NOWY TARG. Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa zleciła wykonanie ekspertyzy budowlanej dla starego szpitala. Uczelnia, jako właściciel obiektów i terenu starego szpitala, zamierza charakterystyczny centralny budynek – o czym informowaliśmy wcześniej – ocalić przed rozbiórką, poddając modernizacji i adaptacji.
– Do tej pory istniały opinie budowlane – mówi wicekanclerz PPWSZ, Andrzej Sasuła, referujący teraz sprawę na Konwencie PPWSZ. – Pełna już ekspertyza zlecona profesjonalnej firmie ma mocniej potwierdzić dobry stan przeszło stuletniej substancji, czyli – że warto robić remont. Oglądana już przez fachowców więźba jest ponoć w świetnym stanie. Stan całego budynku wygląda na dużo lepszy niż można było przypuszczać. W najbliższą środę będą robione odkrywki fundamentów.
Jest to kurs właściciela diametralnie różny od sytuacji sprzed roku, kiedy PPWSZ zawnioskowała do nowotarskich władz o usuniecie z miejskiej listy zabytków ruin starego szpitala, a wniosek ten wiązał się z planem całkowitego ich wyburzenia.
Przypomnijmy, że terenem starego szpitala wywianowały uczelnię powiatowe władze II kadencji. Pierwsza darowizna na tym terenie, dokonana w II kadencji, w 2006 r., objęła 8 hektarów. W 2008 r. powiat przekazał uczelni bezsporny teren 1,1 ha, w tym część, na której stoi stary szpital. Kolejna darowizna na rzecz uczelni – dokonana w 2011 r. – objęła teren, na którym stoją dwa hotele pielęgniarskie. Dało to w sumie Wyższej Podhalańskiej 3,5 ha gruntu, zajętego przez 14 obiektów o różnej kubaturze.
Lata III kadencji samorządu stały się wszakże okresem perypetii własnościowych. Z roszczeniami reprywatyzacyjnymi wystąpili właściciele części tych gruntów, wywłaszczanych w latach siedemdziesiątych pod budowę nowego szpitala. Ponieważ teren nie został wykorzystany zgodnie z celem wywłaszczenia, otwarło to drogę do roszczeń reprywatyzacyjnych. Starosta musiał zbierać wnioski byłych właścicieli i nadawać im administracyjny bieg.
Najpierw na terenie starego szpitala miała powstać pełnowymiarowa pływalnia wraz z dużym sportowym kompleksem, głównie dla potrzeb kierunku „turystyka i rekreacja”. Potem mówiło się o wykorzystaniu tego obszaru m.in. dla produkcji innowacyjnych, przyjaznych środowisku technologii. Darowizna na rzecz uczelni miała się stać stymulatorem rozwoju regionu. Podhalańska Dolina Krzemowa jednak w tym miejscu nie wyrosła.
W obrębie historycznej lecznicy popadały w ruinę i porastały dziką roślinnością 24 budynki i budowle. Stary szpital już dawno stał się koczowiskiem bezdomnych, którzy nieraz rozpalali ogniska w środku i celem „eksploracji” nastolatków. Trafianie czym popadnie w całe jeszcze szyby to rodzaj lokalnego sportu. Za zgodą uczelni antyterroryści ćwiczą tam „wchodzenie przez zamknięte okna” z helikoptera. Wszystko, co metalowego we wnętrzach – włącznie z instalacją – skutecznie posprzątali złomiarze, bo tylko im mogło się na coś przydać.
Budynków jest w tej liczbie 14 i ich dozorowanie byłoby zbyt kosztowne. Reszta to np. pozostałości stacji trafo, stare zbiorniki na paliwo itd. Na konserwatorskiej liście znalazł się ten obszar ze względu na 100-letni budynek główny starego szpitala. Rejestr miejski nie miał jednak takiej mocy jak państwowy – miasto mogło usunąć coś ze spisu po zasięgnięciu opinii komisji urbanistycznej i tak się stało.
W międzyczasie pojawiały się różne pomysły na zagospodarowanie terenu, którym na wyższych szczeblach patronował senator Stanisław Hodorowicz. Jeden z nich wiązał się z perspektywą Igrzysk Olimpijskich 2020. Drugi – po dokonaniu wyburzeń – zakładał wzniesienie budynku dla kierunków paramedycznych: pielęgniarstwa, fizjoterapii, ratownictwa.
Z miastem musiała uczelnia dokonywać uzgodnień w sprawie planowanej drogi (gminnej), która ma biec od starego szpitala pod Urząd Pracy, a na razie stoją na niej różne obiekty. Porozumienie między miastem a Wyższą Podhalańską zostało podpisane w maju.
W lipcu kanclerz Sasuła przedstawił radnym powiatowym nowe plany zagospodarowania terenu starego szpitala. Wynika z nich, że ponad stuletni obiekt, z którym wiążą się losy i sentymenty co najmniej trzech pokoleń mieszkańców miasta i regionu, jednak uniknie rozbiórki.
W lutym natomiast została przez władze uczelni zatwierdzona koncepcja zagospodarowania „Starego Szpitala”. Uczelnia zamierza w tym obszarze zostawić dwa obiekty: budynek starego Szpitala właśnie, z którym nowotarżanie są związani emocjonalnie, poza tym ma on piękną architekturę i magazyn budowy – z przeznaczeniem na mały obiekt sportowy, salę gimnastyczną przy boiskach, na których młodzież mogłaby ćwiczyć. Reszta jest do wyburzenia. Część budynków stoi okrakiem na przyszłej drodze planowanej przez miasto i prowadzącej pod Powiatowy Urząd Pracy. Koszt wszystkich wyburzeń szacowany jest na 450 – 460 tys. zł, lecz na razie PPWSZ nie przystępuje do tych robót, bo jeśli uda się pozyskać unijne środki na rewitalizację terenu, to odzyskałaby poniesione nakłady w 85 procentach.
Plany uczelni bazują na nadziei pozyskania z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego środków pozwalających na rewitalizację obiektu starego szpitala oraz tzw. magazynu budowy w górnej części terenu przekazanego uczelni przez powiat. W magazynie miałaby powstać mała sala gimnastyczna. Reszta obiektów (w liczbie dwunastu) przeznaczona jest do wyburzenia.
Jeśli chodzi o stary szpital, ekspertyza mikrobiologiczna sporządzona przez specjalistę z Akademii Rolniczej nie potwierdza istnienia w ponad stuletniej substancji drobnoustrojów groźniejszych niż bakterie charakterystyczne dla procesów butwienia zachodzących w drewnie.
Pieniądze, ja się rzekło, uczelnia chce pozyskać ze środków MRPO przeznaczonych na lata 2014 – 2020. Projekt zagospodarowania starego szpitala wszedł co prawda na listę projektów subregionalnych, jednak potem wszelkie rewitalizacje wypadły z niej w ogóle. Musi więc PPWSZ startować w konkursach ogólnych i ma nadzieję, że zdoła zmontować „małopolski lobbing” dla tego zadania.
Założenia są takie, że dwa piętra zrewitalizowanego już obiektu będą przeznaczone dla funkcji dydaktyczno-badawczych, czyli dla Centrum Doskonalenia Kadr Medycznych (I piętro) i dla Centrum Fizjoterapii (II piętro). Dwa pozostałe piętra – przewidziane na Zakład Rehabilitacyjny i Zakład Opiekuńczo-Leczniczy – będą mieć charakter komercyjny. Rzecz w tym, by zarówno studenci mieli gdzie nabywać praktykę zawodową, jak i by – przy funkcji komercyjnej – zmniejszyć koszty utrzymania obiektu. Projekt musi też zawierać element przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu, czyli służebność dla ubogich i niepełnosprawnych.
Kosztorys rewitalizacji starego szpitala opiewa na ok. 37 milionów zł. Oprócz zleconej teraz ekspertyzy budowlanej, Uczelnia chce zlecić jeszcze ekspertyzę ekonomiki komercyjnej części obiektu. Gdyby nie udało się pozyskać pieniędzy z MRPO, zakłada ewentualność szukania współinwestora w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Sama jest w stanie ponieść 10 – 15, góra 20 procent kosztów budowy Kampusu „Stary Szpital”.
Fot. Anna Szopińska