PIENINY. Tegoroczne trzydniowe uroczystości polsko-węgierskie – piąte z kolei – odbyły się w Szczawnicy i Niedzicy. Miały swoje mocne i mocniejsze strony, bo słabszych trudno się dopatrzyć.
Rozpoczęły się w kościele parafialnym pw. św. Wojciecha Biskupa Męczennika od mszy odprawionej przez ks. bpa Stanisława Salaterskiego, w koncelebrze ks. dra Tomasza Kudronia – proboszcza, ks. Ferenca Györgyego i ks. Marka Mastalskiego, z udziałem relikwii św. Kingi i kopii korony św. Stefana.
Po mszy, z uroczystym pochodem pocztów sztandarowych, wszyscy udali się pod pomnik Józefa Stefana Szalaya. Zagrano i odśpiewano hymny narodowe Węgier i Polski. Sekretarz miasta Tomasz Ciesielka powitał uczestników, mówił o doniosłości chwili, bowiem każdego roku wspólnie z Węgrami wspominamy założyciela uzdrowiska i jego dokonania. Delegacje z obu stron złożyły wiązanki kwiatów pod pomnikiem.
Następnie w Dworku Gościnnym odbył się wernisaż wystawy prac artystów węgierskich z kręgów chrześcijańskich, która poprzedzona została otwarciem festiwalu smaków i win węgierskich. Jeszcze jedna w tym dniu odbyła się uroczystość, tym razem na promenadzie nad Grajcarkiem, pod pamiątkową tablicą Jánosa Esterházego, węgierskiego bohatera o tragicznym życiorysie, którego matką – przypomnę – była Elżbieta Tarnowska, córka Stanisława, profesora i rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, i prezesa Akademii Umiejętności w Krakowie. Złożono wiązanki kwiatów, oddano hołd bohaterowi Węgier, na wpół Polakowi.
Obchody tego dnia zakończono przy scenie pod kolejką, na której z programem artystycznym wystąpił kabaret E z Wiednia.
W drugim dniu – na koronie zapory w Niedzicy – kontynuowano festiwal smaków i win węgierskich, a następnie organizatorzy zaprosili do Dworku Gościnnego na konferencję pod przewodnim tytułem: „Pogranicze polsko-węgierskie, ludzie i wydarzenia”. Przedstawione zostały cztery referaty, w kolejności: ks. Ferenc György – „Korona św. Stefana”, Adrienne Körmendy – „Polska – Węgry: tysiąclecie chrześcijaństwa, tysiąclecie państwa, tysiąclecie wspólnej granicy”, Barbara Węglarz – „Akademii Umiejętności zapisuję…”, Imre Molnár – „János Esterházy – wspólny bohater Polski i Węgier”.
Nauczony doświadczeniem bywania na podobnych konferencjach czy seminariach, na których panuje nuda i odbywają się tylko dlatego, że znalazły się w programie – zostałem mile zaskoczony. Wystąpienia były profesjonalnie przygotowane, tematy okazały się interesujące na tyle, że jeszcze po zakończeniu konferencji były żywo komentowane w rozmowach z ich autorami. Niecodzienny objaw.
Jedyną uwagę jaką można mieć – pod rozwagę organizatorów -raczej postulat, to przy takiej konferencji, która okazała się nadzwyczaj ciekawa, na merytorycznie dobrym poziomie, to należało przewidzieć dostępność referatów. Powielenia ich dla uczestników, a w perspektywie wydanie drukiem w materiałach pokonferencyjnych. Inaczej rzecz okazuje się ulotna, rozpływa się w czasie, nie pozostawia żadnego trwałego śladu, poza tym, że będzie się wspominało jej atrakcyjny i dobry poziom, a to jednak za mało.
Następnie na koronie zapory w Niedzicy odbył się koncert „Węgierskich Cytrzystów”, gorąco przyjętych przez widownię. Tego dnia odbył się także IV Nocny Spływ Dunajcem upamiętniający pierwsze tego typu imprezy organizowane przez Józefa Stefana Szalaya. Niespodzianie w spływie wzięła udział premier Ewa Kopacz w otoczeniu członków rządu, wojewody i marszałka województwa małopolskiego oraz licznych przedstawicieli miejscowych organów samorządowych. Tym samym spływ Dunajcem, w tej reaktywowanej formule, zapisał się w swojej nowej historii.
Wieczorem na scenie pod kolejką zaprezentowali się nadzwyczaj udanie chór flisacki, „Węgierscy Cytrzyści”, a następnie wystąpił z recitalem Janusz Radek. Porwał widownię swoim mocno energetycznym wystąpieniem.
Polsko-węgierskie uroczystości zakończyły się następnego dnia na koronie zapory w Niedzicy kontynuacją festiwalu smaków i win węgierskich oraz wystąpieniami burmistrza miasta i gminy Szczawnica, prezesa zarządu Zespołu Zbiorników Wodnych SA, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich i konsula generalnego Republiki Węgierskiej. Reprezentowali instytucje, które współorganizowały imprezę, jednakże za całą organizację odpowiedzialny był Miejski Ośrodek Kultury w Szczawnicy, którym kieruje Piotr Gąsienica i przyznać trzeba, że robi to doskonale.
Ryszard M. Remiszewski