POWIAT NOWOTARSKI. Starosta Krzysztof Faber i burmistrz Grzegorz Watycha byli organizatorami Konferencji „Zielone Podhale”. O pomysłach na zmniejszenie niskiej emisji i źródła energii bardziej przyjazne środowisku trzeba bowiem mówić w środku zimy, gdy smogowa czapa nad Podhalem jest największa. I dobrze, że dyskusja przebiegała w szerokim gronie – naukowców z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, samorządowców, szefów jednostek i firm związanych z ciepłownictwem czy odnawialnymi źródłami energii, ale też przedsiębiorców chcących zainwestować w nowoczesne systemy.
W gronie uczestników nie brakło samorządowców z Rabki-Zdroju, Szczawnicy, gmin Nowy Targ, Szaflary, Czorsztyn, Lipnica Wielka; radnych powiatowych i miejskich. Wicemarszałka województwa Wojciecha Kozaka, któremu obowiązki nie pozwoliły przyjechać na konferencję do Nowego Targu, reprezentował zastępca dyrektora departamentu środowiska Urzędu Marszałkowskiego Tomasz Pietrusiak.
Obrady prowadził prof. Zbigniew Hanzelka z Katedry Automatyki Napędu i Urządzeń Przemysłowych AGH. Obwarowana umową współpraca powiatu z krakowską uczelnią – o czym wspominał starosta Krzysztof Faber, otwierając Konferencję, datuje się już ubiegłego roku, a jej przedmiotem są m.in. efektywne wytwarzanie energii, wykorzystanie odnawialnych źródeł i naturalnych bogactw regionu, który leży na wielkim zbiorniku wód geotermalnych, ma też bezcenne obszary torfowisk.
– Działania ekologiczne warunkuje rachunek ekonomiczny – podkreślał starosta, znając dobrze koszty proekologicznych przedsięwzięć, ale też problem efektywności i opłacalności różnych systemów.
Burmistrz Grzegorz Watycha zwracał natomiast uwagę, że uporanie się z niską emisją i poprawa stanu środowiska to absolutnie podstawowy warunek rozwoju regionu wiążącego swoją przyszłość z turystyką. Przykładów eko-innowacyjności nie trzeba daleko szukać: to zarówno osiedle Darmodomów przy ul. Kwiatowej, jak i energetycznie „pasywna” kubatura kościoła p.w. Św. Jana Pawła II na Równi Szaflarskiej.
Miasto od roku 2006 wdrożyło dopłaty do wymiany systemów grzewczych – zarówno dla prywatnych mieszkańców, jak i dla instytucji. Ograniczona ilość środków w miejskim programie powodowała jednak, że wysokość dopłat nie przekraczała 4 tys. zł. Dlatego efekty wciąż nie były znaczące. Nadzieję na większe środki dla miejskiego programu dają wszakże umowa podpisana z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i przystąpienie do wojewódzkiego planu ograniczenia niskiej emisji.
– Liczę, że uzyskamy wsparcie, aby efektywność programu była jeszcze większa – mówił burmistrz. Grzegorz Watycha. – Bo ten program wymaga większych nakładów. Mamy deklaracje na 168 kotłowni i liczymy, że wymienionych zostanie jeszcze więcej. Nie możemy sobie natomiast pozwolić na pójście w kierunku zakazu palenia węglem, gdyż węgiel wciąż jest u nas podstawą.
Ma gospodarz miasta świadomość, że efekt ekologicznej edukacji w wielu przypadkach utrzymuje się do momentu ukończenia nauki, potem pokusa spalania odpadów z reguły jest silniejsza. Dlatego sfera świadomości wymaga jeszcze dużej pracy.
Ale zanim zmienią się ludzkie obyczaje – trzeba korzystać z narzędzi przymusu. Tutaj burmistrz zapowiedział uruchomienie „bardziej mobilnych patroli”, zdolnych na sygnały o zadymieniu reagować szybciej niż Straż Miejska, która we wskazanym miejscu nieraz zastaje wygaszone palenisko.
Na jakie proekologiczne zadania można uzyskać pożyczki i dotacje z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – obszernie tłumaczył zgromadzonym pierwszy wiceprezes tej instytucji, Józef Kała, zapewniając, że drzwi w krakowskiej siedzibie Funduszu są nieustająco otwarte przed wójtami i burmistrzami. Zasoby Wojewódzkiego Funduszu to oczywiście nie jedyne źródła finansowania eko-inwestycji. Beneficjenci mogą zdobywać środki, uczestnicząc w konkursach i programach.
– Ochrona środowiska to sztuka kompromisu między tym, co mówią przepisy, a oczekiwaniami mieszkańców – mówił dyrektor Tomasz Pietrusiak, wspominając o 433 milionach zł przeznaczonych w województwie na ochronę środowiska i o projekcie zintegrowanym Life, który uwzględnia m.in. działania związane z niską emisją. Nowością jest plan zatrudnienia ekodoradców – na początek w 38 gminach województwa, potem może i w kolejnych, które będą zainteresowane taką pomocą. W kwietniu będzie wiadomo, czy uda się to pozyskać środki z unijnego programu.
Przyszłościowy temat „inteligentnych budynków”, które wyposażone są w mnóstwo elektroniki – poruszał prof. Wojciech Nowak z AGH, uprzedzając, że z efektywnością nowoczesnych systemów może być różnie, a zaawansowana automatyka tylko wtedy daje rezultaty, gdy pozwala na to instalacja technologiczna.
O nowotarskim ciepłownictwie, które przeszło już potężną reformę związaną z likwidacją dwóch przestarzałych kotłowni węglowych, mówił prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, Andrzej Temecki. MPEC jest dostarczycielem ciepła dla 13-14 tys. mieszkańców i – przy zastosowaniu nowoczesnych, skutecznych filtrów – bazuje jednak na miale węglowym, jako na najtańszym nośniku energii. Kwestią przyszłości jest natomiast rozszerzenie sieci ciepłowniczej poza osiedla blokowe i objęcia nią centrum.
Dla ceny ciepła z miału węglowego oferta – cenowa oczywiście – Geotermii Podhalańskiej nigdy konkurencyjna nie była, ale teraz prezes Geotermii, Czesław Ślimak, proponuje doprowadzenie ciepła rurociągiem z Bańskiej do „pomnikowej” kotłowni na Równi Szaflarskiej i wykorzystanie jej jako kotłowni gazowej-szczytowej. Ten plan wymagałby wykonania dubletu odwiertów, pociągnięcia magistrali z Bańskiej i stworzenia kotłowni. Ale to już kwestia miejskiej polityki ciepłowniczej i wyliczeń analizujących opłacalność przedsięwzięcia. Prezes MPEC ma w każdym na razie na uwadze przede wszystkim akceptowalność ceny przez mieszkańców.
Współpraca z AGH w przypadku Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego już zaowocowała projektem zainstalowania układu kogeneracyjnego do produkcji energii cieplnej i elektrycznej, zastosowania pomp ciepła dla systemów grzewczych, ogniw fotowoltaicznych do produkcji energii elektrycznej i paliwa mieszanego (82 procent gazu ziemnego z 18 procentami oleju opałowego), co umożliwia osiągnięcie znacznych oszczędności.
Fot. Anna Szopińska