Ekstraklasa nie dla Podhala. Frustracje trenera Ziętary

HOKEJ. Jeszcze co najmniej rok przyjdzie poczekać „Szarotkom” na powrót do grona najlepszych polskich drużyn. W niedzielnym, decydującym finałowym spotkaniu rozgrywek I ligi nowotarżanie przegrali bowiem z Polonią Bytom 0:3 i to zespół ze Śląska zagra w sezonie 2013/2014 w polskiej ekstraklasie.

Pierwsza tercja była niemal kopią tej z meczu sobotniego. Gospodarze kompletnie nie mogli złapać rytmu gry. Praktycznie w ciągu 20 minut nie zagrozili bramce młodego Dominika Krausa. Dwukrotnie też nowotarżanie mieli w tej części mecz liczebną przewagę. Nie dosyć, że nie stworzyli w tym okresie większego zagrożenia pod bytomską bramką to jeszcze stracili gola. W 16 min „kiks” przytrafił się Kamilowi Kapicy, który zgubił krążek na linii niebieskiej w tercji rywala, przejął go Jakub Radwan i wygrał pojedynek sam na sam z Tomaszem Rajskim. Golkiper „Szarotek” uchronił swój zespół przed stratą więcej niż jednego gola w tej tercji, efektownie wyłapując m.in. strzał Filipa Stoklasy z początku spotkania.

Niewiele zmieniło się w grze Podhala w tercji drugiej. Bezradność towarzyszyła im poczynaniom ofensywnym. Strzałów było sporo, ale większość z nich anemiczna i czytelna dla interweniującego ze spokojem Krausa. Kilka razy mocno zakotłowało się pod jego bramką, ale za każdym razem to obrońcy bytomian byli szybsi o ten ułamek sekundy od napastników Podhala. Niewiele roboty w tej części gry miał i Rajski, ale to był skutek asekuracyjnej gry rywali, który mając zaliczkę jednego trafienia skupił się na destrukcji i grze w defensywie. Niemniej w trackie kary Piotra Ziętary momentami było pod nowotarską bramką gorąco.

Nie mając nic do stracenia w ostatnich dwudziestu minutach trener Marek Ziętara mocno przemeblował formację. Jakościowo gra nowotarżan jednak nic na tym nie zyskała. W 46 min było już 0:2, a bramkę gospodarze znów stracili w momencie gdy mieli na lodzie jednego zawodnika więcej. Łatwa strata krążka i kontrę gości strzałem pod poprzeczkę sfinalizował Marek Wróbel. Sytuacja „Szarotek” w tym momencie stała się beznadziejna, ale nowotarżanie walczyli dalej.  Między 48 a 50 minutą gry Podhale znów grało w liczebnej przewadze i dwukrotnie omal nie straciło kolejnego gola. Przy strzałach Radwana i Stoklasy, Rajskiemu dopisało szczęście. Po stronie nowotarżan wart odnotowania w tym okresie był jedynie potężny strzał Sebastiana Łabuza, po którym krążek trafił w słupek. Ostatnie 10 minut to desperackie wręcz ataki gospodarzy. Fatalnie w 54 min pomylił się Bartłomiej Neupauer, który będąc na wprost bramki uderzył nad poprzeczką. Pięć minut przed końcem znów na ławkę kar odesłany został jeden z graczy Polonii. 120 sekund gry w przewadze po raz kolejny nie dało efektu bramkowego, a potem gwóźdź do trumny Podhala wbił kilkanaście sekund przed końcową syreną Radwan.

GALERIA Z MECZU

– Towarzyszy nam olbrzymia radość. Osiągnęliśmy cel, choć mieliśmy cały sezon pod górkę. Sprawdziły się wzmocnienia jakie dokonaliśmy w trakcie rozgrywek. Naprawdę wyszedł nam play-off. Chłopaki zagrały super meczem. A Podhale? Wydaje mi się, że Ci młodzi zawodnicy jakich jest dużo w drużynie z Nowego Targu nie wytrzymali presji. Na razie cieszymy się awansem. Nie myślimy o tym czy znajdziemy środki na to aby grać w ekstraklasie. Gra się po to aby zwyciężać. Nam się to udało. W Bytomiu jeszcze hokej nie umarł – cieszył się trener Polonii Andrzej Secemski.

– Co się tyczy meczu, to to co wydawało się naszą silną stroną, czyli gra w przewadze, z której we wcześniejszych trzech meczach zdobyliśmy sześć bramek, tym razem okazała się naszym gwoździem do trumny. Co do całego play-off i przebiegu finałowej rywalizacji to przede wszystkim była to twarda walka z obu stron. W każdy meczu zespoły walczyły o każdy centymetr lodu. Dla mnie taki kluczowy moment tych finałów to drugi mecz w Bytomiu, gdzie prowadząc 4:1 daliśmy sobie odebrać zwycięstwo. Gdybyśmy dowieźli wtedy wygraną to myślę, że już w sobotę byłoby po sprawie i to my cieszylibyśmy się z awansu. Podjąłem się prowadzenia drużyny i celem był awans do ekstraklasy. Nie jestem człowiekiem, który będzie teraz szukał dziury w całym i się tłumaczył. Biorę pełną odpowiedzialność za wyniki. Jeżeli chodzi o drużynę to uważam, że zawodnicy dali z siebie maksimum tego na co ich dzisiaj stać. Żadnego złego słowa nie mogę powiedzieć w kierunku ludzi z zarządu. Miałem z ich strony do dyspozycji, wszystko co potrzebowałem. Mam za to mały żal do was, do dziennikarzy. W fazie play-off wydaje mi się, że nie powinno się pisać po przegranych meczach sformułowań typu: katastrofa, fatalny występ. To nie pomaga młodym zawodnikom, a tylko nakręca wszystkich, tych byłych sfrustrowanych działaczy. Napiszcie więc to co wam powiedziałem, a wszystko inne wylejcie na mnie – stwierdził po spotkaniu trener Podhala Marek Ziętara.

To nie był koniec popisu szkoleniowca „Szarotek”, który zaraz po wyjściu z szatni, znów rzucił się do gardeł dziennikarzy, krzycząc m.in. w kierunku niżej podpisanego wiele epitetów. Kto wie czy nie doszłoby do rękoczynów ze strony trenera Ziętary, gdyby nie reakcja innych osób. Komentarza z mojej strony nie będzie. Nie będę się tłumaczył, bo moralnie winny się nie czuję. Nie zejdę do poziomu Pana Ziętary. Od interpretacji i konsekwencji tego typu zachowań i publicznego znieważenia drugiej osoby są w tym kraju odpowiednie organy.

MMKS Podhale – Bisset Polonia 0:3 (0:1, 0:1, 0:1)
0:1 Radwan 16, 0:2 Wróbel (Strużyk 45), 0:3 Radwan 60. Sędziował Michał Baca z Oświęcimia. Kary: 2-12 min. Stan rywalizacji 2:3 i awans Polonii do PLH.
MMKS Podhale: Rajski – Łabuz, Mrugała, Zarotyński, Biela, Neupauer – Adamovics, K. Kapica, Michalski, Bryniczka, Wielkiewicz – Landowski, Talaga, Voznik, Bomba, Ziętara oraz Tomasik, Ćwikła, D. Kapica. 
Polonia: Kraus – Banaszczak, Kantor, Gawlina, Kukulski, Kłaczyński – Urban, Vrana, Puzio, Stoklasa, Radwan – Owczarek, Stępień, Strużyk, Wróbel, Stasiewicz oraz Kogut, Minge, Mazur, Wieczorek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *