NOWY TARG. Dwustu trzech absolwentów dziennej i zaocznej fizjoterapii odebrało w auli Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej licencjackie dyplomy.
Jest to już dziesiąty rocznik absolwentów kierunku, który dzielnie wspomaga przede wszystkim ortopedię i chirurgię, wchodzi do ośrodków opiekuńczych i rehabilitacyjnych, także do sanatoriów. Ale jest również kadrą cenioną w dziedzinach odnowy biologicznej.
– Wypada wam życzyć tego, byście dzięki wykonywaniu swojego zawodu przynosili zaszczyt naszej Wyższej Podhalańskiej, a ludziom – radość – winszował licencjatom rektor PPWSZ, prof. Stanisław Hodorowicz, osobiście potem wręczając dyplomy wszystkim ich szczęśliwym posiadaczom. Ciesząc się z ich osiągnięć, żałował rektor jednocześnie, że „tyle dorodnego statku” opuszcza mury „Podhalanki”.
Dla części z nich nauka zawodu zresztą się nie kończy, bo będą chcieli doprowadzić ją do magisterskiego tytułu.
Z powodu tak pokaźnej liczby absolwentów (z wieloma jednak panami w gronie, bo ten zawód nie jest jeszcze całkowicie sfeminizowany), wręczenia trwały dość długo.
Dziękowała uczelnianym władzom, nauczycielom i swoim opiekunom trójka świeżo upieczonych fizjoterapeutów, w imieniu wszystkich, których czeka teraz szukanie swojego miejsca na trudnym rynku pracy.
Obiecującą rzecz powiedział jednak w swoim słowie do licencjatów dyrektor Instytutu Fizjoterapii, prof. Daniel Zarzycki:
– Studia są zgodne z programem Unii Europejskiej – możecie być zatrudniani w całej Europie. Słabą stroną wydaje się tylko znajomość języka i osobiście nad tym boleję. Ale być może w najbliższej przyszłości będziecie tu mogli zdobyć tytuł magisterski, bo pracujemy nad tym.
Uroczystość zakończył sympatyczny popis tańca i śpiewu „Młodego Podhala” pod wodzą Jędrka Stocha.