Dla Józefa Staszla – Anaksymenesa: wdzięczność tłumu Podhalan

benefstasz171NOWY TARG. Do ponad trzech godzin przeciągnął się benefis Józefa Staszla. Sala nowotarskiego MOK-u była pełna. Ten tłum był nagrodą za wiele lat przeżytych wśród ludzi i dla ludzi. Z wyrazami wdzięczności i życzeniami dla jubilata pospieszyły góralskie i zaprzyjaźnione zespoły, przedstawiciele regionalnych stowarzyszeń, VIP-y, krewni, przyjaciele. Zasługi Tischnerowskiego „mędrola” – Anaksymenesa – uhonorowały trzy medale. Bo wszak to jeden z tych Synów Podhala, których sobie Orkan wymarzył.

benefstasz172Józef Staszel –benefstasz173 rocznik 1933 – jest inżynierem, emerytowanym nauczycielem, artystą lutnikiem, jednym z najbardziej znanych i zasłużonych dla Podhala regionalistów. Zasłynął jako organizator góralskiego powitania Ojca Świętego Jana Pawła II na nowotarskim lotnisku podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Do wielkiego, góralskiego grania i śpiewania przygotował 100-osobową muzykę, stworzył teksty śpiewek.

Pochodzi z Maruszyny, nauki pobierał w Szaflarach, w Liceum im. Seweryna Goszczyńskiego i w Średniej Szkole Pedagogicznej w Nowym Targu, potem w Akademii Górniczo-Hutniczej i – podyplomowo – w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Z początkiem lat pięćdziesiątych nakaz pracy zawiódł go na Białostocczyznę. Po powrocie na Podhale pracował jako konstruktor w Wytwórni Części Zamiennych Nowotarskich Zakładów Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Z tych lat pochodzą jego konstrukcyjne patenty, np. stalowy nóż do obróbki skór. Próbował też skonstruować silnik bezkorbowodowy.

Jako nauczyciel przedmiotów ścisłych trafił do Technikum Budowy Instrumentów Lutniczych w Nowym Targu i tej szkole dyrektorował przez cztery lata, do roku 1973, kiedy rozpoczął nauczycielską pracę w Zespole Szkół Technicznych. Z tą największą szkołą średnią na Podhalu związany był do emerytury.

Wciąż czynny i na emeryturze, w kadencji 1998 – 2002 był radnym Powiatu Nowotarskiego. Jego publikacje znalazły się w materiałach konferencyjnych, m.in. Kongresu Regionalnych Towarzystw Kultury, w pracach zbiorowych, popularnych małopolskich dziennikach i czasopismach regionalnych. Udział w krajowych i międzynarodowych konkursach lutniczych przyniósł mu wiele wysokich nagród.

Wraz z żoną Marią współorganizował i prowadził sześć zespołów regionalnych. To „Śwarni”, „Turlicki”, „Mali Śwarni”, „Maniowianie”, „Watra” w Bańskiej Wyżnej (z którego wywodzi się m.in. słynna Megitza – Małgorzata Babiarz), Zespół im. Stanisława Bafii w Bańskiej Niżnej. W studenckich latach udzielał się także w akademickim zespole „Skalni” w Krakowie. Zakładał zespół także w wojsku, w Drawsku Pomorskim.

Przez dwie kadencje, w latach 1979 – 84, był prezesem Zarządu Głównego Związku Podhalan. Honorowe Członkostwo Związku Podhalan przyznano mu w roku 1990. Funkcję wiceprezesa Krajowej Rady Regionalnych Towarzystw Kultury pełnił w latach 1991 – 97. To on był inicjatorem wprowadzenia do polskich szkół obowiązkowego przedmiotu „Wychowanie regionalne”. Wśród wielu nagród i odznaczeń, którymi przez lata był honorowany za swoją społeczną działalność, przypomnieć trzeba: dwukrotnie przyznawaną nagrodę ministra kultury i sztuki, nagrodę im. Oskara Kolberga, Krzyż Kawalerski i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej i cały szereg odznak „Za zasługi”.

Jeszcze wraz z małżonką Marią zdobył tytuł i nagrodę „Aktywny 2011”. Trzy lata później został Honorowym Prezesem Towarzystwa Przyjaciół Dziecięcego Zespołu „Mali Śwarni”.

Oprócz lutnictwa, w którym pan Józef osiągnął profesjonalny poziom, jego zamiłowaniami są też pszczelarstwo, narciarstwo, historia Polski, historia ruchu regionalnego i… hodowla kóz.

Dla benefisanta występowali założeni przez śp. Marię i Józefa Staszlów 34 lata temu „Mali Śwarni”. Dlatego na jubileusz mogli też przybyć i ucieszyć swoim tańcem, śpiewem, werwą wyrośnięci „Mali Śwarni”. Grypa przeszkodziła w przybyciu słowackiemu zespołowi „Maguracik” z Czerwonego Klasztoru, z którym „Mali Śwarni” realizowali euroregionalny projekt, odwiedzali się i występowali wspólnie.

Uczniowie Józefa Staszla ze Szkoły Lutniczej to dziś nauczyciele kolejnych pokoleń, członkowie muzycznych zespołów, a jest wśród nich i wicestarosta tatrzański – Jerzy Zacharko. Oni też – całą ekipą – przybyli z podziękowaniami za atmosferę szkoły, która odcisnęła piętno na ich dalszej życiowej drodze. Z życzeniami pospieszyli dla współzałożyciela „Śwarnych” także „Hyrni”.

Foto-wspomnienia ze Złotej Księgi przygotowali przyjaciele jubilata: Andrzej Skupień, prezes Zarządu Głównego ZP i Wojciech Groń – prezes „miastowego” oddziału. Goście benefisu mogli też zobaczyć fragment filmowej komedii „Szczęśliwego Nowego Jorku”, reżyserowanej przez Janusza Zaorskiego, w której wystąpili państwo Staszlowie.

Życzeniem jubilata było usłyszeć „Czardasza” Montiego – spełnili je, zbierając gromkie brawa – wnuk Kuba (skrzypce) wraz z kolegą Maciejem Wilczyńskim (fortepian). Obaj to uczniowie krakowskiej Szkoły Muzycznej i stypendyści fundacji „ProMusicaBona”. Note bene Kuba zaczął swoją muzyczną przygodę, grając na małych skrzypeczkach zrobionych przez dziadka.

Do śpiewania rozochocił jubilata przybyły z Kamesznicy kapelan Związku Podhalan – ks. Władysław Zązel. Z sympatycznym i dowcipnym programem wystąpili „Maniowienie” – zespół prowadzony przez państwa Staszlów przez kilkanaście lat. Recytatorską interpretację opowiadania Tetmajera dedykował jubilatowi Stanisław Apostoł. Łopuszną reprezentowała szefowa GOK-u i opiekunka Domu Pamięci ks. prof. Józefa Tischnera – pani Józia Kuchta. Ze Świdnika przybyło na benefis kierownictwo zespołu „Leszczyniacy”. Z Nowego Sącza przyjechał i wytrwał do końca Antoni Malczak – dyrektor Małopolskiego Centrum Kultury „Sokół”. Jego znajomość i przyjaźń z jubilatem jest już 40-letnia. Nie brakło życzeń od kolejnych dyrektorów i reprezentacji nowotarskiej „metalki”.

W rodzinnym graniu wzięli udział: sam jubilat, jego syn Paweł, synowa Stasia, wnuk Kuba i wnuczka Ania, poświadczając, jak ważna w życiu całych góralskich pokoleń jest muzyka. Oczywiście grali na instrumentach wykonanych przez Józefa Staszla.

Po odczytaniu laudacji został on uhonorowany aż trzema medalami: Polonia Minor, który przywiózł radny Sejmiku Województwa Małopolskiego Stanisław Barnaś; Medalem Pamiątkowym Podhala wręczonym przez wicestarostę powiatu nowotarskiego Władysława Tylkę i przewodniczącego Rady Powiatu – dr Jana Krzaka oraz medalem z wizerunkiem św. Katarzyny, który mieli przyjemność wręczyć zasłużonemu regionaliście i społecznikowi burmistrz Grzegorz Watycha z wiceburmistrzem Waldemarem Wojtaszkiem.

Muzykanci z wszystkich zespołów ruszyli, by zagrać gromkie „Sto lat”, gdy na scenę wjeżdżał tort ze sztucznymi ogniami – prezent dla mistrza od „Małych Śwarnych”. Wieloletniego kierownika zespołu otoczyła gromada wdzięcznych zespołowiczów z różami. A kawałki tortu powędrowały do wszystkich gości.

Inne zespoły też spieszyły z podziękowaniami dla „krzesnegoojca”, który rozbudzał w młodych miłość do gwary, muzyki i małej ojczyzny; uczył stawiać taneczne kroki, nawet… leczył z ADHD – smykiem po tylnej części ciała.

Między kolejnymi występami jubilat raczył gości wspomnieniami o maruszyniańskiej rodzinie z tradycjami uczestnictwa w ruchu regionalnym; o tym, jak w szaflarskiej szkole „przeskoczył” jedną klasę; o poznaniu przyszłej żony (53 lata razem); o nauczeniu się lutniczej sztuki; o fenomenie 34-letniego trwania „Małych Śwarnych”, wreszcie o tym, co w życiu najważniejsze:

– Miłość! – odrzekł bez namysłu benefisant, upewniony już, że jak się nią ludzi darzy, to się jej i doświadcza wzajemnie.

Tłumny benefis

Fot. Anna Szopińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *