Fatalne jedenaście minut

HOKEJ. Hokeiści TatrySki Podhala przegrali drugie półfinałowe, wyjazdowe spotkanie z GKS Tychy. Tym razem „Szarotki” niewiele miały do powiedzenia, przegrywając wyraźnie 1:7.

Trener Marek Ziętara nie na długo nacieszył się pełnym składem. Kontuzja kolana wyeliminowała z gry w dzisiejszym spotkaniu Jakuba Kanię, a grypa „rozłożyła” Filipa Wielkiewicza.

Praktycznie już pierwsza tercja rozstrzygnęła losy tego meczu. Podhalanie zaczęli ze sporym animuszem, ale gospodarze szybko i brutalnie ostudzili ich zapędy. Po 11 minutach nowotarżanie przegrywali już 0:4. Pierwsze dwie bramki to efekt uderzeń z dystansu kolejno przez Bartłomieja Pociechy i Filipa Komorskiego, a kolejne dwa to zasługa indywidualnych akcji Jakuba Witeckiego. Czwartego gola Podhalanie stracili w momencie gry w liczebnej przewadze i zaraz po tym nienajlepiej dysponowanego w nowotarskiej bramce Ondreja Raszkę (zmaga się z kontuzją stawu skokowego) zastąpił Błażej Kapica. „Szarotki” zdołały odpowiedzieć jedynie bramką Kaspra Bryniczki z 16 min. Bliski szczęścia był też i Krzysztof Zapała, po którego strzale krążek ostemplował słupek.

Druga tercji już zdecydowanie bardziej wyrównana, ale i bezbramkowa. Obie drużyny stworzyły sobie po kilka sytuacji bramkowych, żadnej jednak nie wykorzystały. Dla „Szarotek” najlepszą okazję zmarnował Dariusz Gruszka, którego strzał z najbliższej odległości parkanem zatrzymał Stefan Zigardy. Z kolei gola dla tyszan mógł zdobyć Mateusz Bepierszcz, ale przegrał starcie sam na sam z B. Kapicą. W końcówce tej części gry Podhalanie stracili Zapałę, ukaranego karą meczu za zranienie Josefa Vitka.

W trzeciej tercji gospodarze „dobili” nowotarżan kolejnymi trzema golami. W 50 min do bramki Podhala trafił jego wychowanek, Marcin Kolusz. Z kolei w ostatniej minucie w odstępie 50 sekund B. Kapicę do kapitulacji zmusili Pociecha i Radosław Galant.

– Po tak udanym początku, grało się nam w kolejnych minutach już łatwiej i w pełni kontrolowaliśmy to co działo się na lodowisku. Prowadzimy 2:0, ale przed nami dwa mecze w Nowym Targu, gdzie gra się nam wyjątkowo ciężko – ocenił drugi trener GKS Tychy, Krzysztof Majkowski.

– Mecz skończył się po 11 minutach. Zbyt łatwo straciliśmy gole. W kolejnych minutach trudno coś chłopakom zarzucić. Starali się, walczyli i przed dwie kolejne tercje byliśmy równorzędnym rywalem dla tyszan. Trochę szkoda tych dwóch ostatnich bramek, które nieco zacierają obraz tego spotkania. Przegrywamy 0:2, ale teraz rywalizacja przenosi się do Nowego Targu i na pewno jeszcze tanio skóry nie sprzedamy – podkreśla szkoleniowiec Podhala.

GKS Tychy – TatrySki Podhale Nowy 7:1 (4:1, 0:0, 3:0)
Bramki: 1:0 Pociecha (Kolusz) 4, 2:0 Filip Komorski (Kolarz) 9, 3:0 Witecki (Bepierszcz, Bryk) 10, 4:0 Witecki 11, 4:1 Bryniczka (Wronka, Gruszka) 15, 5:1 Kolusz (Galant) 50, 6:1 Pociecha (Kolusz) 60. Sędziowali Paweł Meszyński (Warszawa) i Tomasz Radzik (Krynica). Kary: 10 min – 31 min ( w tym kara meczu dla Zapały). Widzów: 2500. Stan rywalizacji: 2:0.
GKS: Zigardy – Ciura, Kolarz, Witecki, Galant, Bepierszcz – Pociecha, Hertl, Łopuski, Majoch, Kolusz – Kotlorz, Bryk, Vozdecky, Komorski, Vitek – Sokół, Gazda, Kogut, Rzeszutko, Bagiński.
Podhale: Raszka (od 11 min B. Kapica) – Haverinen, Jaśkiewicz, McGregor, Zapała, Jokila – Tomasik, Sulka, Wronka, Bryniczka, Gruszka – Łabuz, Mrugała, Zarotyński, Neupauer, Michalski oraz Wojdyła, Tapio, D. Kapica, Różański.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *