TATRY.
Jak pokazują statystyki najwięcej zniszczeń w Tatrzańskim Parku Narodowym powodują… mieszkańcy Podhala. Z 349 mandatów wystawionych w 2013 roku, tylko 41 Strażnicy Parku wręczyli obcokrajowcom, z czego 17 – obywatelom Rosji. Jakie grzechy najczęściej popełniają turyści? O tym opowiedział Edward Wlazło – komendant Straży TPN.
W Podhalańskiej 
Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej zjawił się gość specjalny, który w murach uczelni czuł się jak u siebie. Nic w tym dziwnego, bo to komendant Straży TPN Edward Wlazło i równocześnie absolwent PPWSZ, który wygłosił wykład pt. „Turystyka a ochrona przyrody w Tatrzańskim Parku Narodowym”. Prelekcja zorganizowana przez Podhalańskie Koło Naukowe Turystyki rozpoczęła cykl spotkań „Absolwenci Turystyki i Rekreacji PPWSZ w Nowym Targu”.
Komendant Straży TPN Edward Wlazło opowiedział studentom o 



swojej pracy i o najróżniejszych, i najdziwniejszych przypadkach łamania prawa w TPN. Strażnik TPN nie może się kojarzyć tylko z wlepianiem mandatów i nakładaniem kar, toteż komendant przybliżył cały zakres obowiązków strażników i ich codzienną
pracę.
W 2013 roku nałożono 349 mandatów karnych, z czego najwięcej, bo aż 141 za przybywanie poza wyznaczonym szlakiem – otrzymali je w dużej mierze snowboardziści. Na drugim miejscu z liczbą 64 mandatów uplasowali się narciarze i również snowboardziści, którzy zjeżdżali poza trasą narciarską – głównie pod kolejką, niszcząc kosodrzewinę.
Staramy się edukować, upominać – nie karać – podkreślał komendant Straży TPN Edward Wlazło – o czym świadczą także statystyki. 349 mandatów i ponad 3 tys. upomnień, które mogłyby być karami grzywny.
Pływanie w Czarnym Stawie lub Morskim Oku... to domena turystów zagranicznych. Jak się okazuje, zdają sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów, jednak chcą zapłacić mandat. Cenniejszy jest dla nich nagrany filmik z wybryków w Tatrzańskim Parku Narodowym, którym pochwalą się znajomym lub w Internecie po powrocie do kraju. Taka kąpiel kosztuje 300zł, a w 2013 roku odnotowano 7 takich przypadków. Szczególnie w okresie wiosennym turystów „kuszą” ostatnie łaty śniegu. Zdjęcie z taką łatą śniegu to także koszt 300zł. Bezprawny wjazd do Parku – tu dominują turyści, a nie miejscowi. W 2013 roku 51 osób zostało ukaranych mandatem za wjazd na teren TPN.
Praca Strażników to ponadto kontrole jaskiń. Co można robić w jaskini? Odprawiać czarną mszę, zorganizować osiemnastkę, a nawet „ślub” – komendanta Edwarda Wlazło, już chyba nic nie zdziwi. Straż Parku zajmuje się także ochroną miejsc sakralnych (szczególnie w czasie pasterki), a także zwalczaniem zbierania runa leśnego (w 2013 roku 14 osób ukarano mandatem). Grzyby, borówki, brusznice z TPN można czasem kupić na targach w Zakopanem czy Nowym Targu.
Na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego nie można wprowadzać psów, o czym często zapominają właściciele czworonogów. Taki spacer z pieskiem – w zależności od strefy – kosztuje 100zł – 200zł. W ubiegłym roku ukarano mandatem 10 osób. Rekordzista – turysta z Finlandii – wypuścił w Parku 36 psów! Należy pamiętać, że czworonogi mogą wnosić choroby, zarazki, które stanowią zagrożenie dla mieszkańców lasów, a co więcej, mogą stworzyć zagrożenie dla samego właściciela. Niedźwiedź jest w stanie wyczuć psa (w linii prostej) z odległości 3km! Zdarzyło się, że zdziczały pies zagryzł świstaka, a to – jak podkreślił komendant Edward Wlazło – duża strata dla TPN. Wataha psów z kolei mogłaby zamęczyć łanię, choć te Strażnicy Parku i tak znajdują martwe, a jelenie – bez poroża, a nawet bez całych głów, które być może przyozdobiły już jakąś knajpę… Kłusownicy zabiją często dla rozrywki, a martwe zwierzę np. łanię „pozostawiają” strażnikom.
125 osób + 10 strażników daję sumę 135 osób zatrudnionych w Tatrzańskim Parku Narodowym, a jego obszar obejmuje 21164 ha. To naprawdę ogromny teren, którego jak pokazuje życie – trzeba chronić przed bezmyślnymi ludźmi. Z pomocą Straży Parku nadchodzą przeróżne jednostki np. Policja, która prowadzi patrole, kontrole ruchu turystycznego i czuwa nad przestrzeganiem prawa – także pomaga sprawdzać bilety… Najczęściej jednak policja sprawdza fiakrów – ich trzeźwość, posiadane licencje oraz badania koni. Komendant Straży Parku stwierdził, iż jego zdaniem konie naprawdę są zadbane, gdyż jadą tylko raz na górę i raz w dół, a następnie fiakier dokonuje zmiany zwierząt. Policja zajmuje się ponadto kontrolą wywozu drewna, gdyż i tutaj zdarzają się kradzieże.
Dużym problemem w Parku są… dzieci na crossach! Dostają je najczęściej w prezencie komunijnym zdarza się, że udają się na przejażdżkę do Tatrzańskiego Parku Narodowego… Jeden przypadek o mały włos nie skończyłby się tragicznie, gdyż 11-latek widząc Straż Parku zaczął uciekać na motorze i uderzył w drzewo. „Przygoda” zakończyła się „tylko” złamanym obojczykiem i złamaną ręką, a ukarani zostali prawni opiekunowie chłopca, czyli rodzice. Dorosłym też nie brakuje fantazji np. by zorganizować na terenie Parku Narodowego zawody crossowe – każdy z uczestników zapłacił za „udział” w zawodach – 1000 zł mandatu. Szerzy się ponadto wandalizm. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż takie „romantyczne” wyznanie miłości, jak imiona+data+miejscowość może kosztować do 1000zł, gdyż to niszczenie mienia.
Straż Miejska nad Morskim Okiem? Tak też może się zdarzyć, gdyż Straż Parku współpracuje ze Strażą Miejską, która dysponuje szerokim wachlarzem uprawnień. Kontrolują także pseudo-przewodników, bo i tacy oprowadzają wycieczki po Tatrzańskim Parku Narodowym. Straż Parku współpracuje oczywiście z TOPR, którzy organizują przeróżne szkolenia i z Strażą Gminną, która pomaga zwalczać turystów zaśmiecających teren Parku.
Jak podkreślał wielokrotnie Edward Wlazło, turyści są różni: jedni sami zbierają śmieci do plecaka, inni zostawiają, bo już tu nie wrócą. Dlaczego więc nie zainstalować przy szlakach koszy na śmieci. Czyż nie byłoby prościej? – pytają często turyści. Takie kosze na śmieci z resztkami pożywienia zostałyby szybko namierzone i splądrowane przez dzikie zwierzęta
Tatrzański Park Narodowy to przyroda i oczywiście jego mieszkańcy. Nigdzie na świecie nie można spotkać takiego gatunku kozicy jak w Tatrach. Pod koniec kwietnia następuje liczenie tatrzańskich kozic wraz ze Słowakami. Po polskiej stronie Tatr żyje ok. 200 sztuk, a szacuje się w po stronie słowackiej jest ich nawet 3 razy tyle. Spacerując po Tatrzańskim Parku Narodowym nawet nie jesteśmy świadomi, że 10-15 km od szlaku może znajdować się niedźwiedzica z młodymi. Czasem bywa, że ta odległość to zaledwie kilka metrów, a turyści idąc szlakiem nawet nie spostrzegli dzikich zwierząt. W Parku żyją także rysie, ale spotkanie z nimi to już prawdziwa rzadkość. Edward Wlazło przez 6 lat swojej pracy zobaczył rysia tylko jeden raz!
Turyści omijają często punkty biletowe. Przypominamy, iż bilet normalny do Parku to koszt 5 zł, a ulgowego 2,5zł. W ciągu roku TPN odwiedza 3 miliony turystów, których uprasza się uszanowanie przyrody.
Szanujemy turystów, bo my z turystów żyjemy. – podkreśla komendant Straży Parku Edward Wlazło, jednak strażnicy czasem nie mają wyjścia np. jak w przypadku pana, który pił alkohol, a upomniany – odpowiedział strażnikom, że nie przestanie pić i nie schowa wysokoprocentowego trunku… Rozpoczął się kolejny sezon w TPN. Czym w tym roku zaskoczą strażników turyści?
Numery alarmowe w Tarach to: TOPR numer ratunkowy – 601 100 300, TOPR, numer alarmowy – 985, a mało kto zna numer do Straży Tatrzańskiego Parku, to numer dyżurny 695 40 80 97, który również warto znać lub mieć zapisany w telefonie i interweniować, bo przyroda TPN sama nie może zaalarmować Straży Parku.
Fot. Anna Giżycka