NOWY TARG. Nowotarska Rada projekt budżetu na ten rok przyjęła 13 głosami „za”, 3 „przeciw” i przy 5 „wstrzymujących się”. Odbyło się to przy akompaniamencie krytyki ze strony opozycji działań Urzędu i opieszałości w budowie obwodnicy wschodniej oraz w przenoszeniu targowicy. Przed głosowaniem wprowadzono do projektu jeszcze kilka poprawek.
– Deficyt będzie mniejszy niż planowaliśmy – zaznaczał wiceprzewodniczący Rady, Lesław Mikołajski. – Nie sprawdziły się złowieszcze przepowiednie, że ocieramy się o krawędź bankructwa…
Odpowiedzią na ten optymizm była uwaga radnego Grzegorza Watychy, że przy końcu kilkuletniej perspektywy unijnego finansowania miasto powinno jeszcze zachować czujności i śledzić nabory, bo być może uda się uszczknąć jakieś dodatkowe pomocowe środki.
– Odpowiem na to słowami świętej pamięci ks. prof. Tischnera: „Dobrze nie bardzo…” – skwitował uwagę burmistrz Marek Fryźlewicz. – Ale chwała Bogu, że tak jest!
– Dobrze, że opozycja od dwóch lat zaczęła kontrolować i burmistrz nadrobił zapóźnienie – wyjaśnił radny Jacenty Rajski satysfakcjonujący miasto przelew 7,5 miliona zł tytułem refundacji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
– Pojedziemy razem na kawę do pani prezes Mrugałowej, bo dobrą robi… – w pojednawczym tonie odezwał się burmistrz.
Ale polemiki na tym się nie skończyły.
Skarbnik miasta Łukasz Dłubacz tegorooczne zadłużenie prognozował na poziomie niecałych 46 mln zł, podczas gdy planowane było co najmniej o 7 mln zł wyższe. Miasto zatem bez problemu mieści się w kryteriach nowej ustawy.
– Jest to budżet rekordowy, jeśli chodzi o liczby, ale zobaczymy, czy uda się go zrealizować – mówił skarbnik. – Zadań jest bardzo dużo, w tym kilka nowych tematów. Deficyt to niecałe 15 milionów zł, ale ostatecznie będzie znacznie mniejszy. Planowaliśmy go na poziomie kilkunastu milionów, a rok 2014 prawdopodobnie – po raz pierwszy od kilku lat – zamkniemy nadwyżką.
21 mln zł wyniesie suma kredytów i pożyczek do zaciągnięcia w tym roku (głównie na finansowanie wkładu własnego do programu gospodarki wodno-ściekowej – 15 mln zł). Kredyt – preferencyjny, z Wojewódzkiego Funduszu ochrony Środowiska, z odsetkami w wysokości 1 procent w skali roku – pozwoli też na umniejszenie innych zobowiązań. Jeszcze w styczniu powinno miasto na spłatę wcześniejszych kredytów przeznaczyć ma 8 mln zł.
– Na spłatę długu zaciągniemy kolejne kredyty, żeby zmieścić się w terminie… – zauważył radny Janusz Tarnowski.
– Jest to związane z inwestycjami – wyjaśniał skarbnik. – Nie zakładaliśmy, że będzie ich aż tyle. Ten trend utrzyma się jeszcze w roku 2015. A jeśli będą kolejne wnioski o inwestycje, to będziemy spłacać długi w mniejszej kwocie rat i dłużej.
Z listą uwag zarówno do projektu budżetu, jak i do pracy Urzędu wystąpił natomiast radny Tarnowski. Pierwszym zarzutem były opieszałość, a nawet zastój w sprawie budowy obwodnicy wschodniej i przeniesienia targowicy, podczas gdy w Wieloletniej Prognozie Finansowej figurowały te zadania od 2011 roku.
– Panu burmistrzowi obecny stan problemów komunikacyjnych i targowicy odpowiada i możliwe, że chce ten stan utrzymywać… – uznał radny.
Jako przykład nieprzemyślanych decyzji i wydawania pieniędzy na felerne opracowania podał analizą zleconą zewnętrznej firmie dla potrzeb Strefy Płatnego Parkowania. Miejskim służbom zarzucił złą pracę i złą wolę. Nie doczekał się on bowiem – choć o to prosił przed kilkoma tygodniami – pełnej informacji o kosztach funkcjonowania Miejskiego Centrum Sportu i Rekreacji po odłączeniu Zakładu Gospodarczego Zieleni i Rekreacji. W tej sytuacji wyrzekania na koszty inwestycji ponoszonych przez miasto – czyli budowy i przyszłego funkcjonowania basenu – wydały się mu wysoce niestosowne. Podobnie zresztą jak relacja efektu pracy urzędników do poziomu ich pracy.
– Uchwała budżetowa jest bardzo ogólnikowa. Wszystko jest tak ukryte, że nie sposób dokonać oceny – oświadczył radny Tarnowski. – Gros naszych inwestycji jest przeszacowanych, nieprzemyślanych, jak chociażby termomodernizacja budynku przy Miejskiej Hali Lodowej. Moim zdaniem ten budynek powinien zostać rozebrany.
Przyznając, że na inwestycje przewidziano w tegorocznym budżecie rzeczywiście dużą kwotę, wyraził jednak obawę, że rok przyniesie wiele korekt i przesunięć, które wpłyną na zupełnie inną jego ocenę.
– Życzę panu burmistrzowi, aby ten budżet był tak zrealizowany, jak dziś głosujemy – rzekł na koniec.
Kolejny zabierający głos, radny Janusz Kawka, postrzega budżet nie tylko jako ambitny, ale też realny do wykonania.
Wiceprzewodniczący Lesław Mikołajski, podzielając ten pogląd, postanowił jednak wziąć w obronę pracowników magistratu:
– Obawy, iż urzędnicy coś tam będą ukrywać słyszymy co roku, tymczasem jakość realizacji wszystkiego jest coraz lepsza. Krasnoludki tego nie robią, ale urzędnicy. Słyszeliśmy dzisiaj, że są zwroty podatku VAT, że są środki unijne i że jest duży wskaźnik inwestycyjny. Jak bym mógł, to podniósłbym za tym budżetem obie ręce.
– Na koszty basenu nie narzekałem nigdy – ripostował burmistrz radnemu Tarnowskiemu. – W odróżnieniu od pana, liberała i technokraty, ja jestem nastawiony prospołecznie.
Walor dyskusji i krytyki wszakże docenił, cytując za Ewangelią św. Łukasza: „Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą…”. Wymieniając kontynuowane i nowe inwestycje, priorytety, jakimi nadal będą oświata, opieka społeczna, ochrona środowiska, drogi, kultura i sport – podkreślał, że na niezmienionym poziomie pozostaną wydatki bieżące. O budżecie 2014 mówił jako o „swoim chyba najtrudniejszym”.
Nim doszło do głosowania, na prezydialnym stole stanowisko Klubu „Nasze Miasto” – wpierw je odczytawszy – złożył radny Grzegorz Watycha.
Jego pełna treść jest następująca:
W imieniu Radnych, członków Klubu Nasze miasto wyrażam nasze niezadowolenie z przedstawionego do głosowania projektu uchwały budżetowej Miasta Nowy Targ na rok 2014. Jest to kolejny, czwarty już budżet, który nie rozwiązuje najistotniejszego dzisiaj problemu z jakim boryka się Nowy Targ, czyli miejskiej targowicy i wschodniej obwodnicy miasta. W 2014 roku minie następna kadencja władz miasta, a budy i szkielety znajdujące się na tymczasowym targowisku nadal będą straszyć podróżujących drogą krajową do i z Białki, Jurgowa, czy Szczawnicy. Nie o taki wizerunek miasta nam chodziło na początku tej kadencji, kiedy w lutym 2011 roku ustalaliśmy listę przedsięwzięć wieloletnich.
Zgodnie z ówczesną uchwałą i – wydawać się mogło – uzgodnionym przez wszystkich zainteresowanych tokiem postępowania, w roku 2011 miał zostać zaprojektowany fragment wschodniej obwodnicy od ul. Waksmundzkiej do Alei Tysiąclecia, w 2012 roku miały być wykupione grunty pod inwestycje, a w 2013 roku wykonana droga. Tymczasem, stojąc u progu 2014 roku, nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, gdyż mimo zlecenia opracowania dokumentacji projektowej ciągle przedstawia się nam nowe przyczyny niewykonania pierwszego etapu projektowego.
Wielka szkoda, że w tej sprawie Burmistrz nie wykazuje takiej determinacji i skuteczności jak w walce z osławioną w mediach kartką papierowego sprawozdania, tym bardziej, że sam wskazywał w 2010 r., iż przeniesienie targowicy w nowe miejsce to zadanie samorządu dla tej właśnie kadencji.
Tak więc stoi w miejscu projekt obwodnicy, po dyskusji na komisjach widzimy też wielką niechęć do przystąpienia do projektowania nowej drogi od ul. Konfederacji Tatrzańskiej do oczyszczalni ścieków, która miałaby obsługiwać nową targowicę oraz stanowić dojazd do nieużytkowanych obecnie terenów miejskich. Głucha cisza zapadła w sprawie budowy Centrum Produktu Regionalnego i zagospodarowania terenów przyległych do planowanego łącznika między ul. Waksmundzką a Al. Tysiąclecia, które również powinny by wykorzystywane do prowadzenia działalności usługowej, w tym pod parkingi, po przeniesieniu targowicy. Wszystkie wymienione wcześniej projekty winny być skoordynowane i prowadzić do ożywienia gospodarczego i optymalnego wykorzystania potencjału Nowego Targu jako podhalańskiego centrum handlowo-usługowego.
Analizując przygotowany przez Burmistrza projekt budżetu na rok 2014 widać już, że rezultatem skumulowanych w ostatnich trzech latach inwestycji, które nazywane były szumnie jako rozwój miasta, mamy faktycznie tylko znaczący wzrost wydatków bieżących, zamiast zapowiadanego przypływu dochodów bieżących z tytułu nowych inwestycji i miejsc prac. Stąd, oceniając projekt budżetu i Wieloletniej Prognozy Finansowej, opieramy się na pozorowanych działaniach w sprawie ucywilizowania handlu i rozwiązania problemów komunikacyjnych w mieście.
Do podniesionych w tym wystąpieniu zarzutów burmistrz ustosunkował się dopiero nazajutrz, podczas konferencji prasowej.
– Oczywiście, że mi zależy na targowicy i obwodnicy – mówił. – Podpiszę wniosek o zastosowanie spec-ustawy, kiedy wszystko będzie gotowe. Na pewno nie jestem hamulcowym. Uzgadnianie w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad mostu, skrzyżowania i ronda to jednak bardzo skomplikowane procedury. Wciąż jeszcze nie otrzymaliśmy odpowiedzi, czy miasto może partycypować w drodze krajowej.
Sformułowanie „osławiona w mediach kartka papierowego sprawozdania” sprowokowała go natomiast do kategorycznego dementi:
– Każdy symbol sprawozdania „Rb” 27, 28, 32 to nie jedna, ale kilkadziesiąt kartek papieru. Starałem się trochę odbiurokratyzować formę comiesięcznych i cokwartalnych sprawozdań. Skutkiem rozporządzenia ministra to marnotrawienie papieru trwało dwa lata. Na szczęście Najwyższa Izba Kontroli się tym zajęła.
* * *
Projekt budżetu przyjęto z trzema poprawkami, które wcześniej zaakceptowała komisja budżetowa.
70 tys. zł zamiast na „zakup samochodu służbowego” zostanie przeznaczonych na dokończenie dokumentacji drogi dojazdowej do nowej targowicy.
40 tys. zł z działu drogownictwa przeniesionych będzie do działu „kultura fizyczna”, na termomodernizacje obiektów przy lodowisku.
50 tys. z modernizacji miasteczka komunikacyjnego przesuniętych zostanie na nową koncepcję drogową.
Fot. Anna Szopińska