 2 kg statyw i wszystkim, którzy go zachęcali, recenzowali, dodawali otuchy.

Mimo pokory wobec wspaniałości gór – widocznej w pracach ascetycznych i nie przetworzonych – młodego fotografika cieszy eksperymentowanie z kolorem. Z wyobraźnią, ale i odwagą używa filtrów i stosuje różne triki, żeby osiągnąć zdumiewający efekt, nie naruszywszy kompozycji pejzażu. Te prace są najbardziej niesamowite, malarskie, poetyckie. Pokazują, jak światło potrafi rzeźbić pejzaż. Z tej zjawiskowości zapewne wyprowadził też Marcin Kęsek tytuł swojej wystawy: „Czuwaj – kiedy światło na górach daje znak. Wstań i idź”. Do wyeksponowania autor wybrał tylko zdjęcia tatrzańskie i pienińskie, jako najbliższe sercu. Inne to materiał na kolejne wystawy.

Kurator wystawy Stanisław Krzak, przypomniał, jak Marcin Kęsek wykonał kiedyś, w ramach prac Klubu Fotograficznego przy MOK, multum zdjęć do przewodnika-folderu towarzyszącego polsko-słowackiemu projektowi Transgraniczny Trakt Tradycji.

– … I, jak widać, czegoś się nauczył – rzekł, wzbudzając niekłamaną wesołość zgromadzonych.

A tradycją fotograficznych wernisaży stało się już losowanie przez przybyłych trzech prac ofiarowanych przez autora. Tak było i tym razem.

W świat czarodziejskich krajobrazów złowionych obiektywem Marcina Kęska nie trzeba się zagłębiać – on sam wciąga i zostaje pod powiekami.

Tutaj – galeria zdjęć:

Kiedy światło na górach daje znak

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *